Język polski nie ograniczy ubezpieczycieli
Senat złagodził wymóg znajomości języka polskiego przez wszystkich członków zarządów firm ubezpieczeniowych. Jeśli Sejm przyjmie poprawki, to taki obowiązek będzie miał tylko prezes oraz jeden członek zarządu spółki.
Uchwalona niedawno przez Sejm ustawa o działalności ubezpieczeniowej nałożyła na prezesów i członków zarządów firm ubezpieczeniowych obowiązek znajomości języka polskiego. Spotkało się to z ostrą krytyką środowiska. Wskazywano, że doprowadzi to do dyskryminacji spółek, w zarządach których zasiadają obcokrajowcy. Alarmowano, że skutkiem tego przepisu może być kryzys i załamanie branży ubezpieczeniowej.
Naciski odniosły częściowy skutek. Senat przyjął poprawkę, zgodnie z którą tylko prezes spółki i jeden członek zarządu będą musieli znać język polski.
W opinii Mirosława Kowalskiego, prezesa Grupy Zurych w Polsce, wprowadzenie wymogu posługiwania się językiem polskim przez prezesów i członków zarządu nie odpowiada praktyce.
— Ważniejsze jest wykształcenie i znajomość miejscowego prawa. Mimo że dokumenty sporządza się w języku polskim, to w interesach i tak zwykle posługujemy się językiem obcym. Taki zapis może doprowadzić do tego, że powoływany będzie prezes i jeden członek zarządu znający nasz język, a w rzeczywistości zakładem będzie kierowała inna osoba. Ustawa w tym kształcie dyskryminuje tych, którzy chcą w Polsce prowadzić interesy w sektorze ubezpieczeń, a nie znają języka — uważa Mirosław Kowalski.
Nie wszyscy krytykują nowe przepisy.
— Wprowadzenie takiej regulacji nie powinno mieć większego wpływu na działalność firm ubezpieczeniowych. Naturalne jest, że kierownictwo przedsiębiorcy funkcjonującego w danym kraju powinno posługiwać się obowiązującym językiem urzędowym. Firmy ubezpieczeniowe muszą się do tego przystosować — mówi Jan Monkiewicz, prezes Polisa Życie.
Zdaniem Jana Rościszewskiego, prezesa spółki Cardif, znajomość języka polskiego przez członków zarządu może być pożyteczna. Jeżeli prawo UE przewiduje takie rozwiązania, to wprowadzenie ich w Polsce można uznać za celowe.
— Istotniejsze jest jednak jednoznaczne określenie innych wymogów, jakie mieliby spełniać członkowie władz zakładów ubezpieczeń, choćby dotyczących wykształcenia. Ustawa nie precyzuje sposobu weryfikacji osób powoływanych do zarządów. Pozostawia to pole do dowolnej interpretacji — twierdzi Jan Rościszewski.
Poprawkami Senatu jeszcze w sierpniu ma zająć się Sejm.