Jose Socrates: Mniej uczony, ale skuteczny

Marta Zawisza
opublikowano: 30-11-2007, 00:00

Sokrates? Znamy, znamy — grecki filozof… Drugi był legendarnym kapitanem piłkarskiej reprezentacji Brazylii w latach 80. Trzeci zaś to Jose Socrates — premier Portugalii, który do końca grudnia przewodzi obradom Unii Europejskiej.

Wmarcu 2007 roku media nad Tagiem wywęszyły, że premier Jose Socrates kłamał, mówiąc publicznie — i pisząc w swoim cv! — że jest dyplomowanym inżynierem, specjalistą w inżynierii sanitarnej. Dość szybko się okazało, że ukończył jedynie studia licencjackie na politechnice w Coimbrze. Potem, co prawda, w latach 90. — już jako znany polityk — próbował uzupełnić wykształcenie na prywatnym uniwersytecie w Lizbonie, ale nie dotrwał do końca. Ta sprawa toczka w toczkę przypomina mijanie się z prawdą Aleksandra Kwaśniewskiego, który — starając się o fotel prezydenta RP — także bałamucił, twierdząc, że jest absolwentem handlu zagranicznego na Uniwersytecie Gdańskim. A miał tylko absolutorium tej uczelni. Obu politykom, mimo że musieli się z tego gęsto tłumaczyć, luki w wykształceniu uszły w końcu na sucho i nie zaszkodziły istotnie w dalszej karierze. Tyle że smrodek pozostał.

50-letni dziś Portugalczyk urodził się w nadmorskim Porto, ale całe dzieciństwo i młodość spędził w miejscowości Covilha. Wychowywał go ojciec. Braki w edukacji to nie jedyne jego podobieństwo do Aleksandra Kwaśniewskiego. Obaj działacze partyjni pracę w rządzie zaczynali od stanowiska ministra ds. sportu i młodzieży. Polak był potem prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Portugalczyk — jednym z organizatorów Euro 2004. Niedługo po — zakończonych sukcesem organizacyjnym i sportowym — piłkarskich mistrzostwach Europy, Jose Socrates zdobył w wyborach 80 procent głosów i pokonał Manuela Alegre i Jočo Soaresa w walce o przywództwo w Partii Socjalistycznej.

Już jako premier, syn rozwodnika i sam dwukrotny rozwodnik, dzięki społecznemu poparciu (ogólnonarodowe referendum w lipcu 2007 roku) doprowadził do liberalizacji ustawy, zakazującej aborcji. Od tej pory każda Portugalka ma prawo decydować, czy chce usunąć ciążę, czy urodzić dziecko. Ten rewolucyjny — jak na katolicki kraj — krok zbiegł się z rozpoczęciem przez Portugalię przewodnictwa w Unii.

Zwieńczeniem uporczywej, półrocznej pracy premiera Socratesa, w tym trudnych rozmów z prezydentem Lechem Kaczyńskim dotyczących dopisania w odrębnym formularzu kompromisowych ustaleń z Joaniny, będzie zawarcie Traktatu Reformującego (13 grudnia). Nowy unijny dokument będzie się zwał Traktatem z Lizbony. Sporą cegiełkę do sukcesu dołożył Socrates. Praktyk, a nie teoretyk filozof.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Zawisza

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu