Jeszcze tylko drobiazg – trzeba to ratyfikować

opublikowano: 28-02-2021, 20:00

Tytuł dotyczy wszystkich 27 państw UE, ale w Polsce problem zaczyna gwałtownie nabrzmiewać.

Unijny instrument poepidemicznej odbudowy i zwiększenia odporności wart jest 672,5 mld EUR, stanowiąc główny element pakietu Next Generation European Union (NGEU), obliczonego na 750 mld EUR. Krajowy Plan Obudowy (KPO) realizuje udział Polski w wydawaniu tego ratunkowego funduszu, ale żeby było czym gospodarować – wszystkie państwa muszą ratyfikować zaciągnięcie długu, zasilającego system zasobów własnych UE. Na posiedzeniu Rady Ministrów 16 lutego projekt ustawy ratyfikacyjnej nie został przyjęty, wykonano jedynie „pierwsze podejście”. Powodem była obstrukcja dwóch ministrów z Solidarnej Polski, poza Zbigniewem Ziobrą członkiem rządu jest także Michał Wójcik, któremu powierzono walkę z wrażymi ideologiami.

Wyglądało na to, że antyepidemiczna ratyfikacja przejdzie u nas w wyjątkowym porozumieniu rządu z opozycją. Z definicji przeciwne są tylko dwie grupki: 19-mandatowa przystawka Zbigniewa Ziobry oraz 11-mandatowa Konfederacja, zatem w Sejmie można było spodziewać się 420 z 460 głosów, zaś w Senacie – 95 ze 100. Jednak debata sejmowa, poprzedzająca o dzień prezentację KPO, mocno zachwiała tym optymizmem. Charakterystyczny był sam tytuł informacji „w sprawie opóźnień przez polski rząd procedury ratyfikacji umowy o funduszu odbudowy i przyjęcia KPO oraz skutków politycznych i gospodarczych takiego postępowania”. Ukończony KPO musi zostać przekazany Komisji Europejskiej do 30 kwietnia, zatem jest jeszcze trochę czasu. Równoległa ścieżka ratyfikacyjna zaczyna jednak biec pod górkę. Z głosów opozycji wynika, że jej zgoda uzależniona będzie od zapewnienia prawidłowej dystrybucji pieniędzy. Nie może się powtórzyć nieuczciwe rozdysponowanie rządowej dotacji dla samorządów, w którym wyraźnie większe kwoty uzyskały jednostki władane przez marszałków, starostów lub wójtów/burmistrzów bliskich PiS.

Zbigniew Ziobro przekształcił Ministerstwo Sprawiedliwości w polityczno-ideologiczno-propagandową bazę krnąbrnej wobec PiS jego przystawki. Fot. Solidarna Polska

Jeśli opozycja się odwróci, to ratyfikacja padnie, bo Zbigniew Ziobro coraz mocniej się okopuje. Jego ludzie głośno już kpią, że cały KPO to… pokaz slajdów. W odwecie za wyrzucenie wiceministra Janusza Kowalskiego z resortu aktywów państwowych, szef przystawki przeprowadził w Sejmie operację zaczepną. Nie w jakimś ważnym głosowaniu ustawowym, jedynie w kwestii proceduralnej, ale bardzo boleśnie ukłuł PiS i zarazem pogroził. Opozycja wnioskowała o przedstawienie przez dwóch wicepremierów informacji, bardzo dla władców niewygodnych – Piotra Glińskiego na temat skandalu z trybem przyznawania antyepidemicznych rekompensat z Funduszu Wsparcia Kultury, zaś Jarosława Kaczyńskiego na temat działań policji w ostatnich miesiącach. Zbigniew Ziobro rozkazał swojej partyjce poparcie w pierwszym głosowaniu opozycji, wniosek przeszedł 232:217, przy 2 posłach wstrzymujących się i 9 niegłosujących, minister kultury musiał się tłumaczyć. Jarosława Kaczyńskiego natomiast Solidarna Polska wiernie broniła, wniosek przepadł 220:232, przy 2 posłach wstrzymujących się i 6 niegłosujących, a zatem najwyższy prezes nie musiał się tłumaczyć m.in. z wielokrotnego gromadzenia gigantycznych sił policyjnych koło jego domu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane