Jest popyt na dwie gwiazdki

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 22-03-2011, 00:00

Pod względem liczby miejsc noclegowych Polska jest na szarym końcu wśród państw Europy.

Na hotelowej mapie Polski nie brakuje miejsca na obiekty o niższym standardzie

Pod względem liczby miejsc noclegowych Polska jest na szarym końcu wśród państw Europy.

Prawie 45 proc. wszystkich hoteli w Polsce to obiekty trzygwiazdkowe. Wciąż brakuje sieciowych hoteli jedno- i dwugwiazdkowych, które oferowałyby pokoje w przystępnych cenach.

Chce to wykorzystać firma Colliers International. Podpisała niedawno umowę z Wyndham Hotel Group, największą siecią hotelową na świecie, która ma w swoim portfelu kilkanaście marek hotelowych. Dotychczas sieć znana była głównie w USA. W ramach umowy do 2016 r. Wyndham otworzy w Polsce co najmniej 10 moteli ekonomicznej marki Super 8. Każdy będzie miał od 75 do 200 pokoi.

— Naszym zadaniem jest znalezienie odpowiednich lokalizacji i zarekomendowanie właściwych partnerów do projektu. Planujemy, że w wybranych regionach znajdą się po dwa hotele Super 8 — na obrzeżach dużych miast oraz w sąsiedztwie stacji benzynowych przy głównych trasach. Motele Super 8 są budowane z gotowych modułów. Powstają w pół roku, dlatego możliwe jest, że w pierwszych będzie można się zatrzymać już pod koniec 2011 r. W kraju nie ma podobnej oferty, szacujemy popyt nawet na 200 podobnych obiektów — wyjaśnia Alex Kloszewski, partner w Colliers International, szef działu inwestycji hotelowo-rekreacyjnych.

Różnice w standardzie

Najwięcej buduje się obecnie hoteli cztero- i trzygwiazdkowych. Choć rynek jest coraz bardziej zróżnicowany i można znaleźć obiekty zaliczane do różnych kategorii. W budowie są zarówno hotele wyższej klasy, np. Hilton Garden Inn w Rzeszowie, DoubleTree by Hilton w Łodzi czy Qubus Bielsko Biała, jak również tańsze, np. Campanile we Wrocławiu, BB w Warszawie czy Ibis/Etap w Warszawie. Ponadto wciąż wielu inwestorów buduje hotele pod własnymi markami, niezrzeszone w dużych międzynarodowych sieciach.

— Zdecydowanie brakuje u nas najtańszych obiektów, które oferowałyby dobrą jakość usług w przystępnej cenie. To właśnie uboga oferta sprawia, że Polacy nie są przyzwyczajeni do korzystania z hoteli. Częściej wybierają pensjonaty czy kwatery prywatne. Oczekujemy jednak, że wraz ze wzrostem ilościowym i jakościowym hoteli w tym segmencie rynku zmienią się także postawy Polaków i zaczną oni częściej korzystać z usług takich obiektów — ocenia Adam Konieczny, konsultant w zespole doradztwa hotelowego DTZ.

Zdaniem ekspertów najwięcej gości mają hotele ekonomiczne, które oferują niższą cenę i dzięki temu ich obłożenie kształtuje się zazwyczaj powyżej 65 proc. Problemem jest jednak duża grupa starszych hoteli o standardzie dwóch, trzech gwiazdek, które mogą liczyć na gości tylko wtedy, kiedy w innych obiektach nie ma już miejsc. Zależnie od wielkości miasta i specyfiki danego regionu popularnością wśród podróżujących cieszą się inne obiekty, np. w Warszawie rynek hoteli cztero- i pięciogwiazdkowych jest bardzo konkurencyjny, a stosowane rabaty powodują, że zdarzają się dni, gdy ceny w hotelach tańszych oraz cztero- i pięciogwiazdkowych są bardzo podobne.

— Turyści zagraniczni bardzo często wybierają hotele sieciowe, które znajdują się również w ich krajach. Ma to miejsce szczególnie podczas ich pierwszego pobytu w Polsce. Są to zarówno hotele tańsze, np. Ibis, jak też wyższej klasy, np. Radisson. Również zagraniczne wycieczki korzystają przede wszystkim z hoteli sieciowych — mają one często podpisane globalne umowy z tour operatorami — dodaje Adam Konieczny.

Hotel na miarę

Pod względem liczby miejsc noclegowych na 10 tys. mieszkańców Polska jest na trzecim miejscu od końca w Europie. Dane te pozwalają sądzić, że jest u nas jeszcze dużo miejsca na nowe hotele. Pytanie tylko, w którym segmencie powinny powstawać kolejne obiekty?

— Wszystko zależy od lokalizacji i pozycjonowania oferty hotelu na rynku, na którym będzie działał. Lokalizacji nie da się dostosować do gotowego, nawet doskonałego projektu, to hotel zawsze musi być dopasowany do otoczenia. Wszystko zależy od specyfiki miejsca. Miasta koncentrujące biznes mogą stawiać na hotele 3-, 4- i 5-gwiazdkowe, to samo tyczy się miejscowości typowo turystycznych. Natomiast mniejsze miasta i miejscowości powinny raczej stawiać na hotele 1-, 2- i 3- gwiazdkowe (tzw. sieciówki) — podsumowuje Alex Kloszewski.

Im wyższa kategoria i im większy hotel, tym wolniej i trudniej się na nim zarabia. Inwestycje najwyższych kategorii są najdroższe, więc czas zwrotu wniesionego kapitału jest dłuższy, a ryzyko wyższe. Premią za ryzyko i wolniejszy zwrot powinna być wyższa stopa zwrotu, niestety nie każdemu inwestorowi się to udaje. To, czy i jak szybko zwróci się inwestycja i zacznie przynosić zysk, zależy przede wszystkim od trafności projektu (lokalizacja, wielkość, standard itp.). Bardzo istotnym czynnikiem opłacalności jest możliwość sfinansowania inwestycji z kredytu. To skrajnie trudne przy obiektach drogich położonych w mało popularnych miejscach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy