Stephan Bredohl, attaché prasowy Ambasady Niemiec, zapewnia, że polscy przedsiębiorcy są traktowani na równi z biznesmenami z innych krajów. Przyznaje jednak, że mogą ich spotykać pewne restrykcje, ale — jego zdaniem — nie powinny one zniechęcać.
- „Puls Biznesu”: Polscy przedsiębiorcy skarżą się, że administracja utrudnia im działania w Niemczech. Jednym z przykładów jest długie oczekiwanie na zezwolenie na pobyt...
Stephan Bredohl: Podjęcie decyzji w sprawie udzielenia zezwolenia na pobyt trwa zazwyczaj od sześciu do ośmiu tygodni. W przypadku obywateli polskich występowanie z wnioskiem o wizę wchodzi w grę tylko wówczas, gdy wnioskodawca zamierza przebywać na terenie Niemiec dłużej niż trzy miesiące lub zamierza prowadzić w Niemczech działalność zarobkową. W takich przypadkach wniosek musi rozpatrzyć właściwy niemiecki urząd ds. cudzoziemców. Może on wówczas wysunąć pewne żądania, np. dotyczące udokumentowania dochodów lub znajomości języka.
- Czy przedsiębiorcy z innych niż Polska krajów również muszą udowadniać, że znają niemiecki?
— Urzędy ds. cudzoziemców mogą w każdym przypadku — dotyczy to wszystkich obcokrajowców — zażądać sprawdzenia przez daną ambasadę stopnia znajomości języka niemieckiego.
- Dlaczego polscy przedsiębiorcy muszą informować o swoich dochodach, żeby otworzyć firmę w Niemczech?
— Warunkiem udzielenia zezwolenia na pobyt jest to, czy cudzoziemiec jest w stanie z własnych dochodów bądź innych środków zapewnić sobie utrzymanie. W początkowej fazie samodzielny przedsiębiorca ponosi zasadnicze ryzyko. W związku z tym należy niekiedy ustalić, czy istnieje dostateczna ilość własnych środków finansowych na utrzymanie.
- Jakie instytucje muszą wyrazić zgodę na otwarcie firmy przez obcokrajowca?
— W niektórych przypadkach konieczne jest spełnienie niemieckich przepisów prawnych dotyczących określonych zawodów. Urząd ds. cudzoziemców ma wówczas możliwość zwrócenia się do władz oraz instytucji publicznoprawnych, jak na przykład izb przemyslowo-handlowych czy izb rzemieślniczych, z prośbą o zajęcie stanowiska.
- Jak ocenia Pan klimat dla polskich przedsiębiorców w Niemczech?
— Swoboda osiedlania się i prowadzenia działalności jest jedną z czterech podstawowych swobód Unii Europejskiej, których ustanowienie — na długo przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej — posunęło nas daleko do przodu. Istniejące jeszcze restrykcje mogą oczywiście prowadzić niekiedy do frustracji, nie powinny natomiast skłaniać do wyciągania złych wniosków. Polskich przedsiębiorców w Niemczech traktujemy jako zysk. Przyczyniają się do zapewnienia dobrobytu i zatrudnienia w naszym kraju — tak samo jak przedsiębiorcy niemieccy w Polsce.