Z analizy przeprowadzonej przy okazji konkursu Eco-miasto, organizowanego m.in. przez Ambasadę Francji w Polsce i Renault Polska, wynika, że w ostatnich latach polskie miasta co prawda podejmowały różne inicjatywy związane z tzw. e-mobilnością, czyli pojazdami elektrycznymi, ale były to działania wyłącznie na lokalną skalę. Głównym powodem był brak jakiegokolwiek krajowego programu rozwoju e-mobilności. Skutkiem natomiast był (i jest) znikomy udział elektrycznych aut w ruchu ulicznym. W czerwcu 2016 r. rząd zaproponował „Plan rozwoju elektromobilności w Polsce”.

Jego efektem ma być rejestracja w naszym kraju w ciągu 10 lat około miliona elektrycznych aut. Ministerstwo Rozwoju wraz z Ministerstwem Energii opracowały także kompleksowy program wprowadzenia do miast elektrycznych autobusów. Rządowy plan jest ważny, bo mobilność elektryczna jest jednym z głównych punktów polityki unijnej do 2050 r. Z ulic europejskich miast mają zniknąć samochody z napędem spalinowym, a pozostać tylko te, które są bezpieczne dla środowiska i uszu. Nasz kraj jest na początku drogi do wprowadzenia na szeroką skalę elektromobilności, a działania lokalne nie przyniosą większych efektów.
Zdaniem przedstawicieli miast, które brały udział w zeszłorocznej edycji konkursu Eco-miasto: Gdyni, Łodzi, Olsztyna, Krakowa, Rzeszowa i Wrocławia, jest wiele przeszkód w rozwoju elektrycznej mobilności. Wskazywali przede wszystkim na słaby dostęp do infrastruktury ładowania, brak rządowego dofinansowania do zakupu pojazdów, brak zachęt w postaci darmowego parkowania lub poruszania się buspasami i brak edukacji. Dlaczego warto inwestować w rozwój elektrycznej motoryzacji? Dla komfortu i zdrowia. Badania pokazują, że wprowadzenie samochodów elektrycznych do miast znacząco wpływa na środowisko. Renault we współpracy z władzami Rzymu sprawdził wpływ takich aut na poprawę jakości powietrza w mieście. Okazało się, że wprowadzenie 20 proc. pojazdów elektrycznych w śródmieściu i 10 proc. na terenach podmiejskich spowodowałoby np. zmniejszenie stężenia dwutlenku azotu nawet o 45 proc. w częściach miasta z dużym natężeniem ruchu.
— Według raportu WHO spośród 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w UE aż 33 znajduje się w naszym kraju — informuje Agata Szczech z Renault.
Pierwsze kroki już zrobiono. W czerwcu 2016 r. podpisano list intencyjny w sprawie powołania Centrum Elektromobilności, które ma być kołem zamachowym polskiej gospodarki i reindustrializacji. Rząd zapowiedział także program „Elektryczna mobilność”, na który mają się składać projekt e-Bus, czyli wprowadzanie elektrycznych autobusów do miast, oraz rozwój mobilności zrównoważonej, czyli przede wszystkim promocja pojazdów elektrycznych i budowa infrastruktury dla nich. Zmiany mają nastąpić do 2025 r. Do tego czasu rząd chce stworzyć dobrze prosperujący i silny przemysł autobusów elektrycznych, który ma przynosić do budżetu państwa 2,5 mld zł rocznie. Plany są ambitne, ale według Jakuba Tabędzkiego, eksperta rynku pojazdów elektrycznych, założyciela pierwszej polskiej sieci wypożyczalni EV, należałoby zacząć od ustalenia, o jakie auta chodzi.
— Część samorządów daje hybrydom takie same przywileje jak samochodom plug in czy wyłącznie elektrycznym. Dobrym pomysłem byłoby wydawanie podczas rejestracji naklejki z informacją o rodzaju „elektryczności” samochodu i o dacie rejestracji — uważa Jakub Tabędzki. W Stanach Zjednoczonych przywileje często ogranicza się do samochodów zarejestrowanych w konkretnym okresie. Za kilkanaście lat będzie przecież dużo pojazdów elektrycznych i nie wszystkie np. da się wpuścić na buspasy.
ZACHODNI WZÓR: Uczestnicząc w programie Eco-miasto, chcemy zmieniać polskie miasta. Nasze auta elektryczne jeżdżą w miejskich systemach wypożyczania m.in. w Lyonie, Palermo, Londynie i Paryżu — mówi Agata Szczech z Renault. [FOT. ARC]