Samantha Azzarello uważa, że rynek byka na amerykańskich akcjach potrwa jeszcze do 2020 roku. Argumentuje, że około połowa wskaźników analizowanych przez bank sygnalizuje, że rynki wciąż są raczej w połowie cyklu niż w jego końcowej fazie.

- Zwroty, choć dodatnie i potwierdzające rynek byka, prawdopodobnie nie będą już tak duże i robiące wrażenie jak w przeszłości – podkreśliła Azzarello.
S&P500 wzrósł o ok. 5 proc. w tym roku. Od marca 2009 roku wartość indeksu wzrosła ponad czterokrotnie. Do ustanowienia nowego rekordu długości rynku byka potrzebny jest jeszcze miesiąc i trzy dni zwyżek.
JP Morgan radzi klientom, aby w związku ze spodziewaną mniejszą dynamiką amerykańskich rynków akcji zwrócili uwagę na rynki wschodzące.
- Jeśli obawy dotyczące handlu, czy stóp osłabną, aktywa o wyższej becie i niskiej wycenie jak akcje spółek z rynków wschodzących i akcje wyceniane poniżej fundamentów mogą szybko drożeć jak to było na początku 2016 roku – powiedział Marko Kolanovic, strateg JP Morgan.
Wcześniej podobne opinie ogłaszali stratedzy m.in. BlackRock i Franklin Templeton Investments wskazując, że akcje spółek z gospodarek wschodzących staniały o 17 proc. od szczytu w styczniu, co może zapowiadać odbicie.