Jobsquare umówi biznesową randkę

13-07-2016, 22:00

POMYSL NA BIZNES: Aplikacja do szukania pracy i pracowników trochę czerpie z Tindera, a trochę z Ubera. Jej twórcy śnią amerykański sen

Jobsquare powstało w marcu 2016 r. z myślą o młodych ludziach oraz małych i średnich firmach. Aplikacja służy do łatwego, szybkiego szukania pracy, głównie tymczasowej — zazwyczaj sezonowej, w takich branżach, jak gastronomia, hotelarstwo, budownictwo czy sprzedaż detaliczna. W grę wchodzą zwykle stanowiska, na których nie są wymagane wysokie kwalifikacje.

KREDYT ZAUFANIA:
Zobacz więcej

KREDYT ZAUFANIA:

Chcemy przełamać stereotyp start-upu, który musi szybko zacząć zarabiać, żeby pozyskać inwestorów. My nie zarabiamy, a mimo to są inwestorzy gotowi wspierać nasz rozwój — mówi Marcin Fiedziukiewicz, CEO Jobsquare. ARC

— Nie ma na rynku takiego narzędzia jak nasze, a mogłoby pomóc wielu firmom w znalezieniu odpowiednich pracowników — mówi Marcin Fiedziukiewicz, CEO i pomysłodawca Jobsquare. Ogłoszenia „dam pracę” można znaleźć w wielu serwisach, np. Gumtree czy OLX, i na bardziej wyspecjalizowanych portalach, gdzie firmy poszukują zazwyczaj wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Usługi w zakresie poszukiwania pracowników oferują też np. agencje pracy tymczasowej. Każda z tych opcji ma swoje wady. Umieszczanie ogłoszeń w bezpłatnych serwisach jest uciążliwe i bardzo czasochłonne. Proces rekrutacji składa się z wielu etapów: umieszczenia ogłoszenia, oczekiwania na zgłoszenia, umawiania spotkań. Korzystanie z płatnych serwisów natomiast pracodawca odczuje w kieszeni, czasem za ogłoszenie trzeba zapłacić nawet kilkaset złotych. To problem zwłaszcza dla małych i średnich firm. Na usługi agencji pracy mogą sobie pozwolić tylko dobrze prosperujące firmy. Ich koszt to zazwyczaj równowartość miesięcznej pensji lub procent od kontraktu zawieranego z pracownikiem.

Trochę jak Tinder

Jobsquare działa podobnie jak znany portal randkowy Tinder. Możemy przeglądać profile i decydować, czy kandydat nam się podoba, czy nie. — Nasza aplikacja umożliwia każdemu posiadaczowi smartfona zainstalowanie narzędzia do poszukiwania kandydatów i kontaktowania się z nimi. Jobsquare przechowuje też całą bazę kandydatów w jednym miejscu, co pozwala sięgnąć po dane w przyszłości. Najważniejsze jest jednak to, że pracodawca, który szuka pracownika w konkretnym zawodzie, od razu dostaje całą bazę kandydatów, którzy spełniają kryteria ogłoszenia. To nasz największy wyróżnik — twierdzi Marcin Fiedziukiewicz. Jeśli pracodawca wybierze interesujący go profil, kandydat dostaje powiadomienie.

Potencjalny pracownik może wtedy ocenić, czy jest zainteresowany ofertą. Każda jest dokładnie opisana — zawiera informacje, które na stronach ogłoszeniowych często nie są publikowane, np. lokalizację miejsca pracy — dokładny adres lub obszar o promieniu 500 metrów. Zawsze podawana jest też informacja o zarobkach. Jeśli strony wyrażą chęć współpracy, również dostają powiadomienie. Na tym etapie możliwy jest już bezpośredni kontakt za pomocą aplikacji.

Trochę jak Uber

Twórcy aplikacji zaczęli od promocji w Warszawie. — Zależało nam na lokalnym ujęciu problemu. Podobnie jak Uber, postanowiliśmy zacząć punktowo, zamiast od razu próbować zaistnieć w całym kraju. Warszawa była oczywistym wyborem ze względu na wielkość — wyjaśnia Marcin Fiedziukiewicz. W ciągu czterech miesięcy Jobsquare zgromadziło już ponad 8 tys. profili kandydatów. Z aplikacji korzysta obecnie ponad 400 pracodawców — już nie tylko w stolicy, ale też w Krakowie, Trójmieście, na Śląsku, w Poznaniu i we Wrocławiu. Korzystanie z Jobsquare na razie jest bezpłatne. Pomysłodawcy chcą najpierw stworzyć narzędzie stosowane powszechnie, także za granicą, a dopiero potem czerpać z tego zyski. — Zakładamy, że w najbliższym czasie aplikacja nie będzie na siebie zarabiać.

Nie mamy nic przeciwko eksplozji naszej popularności, jednak wiemy, że to wymaga czasu i wielu starań. Najpierw chcemy zdobyć zainteresowanie, a dopiero potem liczyć zyski — mówi Marcin Fiedziukiewicz. Docelowy model biznesowy przewiduje, że aplikacja pozostanie darmowa dla pracowników. Pracodawcy za kilka miesięcy zaczną płacić. Kiedy pracownik zostanie wybrany, możliwe będzie rozpoczęcie konwersacji. Trzy rozmowy w miesiącu będą bezpłatne. Powyżej tego limitu, do 10 połączeń, opłata wyniesie ok. 30 zł, a opcja bez ograniczeń będzie kosztowała nie więcej niż 140 zł miesięcznie. — To wciąż znacznie mniej, niż wynosi koszt innych narzędzi rekrutacyjnych — podkreśla CEO Jobsquare. Na tym twórcy nie chcą jednak poprzestać. — Model, do którego dążymy, to stworzenie aplikacji podobnej do Ubera, ale dla pracowników. Docelowo chcemy być terminalem płatniczym pomiędzy pracownikiem, który już wykonał pracę, a pracodawcą — mówi Marcin Fiedziukiewicz. Jeśli pracodawca zatrudni np. barmana i ustali z nim stawkę godzinową, pensję wypłaci mu przez aplikację. Z tytułu płatności Jobsquare pobierze niewielką prowizję. Jak zaznacza pomysłodawca, taki model płatności — alternatywny wobec opłat za rozmowy — będzie obowiązywał tylko wówczas, gdy obie strony wyrażą zgodę. Spodziewa się, że na tę formę zdecyduje się docelowo około 10 proc. klientów.

Trochę jak w Polsce

Ambicje twórców Jobsquare wykraczają daleko poza polskie podwórko — sięgają aż za ocean. W USA aplikacja też zacznie lokalnie — od Nowego Jorku. — Jeśli się przyjmie, planujemy ekspansję w innych miastach — według schematu, który zastosowaliśmy w Polsce — deklaruje Marcin Fiedziukiewicz. Na podboje firma będzie potrzebowała kapitału. Chwali się, że już dostała wsparcie. Realizację pomysłu umożliwiła pomoc Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości. — Z czasem pojawili się kolejni inwestorzy. Produktem zainteresowane były także największe polskie agencje zatrudnienia i serwisy ogłoszeniowe — twierdzi Marcin Fiedziukiewicz. Szczegółów na razie nie chce ujawniać.

OKIEM EKSPERTA

Powszechna mobilność

ANDRZEJ KUBISIAK, Work Service

W dobie cyfryzacji powstaje mnóstwo aplikacji, których zadaniem jest ułatwienie wielu czynności. Podobne trendy obserwowane są również na rynku w sektorze HR. Work Service jest na etapie tworzenia własnej aplikacji umożliwiającej znalezienie pracowników oraz pracy. Ponadto prowadzimy projekty, w ramach których całe procesy rekrutacyjne realizowane są przez wirtualne kanały. Należy pamiętać, że nie rozwiążą one wszystkich problemów. Agencje zatrudnieniamają często wieloletnie doświadczenie w doborze pracowników, dzięki czemu mogą pełnić również rolę doradcy. Ich praca jest również bardziej elastyczna. Przykładowo: kiedy firma pilnie potrzebuje kilkudziesięciu pracowników, agencja zatrudnienia jest w stanie zrealizować takie przedsięwzięcie, aplikacja mobilna może już sobie z tym nie poradzić. Trzeba jednak pamiętać — i agencje zatrudnienia zdają sobie z tego sprawę, że mobilność staje się coraz bardziej powszechna i wiele rozwiązań przeznaczonych dla kandydatów będzie szło w tym kierunku.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Zawadka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Jobsquare umówi biznesową randkę