JP Morgan walczy o miliony z PKO BP

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2009-07-15 00:00

Jerzy Pruski stracił fotel prezesa, a bank kontrakt przy emisji PKO BP. O doradztwo zabiega po raz drugi

Przedstawiciele

JP Morgan pielgrzymowali

w ubiegłym tygodniu do ministra Grada. Ciekawe, czy coś wskórają...

Jaki jest najpopularniejszy bank wśród polskich polityków (oczywiście zaraz za PKO BP, który modny zrobił się ostatnio)? To JP Morgan Chase. Jeden z największych na świecie banków inwestycyjnych, w ostatnich miesiącach dorobił się sporego czarnego PR i stał się obiektem częstych ataków ze strony polityków. Głównie PSL. Amerykanie długo milczeli. Z naszych informacji wynika, że wreszcie przejęli się tym, co o nich mówi się w Polsce.

Pogadajmy

Tydzień temu, w czwartek wieczorem, u ministra skarbu gościł Bill Winters, szef pionu inwestycyjnego JP Morgan, żeby wyjaśnić z Aleksandrem Gradem wszystkie nieporozumienia, jakie przez miesiące narosły między Polską a bankiem. Nazbierało się tego trochę. Najpierw JP Morgan w listopadzie ubiegłego roku podpadł za fixing cudów, czyli nagły wzrost notowań WIG20, za którym miał stać. Potem oberwało mu się za czarnowidztwo, jeśli chodzi o przyszłość naszej gospodarki. Bank zakładał, że dynamika PKB w 2009 r. wyniesie zaledwie 1,5 proc. (dzisiaj wiemy, że były to przewidywania nadto optymistyczne, lecz wtedy jawiły się jako bardzo pesymistyczne). Potem pojawiły się zarzuty o manipulowanie kursem złotego i udział w handlu opcjami walutowymi. Wicepremier Waldemar Pawlak powiedział wówczas, że "menedżerowie JP Morgan podejmują działania uderzające w polską gospodarkę". Spotkanie przedstawicieli banku z szefem PSL w grudniu 2008 r. niewiele dało. Wicepremier oraz inni politycy PSL wypowiadali się później krytycznie o JP Morgan.

— Amerykanie nie mogą wyjść ze zdumienia, czytając wypowiedzi polityków oraz informacje polskich mediów na swój temat. Spiski czy działania na czyjąś szkodę nie mieszczą w kategoriach działania tego rodzaju instytucji, które muszą bardzo dbać o reputację — mówi anonimowo osoba związana z bankiem.

Na trzy sposoby

Miarka przebrała się w związku ze sprawą emisji akcji PKO BP. Pod koniec kwietnia bank podpisał umowę z JP Morgan na doradztwo przy tej operacji. Z naszych informacji wynika, że Amerykanie przygotowali trzy warianty uplasowania emisji: pierwszy zakładał dokapitalizowanie przy rezygnacji z wypłaty dywidendy za 2008 r. W tej opcji doradca ocenił szanse powodzenia transakcji jako wysokie. W drugim wariancie propozycja była taka, że bank dzieli połowę zysku i emituje akcje na kwotę o zbliżonej wartości. Szanse powodzenia — również wysokie. I wreszcie trzecie wyjście: wypłata całej dywidendy z dokapitalizowaniem w wysokości równej podzielonemu zyskowi. Warunek powodzenia: równoczesne przeprowadzenie obu operacji.

Wszystkie trzy opcje JP Morgan położył na stole przed zarządem oraz radą nadzorczą PKO BP. Wybór padł na trzecie rozwiązanie. Tutaj jednak pojawiły się schody. Okazało się, że polskie regulacje uniemożliwiają przeprowadzenie operacji równocześnie. Dlatego JP Morgan wraz z jedną z renomowanych kancelarii prawniczych zaproponował, że skoro nie można w jednym czasie podzielić zysku i dokapitalizować banku, to trzeba uplasować emisję w maksymalnie krótkim czasie od wypłaty dywidendy. Doradca uznał, że taka operacja, chociaż obarczona pewnym ryzykiem, jest możliwa.

Mają pretensję

Czwartkowe spotkanie z Aleksandrem Gradem Bill Winters zakończył w dobrym nastroju, przeświadczony, że udało mu się wyjaśnić wszystkie nieporozumienia. Czy na pewno? Z naszych informacji wynika, że resort nie pała specjalnym uczuciem do tego banku. Po pierwsze, kiedy PKO BP wiosną szukał doradcy, były naciski, żeby nie dawać Amerykanom kontraktu, aby nie prowokować ataku koalicyjnego PSL. Po drugie, decyzja o wyborze JP Morgan podjęta przez zarząd PKO BP była nie po myśli ministerstwa. Po trzecie wreszcie, ma ono pretensje o plan podziału zysku i dokapitalizowania. Resortowi nie podobają się przyjęte parametry emisji, głównie cena akcji.

Gdy posadę w PKO BP stracił Jerzy Pruski, szef banku, kwestią czasu było tylko to, kiedy umowa z JP Morgan przestanie obowiązywać. Przestała kilka dni temu. Ministerstwo rozpisało nowy konkurs na doradcę prywatyzacyjnego. Zgłosili się wszyscy ci, którzy liczą się na rynku. Wczoraj "Rzeczpospolita" informowała, że nie ma wśród nich JP Morgan. Z naszych informacji wynika, że Amerykanie również złożyli ofertę.

Kontrowersje wokół JP Morgan

2008 r.

Październik

Analitycy JP Morgan publikują raport, według którego kryzys walutowy mocniej uderzy w złotego niż forinta. "Polska wydaje się mieć mniejszą poduszkę niż Węgry i w razie kryzysu zostałaby prawie bez rezerw" — piszą w raporcie. Ekonomiści podważają te opinie.

Listopad

JP Morgan obniża prognozę wzrostu polskiego PKB w 2009 r. do 1,5 proc. To jedna z najniższych ówcześnie prognoz.

Na sesji 12 listopada WIG20 tracił aż 9,1 proc. Tuż przed zamknięciem sesji indeks poszedł w górę o 5 proc. Zlecenia, które odwróciły obraz sesji, poszły z rachunku JP Morgan.

Grudzień

JP Morgan prognozuje cenę euro w grudniu 2009 r. na poziomie 2,81 zł. To o 1 zł poniżej prognozy z końca listopada. Potem bank tłumaczy, że to pomyłka, bo chodziło mu o dolara.

Pojawiają się informacje, że JP Morgan był jednym z kilku banków dostarczających na polski rynek opcji walutowych.

JP Morgan Chase to — według magazynu "The Banker" — najsilniejszy kapitałowo bank na świecie. W ciągu ostatnich miesięcy mocno urósł w siłę kupując Bear Stearns — jednego z głównych konkurentów na rynku bankowości inwestycyjnej — oraz Washington Mutual. Obie firmy mocno oberwały podczas szalejącego kryzysu. W I kwartale tego roku JP Morgan zarobił 1,52 mld USD przy przychodach rzędu 25 mld USD. Bank znany jest głównie ze swojej działalności inwestycyjnej.

Eugeniusz

Twaróg