Indeks S&P 500 zamknął marzec 2 proc nad kreską i był to piąty z rzędu miesiąc zakończony zwyżką. To jedna z wielu statystyk, które świadczą, że trwający rajd jest jednym z najbardziej wyjątkowych w historii amerykańskiej giełdy. Zdaniem zespołu strategów banku JPMorgan nie oznacza to wcale, że zbliżamy się do jego końca. Zarówno dane historyczne, jak i analiza fundamentalna uzasadniaj spory potencjał wzrostu kursów.
Mocne argumenty
W ubiegłym roku akcje i obligacje drożały, bo oczekiwano łagodnej polityki pieniężnej Fedu. Rajd napędzały też spółki zaliczane do tzw. wspaniałej siódemki, z których dwie otworzyły 2024 r. spadkami i obecnie są jednymi z najsłabszych w głównym indeksie. Mimo to giełda rośnie, co sceptycy uznają za dowód napompowania spekulacyjnej bańki. Stratedzy z banku JPMorgana twierdzą jednak, że tegoroczny rajd różni się od zeszłorocznego, bo ma solidniejsze podstawy.
S&P 500 w ciągu trzech ostatnich miesięcy 20-krotnie wspiął się na szczyt wszech czasów, a jego wartość przekroczyła 5000 pkt. Udało mu się to mimo słabości notowąń Apple’a i Tesli, aczkolwiek przy trwającym wsparciu Nvidii, której wycena giełdowa w zeszłym roku się podwoiła, a w obecnym urosła o kolejne 80 proc. Stratedzy przekonują, że notowania producenta chipów będą rosnąć nie ze względu na boom na sztuczną inteligencję, ale atrakcyjny wskaźnik cena/prognozowany zysk, który jest poniżej pięcioletniej średniej.
Warto też zauważyć, że wzrost indeksu zaczęły napędzać spółki, które w zeszłym roku nie radziły sobie najlepiej. Aż 195 spółek urosło od początku 2024 r. o więcej niż S&P 500, który w tym czasie podniósł się o 10 proc. Mediana kapitalizacji rynkowej tych podmiotów to około 50 mld USD i większość z nich jest spoza sektora technologicznego. W marcu 2024 r. najlepszymi sektorami na amerykańskiej giełdzie były surowcowy i przemysłowy, zaliczane do cyklicznych.
Hossa, która w zeszłym roku dotyczyła głównie sektora technologicznego, zatacza coraz szersze kręgi. Co ważne, u jej podstaw nareszcie są wyniki finansowe. Mimo że w ubiegłym roku nie było recesji, średnie rezultaty spółek z indeksu S&P 500 kurczyły się przez trzy kwartały z rzędu. W I kwartale 2024 r. uległy poprawie i wszystko wskazuje na to, że będą dalej rosnąć. Co ważne, podobnie jak w przypadku kursów akcji, coraz mniejsze znaczenie będą miały największe spółki. W zeszłym roku odpowiadały za 25 proc. wyniku spółek z S&P 500, a w tym roku ten wkład się zmniejsza.
Dzięki znaczniejszej roli mniejszych spółek, hossa jest kontynuowana mimo bardziej jastrzębiej postawy Fedu, a nowe podmioty chcą rozpocząć notowania na amerykańskiej giełdzie. Po niezwykle dobrym 2021 r., ostatnie dwa lata nie sprzyjały debiutom, głównie ze względu na niepewną sytuację makroekonomiczną. W tym roku już jest lepiej, bo z dużym sukcesem IPO zamknął Reddit, a kolejne duże spółki już ustawiają się w kolejce. To doda inwestorom pewności jeśli chodzi o ocenę przyszłej koniunktury.
Nie za późno na zakupy
Od dołka w październiku 2023 r. indeks S&P 500 podniósł się o 25 proc., co jest najlepszym wynikiem osiągniętym w ciągu 100 dni od czasu pandemicznej hossy w 2020 r. Tak pokaźny wzrost kursów w krótkim czasie oznacza, że najprawdopodobniej wielu inwestorów nie zdążyło z niego korzystać. Nic straconego, mówią stratedzy JPMorgan, bo dane historyczne sugerują, że do korekty jeszcze daleko.
W ciągu ostatnich 50 lat amerykański główny indeks akcji dziesięciokrotnie podnosił się co najmniej o 25 proc. w ciągu 100 dni. Jego średnia stopa zwrotu w ciągu kolejnych 12 miesięcy tylko raz nie była dodatnia, a przeciętnie wynosiła 15 proc.
“Nie ma sensu więc zwracać uwagę na to, co nas ominęło, bo szanse na pokaźną stopę zwrotu nadal są duże” - mówi Madison Faller, strateżka globalnych inwestycji JPMorgan, autorka raportu.
Ekspertka przyznaje, że 5 proc. odsetek od depozytu może być kuszące, bo jest w gruncie rzeczy pozbawione ryzyka, ale ta forma lokowania kapitału nie powinna zdominować portfela.
"Kto jeszcze nie sięgnął po akcje w 2024 r., nadal ma szansę to zrobić przy sporym prawdopodobieństwie osiągniecia dodatniej rocznej stopy zwrotu” - dodaje strateżka.
