Język polski ogranicza swobodę zawierania umów

Michał Wysocki
25-09-2001, 00:00

Język polski ogranicza swobodę zawierania umów

Ustawa o języku polskim wprowadza obowiązek używania języka polskiego w nazewnictwie towarów i usług, ofert, reklamy instrukcji obsługi, informacji o właściwościach towarów i usług, warunków gwarancji, faktur, rachunków i pokwitowań. Skutkiem tego może być powstanie bariery między Polską a resztą świata, między polskimi firmami a zagranicznymi.

W obrocie prawnym na terytorium Polski firmy muszą używać języka polskiego. Ochrona ustawowa może być uzasadniona, gdy stroną transakcji jest nieprofesjonalny uczestnik obrotu, np. konsument, nie znający języków obcych. Nie jest uzasadniona w przypadku obrotu między firmami. Ograniczenia wprowadzone przez ustawę w stosunku do formy umów stanowią przeszkodę w działalności przedsiębiorców. Mogą wręcz działać na ich szkodę, gdyż firmy zagraniczne (z siedzibą za granicą) będą starały się ominąć polskie prawo i na wypadek sporu zapewnić jurysdykcję sądów zagranicznych. Ochrona udzielana przez ustawę może więc w rzeczywistości okazać się pułapką.

Niepewność prawna

Ustawa wprowadza kontrowersyjne określenie podmiotów uważanych za podmioty polskie. Zgodnie z art. 7 ustawy, podmiotami polskimi są osoby fizyczne mające miejsce zamieszkania na terytorium Polski (a więc także obywatele obcych państw) oraz osoby prawne lub jednostki organizacyjne nie posiadające osobowości prawnej, jeżeli prowadzą działalność na terytorium naszego kraju. Za podmiot polski uznaje się więc nie tylko przedsiębiorców z siedzibą w Polsce, ale także mających siedzibę za granicą, a w Polsce prowadzących działalność. Ogólnikowe określenie terminu „działalność” i „obrót prawny” stwarza wiele komplikacji interpretacyjnych. Powstają wątpliwości, czy za obrót prawny należy uznać już taką sytuację, w której podmiot z zagranicy dostarcza kontrahentowi w Polsce towary, ale strony nie zawarły umowy pisemnej, a jedynie wystawiono fakturę.

Z ustawy wynika, że niezachowanie formy pisemnej umowy skutkować będzie niemożnością powołania się na dowód ze świadków lub z przesłuchania stron na fakt zawarcia tej umowy. Wymóg zachowania formy pisemnej jest tu sprzeczny z obowiązującą w Polsce konwencją wiedeńską z 1980 r., dotyczącą sprzedaży międzynarodowej. Nie wymaga ona formy szczególnej do zawarcia umowy sprzedaży. Konwencja wiedeńska mówi, że zawarcie umowy może być udowodnione w jakikolwiek sposób, choćby poprzez zeznania świadków. Należy pamiętać, że zgodnie z art. 91 ust. 2 Konstytucji RP, ratyfikowana umowa międzynarodowa ma pierwszeństwo przed ustawą. Ustawa o języku polskim wprowadza więc stan niepewności prawnej, niebezpiecznej dla przedsiębiorców.

Umowa, która ma być wykonana na terytorium Polski i której stroną jest podmiot polski, winna być sporządzona w języku polskim (art. 8 ust. 1 ustawy) pod rygorem pozbawienia możliwości powoływania się na fakt jej zawarcia w sporze sądowym. Jednakże art. 8 ust. 2 ustawy stanowi, że umowa sporządzona w języku polskim może mieć wersje obcojęzyczne. Polska wersja ma prymat przed obcojęzyczną. Możliwość sporządzenia wersji obcojęzycznych daje kontrahentom pewną swobodę. W praktyce stanowić może sposób obejścia przepisów. Zagraniczni kontrahenci będą dążyć do tego, aby najważniejsza była obcojęzyczna wersja umowy, polska zaś będzie tylko dodatkiem, czyniącym zadość wymogom ustawy.

Spory międzynarodowe

Przepisy ustawy wymuszają właściwość polskiego prawa. Istota tego wymuszenia tkwi w tym, że należy je stosować zawsze, nawet, gdy strony podporządkowują zawartą umowę prawu innego kraju. Jeżeli sąd polski rozpoznając sprawę uzna, że przepisy art. 7 i 8 wymuszają swoją właściwość, to w każdym przypadku będzie je stosował. Natomiast sąd zagraniczny prawdopodobnie nie będzie uwzględniał wymuszającego charakteru tych przepisów. W takim przypadku orzeczenie sądu zagranicznego może nie zostać wykonane w Polsce, szczególnie jeśli będzie podlegało kontroli sądu polskiego. Zgodnie z przepisami kodeksu postępowania cywilnego, orzeczenie sądu zagranicznego nie zostanie uznane lub wykonane, jeśli przy orzekaniu nie zastosowano prawa polskiego, gdy należało je zastosować. Zawsze byłyby więc wykonywane jedynie orzeczenia nie podlegające kontroli sądu polskiego, np. wyroki sądów arbitrażowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Wysocki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Język polski ogranicza swobodę zawierania umów