JJASNOWIDZ: W ROKU 2000 BRE POŚLUBI BHW:

Aneta Królak
opublikowano: 1999-12-24 00:00

JASNOWIDZ: W ROKU 2000 BRE POŚLUBI BHW

AIDA KOSOJAN Pochodzi z Gruzji. Studiowała ekonomię w kijowskim Instytucie Gospodarstwa Narodowego. Posiada dar jasnowidzenia, odkrywania przeszłości i przepowiadania przyszłości. Odczytuje ludzkie losy z oczu lub ze zdjęć. Od roku 1991 przebywa w Polsce. Współpracuje z mediami, udziela też rad znanym osobistościom świata polityki i biznesu.

Przyszły rok nie będzie korzystny dla naszej waluty. Wartość złotego może się wyraźnie wahać, przy czym wpływ na jego kurs będą miały decyzje polityczne. Może się to odbić na życiu gospodarczym. Zmiany w zawartości portfela odczują wszyscy uczestnicy rynkowej gry. Te same pieniądze raz będą przypominały jałmużnę, by po niedługim czasie stać się fortuną. Przyciągnie to parkietowych graczy. W świecie polskiego biznesu pojawią się nowe indywidualności. Dotychczas nie zagrożeni, mało kreatywni menedżerowie mogą zacząć się obawiać o swoje fotele. Ważną rolę w układach biznesowych odegrają kobiety. Mimo licznych zawirowań rok 2000 będzie korzystny dla gospodarki. Wahania kursu waluty nie przekreślą szans na intratne inwestycje. Na firmamencie spółek giełdowych powinna pojawić się nowa gwiazda. Będzie nią bank powstały po fuzji BRE i Handlowego. Aida potwierdza, że prezesi obu spółek nadają na tej samej fali. Uważa ona, że są w stanie pokonać wszelkie trudności stwarzane przez ludzi zajmujących najważniejsze fotele w państwie.

PKN: niedźwiedź się budzi

W 1999 roku z dwóch powodów o Polskim Koncernie Naftowym było głośno. 19 maja walne zgromadzenia akcjonariuszy Petrochemii Płock i Centrali Produktów Naftowych podjęły uchwałę o połączeniu obu przedsiębiorstw. To posunięcie zapewniło nowo powstałej firmie — Polskiemu Koncernowi Naftowemu — pozycję lidera, i to nie tylko pod względem produkcji, ale także dystrybucji paliw w naszym kraju. PKN jest również zaliczany do największych grup przemysłowych w Europie Środkowej i Wschodniej pod względem przychodów ze sprzedaży, które na koniec 1998 roku wyniosły łącznie z akcyzą 4,7 mln USD.

Po pięciu miesiącach od formalnego połączenia, koncern czekało kolejne ważne wydarzenie — wejście na warszawską giełdę. Nawet pośpiech, wcześniej niespotykany przy tak dużych prywatyzacjach, nie odbił się negatywnie na sprzedaży walorów spółki. Mimo że w ofercie znalazło się ponad 126 mln akcji spółki, to zapisy w transzy indywidualnych inwestorów trzeba było redukować nawet ponad 90 proc. Debiut giełdowy zaplanowany na 26 listopada również wypadł okazale i przyniósł inwestorom blisko 14-proc. zysk.

Zadowoleni z procesu prywatyzacji koncernu przedstawiciele MSP nie wykluczają w przyszłym roku sprzedaży kolejnego pakietu akcji PKN-u.

KGHM: długie ręce

W mijającym roku spółka nie dała zapomnieć o sobie inwestorom. Zaczęło się od zmian na najwyższych szczeblach zarządu. Prezesa Stanisława Siewierskiego zastąpił Marian Krzemiński. Potem były strajki związków zawodowych, które wywalczyły wypłatę z zysku. Nie związki są jednak największym problemem KGHM. Znacznie gorsze w skutkach może okazać się przedkładanie interesów politycznych nad ekonomiczne. Do dziś nowy zarząd nie przedstawił strategii zarządzania spółką na najbliższe trzy lata, mimo że miał ją przygotować już we wrześniu. Wiele wskazuje na to, że nie posiada on jasnej koncepcji co do przyszłości miedziowego kolosa. Kompetencje obecnego zarządu są też bardzo słabo oceniane przez analityków.

Ten rok, po raz pierwszy w historii, KGHM zakończy stratą netto, tłumacząc to koniecznością utworzenia rezerw. Nie bez znaczenia jest jednak fakt, że duże straty netto odnotują też niektóre ze spółek zależnych KGHM, z Telefonią Lokalną na czele. Strata netto tej ostatniej przekroczyć może nawet 50 mln zł.

Elektrim: królowa śniegu

Był to bardzo trudny rok dla spółki. Przede wszystkim poniosła ona kilka porażek na najważniejszych dla siebie polach działalności. Okazuje się, że przyjęte jeszcze przez poprzedni zarząd plany budowy silnego holdingu, działającego w branży telekomunikacyjnej, energetycznej i kablowej, zostały sporządzone mocno na wyrost. Prawdopodobnie w najbliższych latach Elektrim będzie musiał zrezygnować przynajmniej z tej ostatniej działalności. Nie wiadomo, czy holdingowi uda się też utrzymać kontrolne udziały w spółkach z sektora energetycznego.

Jeszcze kilka tygodni temu firmie groziło przejęcie za długi. Prawdopodobnie doszłoby do tego, gdyby nie pieniądze od Vivendii, który dzięki temu wytargował dla siebie znacznie większy niż pierwotnie planowano udział w spółce Elektrim Telekomunikacja (ET). Zamiast zakładanych początkowo 30 proc. w ET, Francuzi zwiekszą swoje udziały w tej spółce do 49 proc. Niewykluczone, że nabędą je po relatywnie niższej cenie.

Mimo to wciąż nie wiadomo, czym jeszcze Elektrim może zaskoczyć inwestorów. Nadal zostaje nie rozwiązany spór z Deutsche Telekom w sprawie 15,8 proc. udziałów w Polskiej Telefonii Cyfrowej.

PZU: wskazana fuzja

Przyszły rok zapowiada się dla Władysława Jamrożego niezwykle pracowicie. Jeżeli nie dojdzie szybko do porozumienia ze zwolennikami fuzji Handlowego i BRE, to na pewno on i jego współpracownicy spędzą sporo czasu w salach sądowych. Już na początku roku czeka go rozpatrywanie reklamacji pracowników uprawnionych do nieodpłatnego nabycia 1,5 mln akcji wartych 1165 zł każda.

Twardym orzechem do zgryzienia będzie dla zarządu PZU zbiorowy układ pracy. Zarząd podobno jest w stanie podjąć się dalszych negocjacji ze związkami zawodowymi. Jednak fiasko tegorocznych rozmów pokazuje, że nie będzie to łatwe.

Kolejną sprawą do załatwienia jest budowa i wdrożenie platformy informatycznej do obsługi finansowej Grupy PZU. Szansą dla firmy może być współpraca z BIG Bankiem i wspólna sprzedaż produktów. Zarząd powinien przygotować spółkę do wejścia na warszawską GPW. Debiut odsłoni prawdziwą kondycję finansową i organizacyjną firmy.

Optimus: winda w sieci

Rok 2000 będzie okresem przełomowym dla nowosądeckiej spółki. W przyszłym roku można się spodziewać kilku dużych transakcji polegających na sprzedaży większościowych pakietów udziałów w spółkach zależnych Optimusa. Na razie Roman Kluska otwarcie przyznaje się do chęci znalezienia inwestora dla spółki produkującej urządzenia fiskalne — Optimus IC. Można się też spodziewać sporego ruchu wokół firmy Optimus Pascal, której główną siłą jest serwis internetowy Onet. Wydaje się, że rok 2000 będzie najlepszym momentem na znalezienie dobrego inwestora dla spółki. Nie najlepiej wygląda za to przyszłość części Optimusa, zajmującej się produkcją komputerów osobistych. Udział Optimusa w rynku systematycznie kurczy się od trzech lat. Zdaniem specjalistów, firma prowadzona przez Romana Kluskę z trudem utrzymywać będzie sprzedaż pecetów na nie zmienionym od lat poziomie około 100 tys. sztuk, przy dynamice całego rynku rosnącej o ponad 20 proc. rocznie. Słabnącą pozycję na tym rynku Optimus będzie starał się złagodzić poprzez rozwijanie sektora usług integracyjnych i internetowych. Na razie jednak firma Romana Kluski jest integratorem sprzętowym. Niełatwo przychodzi jej zwiększanie wpływów z najbardziej dochodowej integracji aplikacyjnej.

PBK: nastrojowy strażnik

Sytuacja Powszechnego Banku Kredytowego przypomina trochę stan zawieszenia. Tak jest od roku. Inwestor strategiczny — Bank Austria Creditanstalt — nie może zdecydować się na pełne przejęcie PBK. Analitycy nie są zgodni, dlaczego tak się dzieje. Część z nich nadal powtarza sugestie rynku, że Austriacy zamierzają wycofać się z inwestycji w polski bank.

Tego typu informacje raz po raz powracają. Ostatnio pojawiły się w kontekście fuzji BRE Banku i Banku Handlowego. Nowy bank postrzegany jest jako bądź to przyszły inwestor w PKO BP, bądź jako instytucja, która odkupi od BA CA pakiet akcji PBK. Za każdym razem, kiedy pojawiały się podobne pogłoski, kurs akcji banku zwyżkował, jednak generalnie cały giełdowy rok PBK był raczej stabilny.

PBK jest dobrym bankiem, chociaż nadal uważany jest za typowego przedstawiciela tzw. II ligi instytucji finansowych. Rok 1998 zakończył wynikiem netto wysokości ponad 280 mln zł. Wówczas też jego współczynnik wypłacalności wynosił 9,2 proc., co dawało całkiem przyzwoity wynik zważywszy na ogólnie zły nastrój po rosyjskim kryzysie.

Pekao SA: pianistka

Uważany za drugi co do wielkości bank na polskim rynku, Pekao SA w mijającym roku potrafił zaskakiwać. Po raz pierwszy w historii polskiej bankowości prezes banku tak czynnie współuczestniczył w wyborze inwestora strategicznego. Maria Wiśniewska nie tylko była obserwatorem działań Ministerstwa Skarbu Państwa, ale jej głos był głosem liczącym się.

Mimo że UniCredito Italiano nie jest rekinem europejskiego rynku, to dobry inwestor dla polskiego banku. Włosi pokazali, że potrafią szybko i zdecydowanie przeprowadzić kolejne zmiany. Prawdopodobnie przypilnują, by ogłoszona w październiku — a przez część obserwatorów uznana za mało realną — strategia banku na najbliższe trzy lata przyniosła pożądane efekty.

Pekao SA potrafił zaskoczyć klientów segmentując jeden rachunek na dziewięć Eurokont przystosowanych do potrzeb grup klietów. Pod pewnymi jednak względami (bankowość internetowa) dał się wyprzedzić konkurencji (Sez@m BPH).

TP SA: pędzący kucharz

W 1999 roku Telekomunikacja Polska miała zostać wzmocniona inwestorem strategiczym. Nie udało się. Najpierw okazało się, że walory polskiego operatora nie są na tyle atrakcyjne, na ile oceniało je Ministerstwo Skarbu Państwa. Liczyło na cztery do pięciu ofert prywatyzacyjnych. Wpłynęły dwie. Co więcej, jeden z kandydatów, amerykańska firma SBC, nagle stracił zainteresowanie polskim operatorem i wycofał się z boju. Na placu boju został — France Telecom, co nie mogło wróżyć satysfakcjonującej MSP oferty cenowej. Rezultat? W 2000 roku będziemy mieli nowy przetrag i całe zamieszanie z wyborem inwestora dla TP SA przeżyjemy raz jeszcze.

A tak poza tym firma ma się nieźle. Podłączyła w 1999 r. około 1,1 mln nowych abonentów. Nie doczekała się też poważnej konkurencji na rynku lokalnych operatorów (może z wyjątkiem Netii), otrzymała koncesję na system GSM 900 i skutecznie — choć nie w zawrotnym tempie — przeobraża się w firmę ukierun- kowaną na potrzeby klienta.

W 2000 r. firmę czeka kilka zmian. Przede wszystkim poważniej potraktuje takie dziedziny telekomunikacji jak Internet i transmisja danych. Nikt nie ma też wątpliwości, że utrzyma pozycję zdecydowanego lidera rynku.

BH: pan na krzywej wieży

Bank Handlowy w Warszawie to instytucja, która jeszcze długo będzie na ustach wszystkich. Przede wszystkim wtedy, kiedy odjęte zostaną z jego nazwy słowa „w Warszawie”. Dzisiaj bank stoi na raczej niepewnym gruncie — niewiadomą jest fuzja z BRE Bankiem. Niewątpliwie było to najważniejsze wydarzenie w polskim systemie bankowym w mijającym roku, jeśli nie najważniejsze wydarzenie w całej polskiej gospodarce.

1999 rok był dla Handlowego (abstrahując od łączenia się z BRE) czasem rozwoju detalicznej sieci Handlobanku, który postrzegany jest jako jedna z instytucji (obok Millennium i Citibanku), które ustanowiły nowe na polskim rynku standardy obsługi klientów.

W ciągu najbliższych lat Handlobank zamierza uruchomić 60 nowych placówek w 20 największych miastach w Polsce. Wszystkie mają mieć po około 80 metrów kwadratowych powierzchni i obsługiwać nawet do 10 tys. rachunków.

Szacuje się, że docelowo sieć detaliczna będzie przynosić 20-40 proc. wszystkich dochodów Banku Handlowego.

Rok 1998 Bank Handlowy zakończył wynikiem netto wysokości 300 mln zł.

BRE: samotny skoczek

Rok 1999 był dla BRE Banku, a przede wszystkim dla Wojciecha Kostrzewy, jego prezesa, wyjątkowo udany. Sam prezes zyskał opinię jednego z geniuszy polskiej bankowości. Zwłaszcza po finansowym majstersztyku, jakim była inwestycja w akcje BIG Banku Gdańskiego. Zakup prawie 10 proc. papierów konkurenta w atmosferze „przyłączenia się do obrony BIG BG przed przejęciem przez Deutsche Bank”, a następnie odsprzedanie ich z kosmicznym zyskiem sprawiły, że wynik finansowy BRE Banku na koniec 1999 roku przekroczy grubo 600 mln zł.Zdaniem analityków, nawet gdyby połączenie z Bankiem Handlowym nie doszło do skutku, BRE Bank i tak wyjdzie z zamieszania obronną ręką. Wojciech Kostrzewa może stracić opinię geniusza, ale sam bank — a przede wszystkim jego akcje — nie powinny wiele ucierpieć.

W nowym Banku Handlowym Wojciech Kostrzewa ma być I wiceprezesem, ale to on praktycznie będzie grał pierwsze skrzypce.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface