Jeżeli nie bank, to co?

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2016-10-11 22:00

Pieniądze szczęścia nie dają, tylko gotówka — mawiał pewien biznesmen. A jednak w Polsce trwa rewolucja pod znakiem transakcji elektronicznych

Swego czasu Dominika Maison, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego, próbowała określić przyczyny problemów z rozwojem nowoczesnych form płatności w Polsce. Jej diagnoza brzmiała: jednym z głównych kłopotów jest „pozytywne, silne, emocjonalne nastawienie do gotówki”. Tę barierę uczona nazwała kultem gotówki. Warto dodać, że analizę tę prof. Maison przeprowadziła ponad pięć lat temu. Gdyby dziś zrealizowano podobne badanie, najpewniej okazałoby się, że statystyczny Kowalski, robiąc zakupy, płacąc rachunki czy załatwiając sprawy w banku, coraz częściej wybiera elektroniczny pieniądz. Operacje internetowe i mobile są wygodniejsze, szybsze i nierzadko tańsze. W ich popularyzacji ważną rolę odgrywają firmy, w tym start- -upy, z sektora fintech (skrót od financial technology).

ARC

Wygoda zamiast sentymentów

Co sprawiło, że dla polskich klientów aspekty praktyczne stały się ważniejsze od czynników sentymentalnych? — Wynika to, po pierwsze, ze zmiany pokoleniowej. Na rynek wchodzą tzw. milenialsi, młodzi pracownicy i konsumenci, którzy nie wyobrażają sobie transakcji w innych kanałach niż cyfrowe. Po drugie — banki, sklepy, dostawcy mediów, niemal wszystkie instytucje, kierując się oczekiwaniami swoich pracowników i klientów, prześcigają się we wdrażaniu udogodnień online — wskazuje Marcin Strzalkowski, założyciel i szef InteliWise. Jeszcze niedawno karty na rynku usług finansowych rozdawały banki i towarzystwa ubezpieczeniowe. A ich menedżerowie mogli powtarzać za pewnym znanym politykiem, że nie mają nawet z kim przegrać. W ostatnich latach podmiotom tym wyrosła jednak silna konkurencja — firmy fintech. Dzięki temu, że z innowacjami IT są za pan brat, szybko zyskały sympatię klientów indywidualnych i branży e-commerce (sprzedaż przez internet). Dagmara Kruszewska, dyrektor regionalna spółki Sofort, tłumaczy, że wiele banków „przespało” zmiany, które zaszły w ich rynkowym otoczeniu, modelach biznesowych i mentalności Polaków. A branża fintech wykorzystała to bez pardonu.

— Tradycyjny system bankowości zlekceważył rozwój społeczeństwa informacyjnego, postępującą edukację cyfrową i upowszechnianie się handlu przez internet, przez co nie wypracował rozwiązań spełniających oczekiwania sprzedawców i klientów. W efekcie dużą część płatności elektronicznych przejęli mali gracze — wyjaśnia dyrektor Kruszewska.

Czy rzeczywiście banki zlekceważyły tzw. rewolucję cyfrową? Przecież od lat inwestują w elektroniczne platformy obsługi, określane jako e-banking. Specjaliści Saxo Bank Polska (SBP) temu nie przeczą. Jednak wdrożenia teleinformatyczne w typowych instytucjach finansowych, nierzadko bardzo kosztowne, uważają za namiastkę fintechu. Zwracają uwagę, że niektóre systemy używane przez oddziały banków czy ubezpieczycieli już w momencie instalacji były przestarzałe.

Jakie dziedziny wydają się dla fintechu stworzone? Analitycy SBP wymieniają dwa rynki — walutowy oraz akcji i obligacji, co wypływa ze standaryzacji transakcji. Natomiast technologiczno-finansowej drobnicy dużo trudniej przejąć kredyty o wysokiej wartości, przynajmniej na razie — dodają. A co z pożyczkami na mniejsze kwoty?

Tymon Zastrzeżyński, ekspert pozyczkaportal.pl, przekonuje, że właśnie tę dziedzinę mają szansę zdominować podmioty spod znaku fintech. Jest tylko jedno „ale”: firmy pozabankowe, zwłaszcza oferujące tzw. chwilówki, muszą przełamać nieufność części społeczeństwa (afery z parabankami uderzyły w ich wiarygodność). Jak zaznacza, na korzyść tych podmiotów przemawiają usprawnienia cyfrowe, ograniczenie do minimum formalności i mniej rygorystyczne podejścia do zatrudnienia niż w standardowych bankach. Nie znaczy to jednak, że nie weryfikują zdolności kredytowej klienta. Przeciwnie: uwzględniają dane zgromadzone m.in. w rejestrach Banku Informacji Gospodarczej i Krajowym Rejestrze Długów. Prowadzenie biznesu zgodnie z przepisami prawa — podkreśla fachowiec — to najlepszy sposób na zyskanie wiarygodności.

— Szybkie pożyczki są idealnym rozwiązaniem dla tych, którzy potrzebują niewielkiej kwoty i nie mają czasu na przechodzenie skomplikowanego procesu, który w bankach jest standardem — mówi Tymon Zastrzeżyński. Jego zdaniem, z pożyczkami pozabankowymi wiąże się obawa o wysokość prowizji. Aby nie nałożyć na siebie zbyt dużych spłat — radzi — warto skorzystać ze specjalistycznych narzędzi i serwisów internetowych, za pomocą których można porównywać produkty finansowe. Nie ma wątpliwości, że wraz z coraz większą konkurencją na tym rynku firmy będą oferowały klientom coraz lepsze warunki.

— Bez formalności, szybko, bezpiecznie, w dogodnym dla nas terminie. I wcale nie tak drogo, jak zwykło się sądzić. Pożyczki online stają się synonimem pożyczania w nowoczesnym stylu. Dlatego przyszłość należy do branży fintech — twierdzi Tymon Zastrzeżyński.

Wrogowie czy sprzymierzeńcy

Czy firmy fintech trzeba ustawiać w opozycji do banków? Zdaniem Dagmary Kruszewskiej, instytucje te mogą być sojusznikami. Jako przykład podaje swoją firmę — Sofort oferuje usługi płatnicze, ale też pomaga tradycyjnym instytucjom finansowym przejść rewolucję cyfrową jako dostawca systemów IT.

— Sektor bankowy w Europie nie umiał dojść do porozumienia co do pewnego rozwiązania w dziedzinie przelewów. Wszystkie inicjatywy kończyły się porażką. Rozwiązaliśmy ten problem za banki i obecnie współpracujemy z ponad 4 tys. takich podmiotów w UE — opowiada Dagmara Kruszewska.

Polacy na razie podchodzą ostrożnie do firm hightech, inaczej niż konsumenci z tzw. starej Unii i USA. Wolimy, by naszymi finansami zajmował się bank. A jednak doskonale zinformatyzowane instytucje parabankowe i u nas odnotowują coraz większe sukcesy.

— Rozwiązania płatnicze Google’a czy Apple’a testują już Amerykanie i Brytyjczycy. Kwestią czasu jest, kiedy z tych usług będziemy mogli skorzystać w Polsce — zapewnia Sebastian Ptak, członek zarządu Blue Mediów.