Jastrzębska Spółka Węglowa dużo inwestuje w udostępnianie nowych złóż. O ile wzrosną zasoby spółki?
To podstawa funkcjonowania każdej spółki surowcowej. Mamy kilka kluczowych projektów dotyczących rozbudowy naszych kopalń, ale najbardziej przyczyni się do tego zakup kopalni Knurów-Szczygłowice. Transakcję chcemy sfinalizować do końca lipca. Dzięki nowej kopalni powiększymy bazę zasobową, uzyskując dostęp do atrakcyjnych, położonych blisko nas złóż węgla koksowego. Dzięki włączeniu tej kopalni w struktury JSW powiększymy zasoby operatywne o około 65 proc. do około 960 mln ton, a zdolności wydobywcze wzrosną z 14 do 18,5 mln ton rocznie. W ciągu kilku lat zmienimy skład produktowy Knurowa z dzisiejszych 38 proc. węgla koksowego i 62 proc. energetycznego na odpowiednio 80 proc. i 20 proc. Istotne też, że warunki geologiczne Knurowa są zbliżone do warunków geologicznych w naszej najlepszej kopalni Budryk — te kopalnie tworzą tak naprawdę jedno złoże geologiczne. W efekcie spadną średnie jednostkowe koszty produkcji dla całej grupy. Trzeba też pamiętać, że dzięki akwizycji szybciej i mocniej skorzystamy na oczekiwanej w dłuższym terminie poprawie na rynku węgla koksowego. Bardzo ważny jest także aspekt społeczny tej transakcji. Z nasyconego polskiego rynku węgla do celów energetycznych zniknie kopalnia, która zaistnieje na rynku węgla koksowego, na którym nie ma problemów ze zbytem. Transformacja zostanie przeprowadzona bez negatywnych skutków społecznych.
Czy strata z I kwartału zmusi spółkę do ograniczenia wydatków na inwestycje?
Optymalizacja kosztów jest procesem ciągłym, bo musimy być konkurencyjni, działamy przecież na międzynarodowym rynku. Racjonalne wydawanie środków to jedno z koniecznych działań. Analiza możliwych oszczędności i racjonalności wydatków obejmuje wszystkie obszary aktywności spółki. Również poziom nakładów inwestycyjnych musieliśmy dostosować do trudnej dla spółek surowcowych sytuacji rynkowej. Program inwestycyjny nie może być oderwany od rzeczywistości. Nakłady na inwestycje na lata 2014–2016 ograniczyliśmy o 1,2 mld zł. To istotna, ale i bezpieczna dla spółki redukcja. Jeśli sytuacja będzie tego wymagała, wprowadzimy kolejne oszczędności. Podkreślam jednak, że specyfiką branży, w której działamy, jest cykliczność koniunktury. Dlatego zawsze trzeba tak prowadzić politykę wydatków, aby w momencie każdej zmiany warunków rynkowych być do nich przygotowanym.
Po co spółce kopalnia Knurów- Szczygłowice?
To zrozumiałe. Zyskujemy istotną przewagę konkurencyjną na rynku węgla koksowego. Nowe złoża węgla koksowego to właśnie atut tej kopalni. Dzięki temu JSW uzyskuje gwarancję produkcji węgla przez kilka dziesięcioleci. Według szacunkowej oceny, bazując na aktualnych koncesjach — zapewniamy funkcjonowanie kopalni przez ponad 80 lat. Jej zasoby bilansowe to 1,26 mld ton, zasoby operatywne 375,1 mln ton. Takiej okazji do zakupu nie można było nie wykorzystać. W efekcie trudnych negocjacji uzyskaliśmy bardzo dobrą cenę. Niecałe półtora miliarda złotych. Wystarczy choćby policzyć wartość wyposażenia — jedna ściana to koszt rzędu 80-100 mln zł, a w Knurowie-Szczygłowicach takich ścian jest sześć. Do tego należy doliczyć nowy sprzęt i duże zasoby surowca. Ta kopalnia cały czas normalnie pracuje, dlatego zmiana profilu produkcji węgla z energetycznego na wysoko marżowy węgiel koksowy da nam dodatkowe dochody. Tym samym wzrośnie wartość spółki, a to dla rynku kapitałowego bardzo dobra wiadomość. Ta kopalnia jest w lepszym stanie, niż zakładaliśmy na początku procesu. Po doinwestowaniu oraz wprowadzeniu standardów obowiązujących w JSW już w ciągu 2 lat będą widoczne pozytywne efekty tej transakcji. Znajdą one odbicie w wynikach segmentu węglowego naszej Grupy.
Czy na zakup kopalni Knurów- -Szczygłowice zgodził się już UOKiK? Co jeszcze trzeba uzgodnić przed przejęciem kopalni?
Tak, spółka uzyskała zgodę UOKIK na tę transakcję. Proces ten został profesjonalnie przygotowany i w sposób transparentny zakomunikowany przez spółkę otoczeniu rynkowemu. To bardzo złożona transakcja, ale i nie nowa w realiach współczesnego biznesu, bo oparta o sprawdzone rozwiązania. Szczególna staranność i transparentność procedur towarzyszyła nam na każdym etapie prac nad tym projektem. To rygorystycznie przestrzegane przez nas zasady, również dlatego, że JSW jest obecna na giełdzie i nasz właściciel, akcjonariusze i otoczenie oczekują właśnie takiego działania. Rynek musi wiedzieć wszystko, co jest dla niego ważne w tym projekcie, a spółka z tego obowiązku komunikowania musi się odpowiedzialnie i profesjonalnie wywiązywać.
W jakich dziedzinach i w jaki sposób JSW mogłaby zmniejszyć koszty?
Dziś pole manewru nie jest wielkie. Problemem w procesie redukcji kosztów jest sfera rozbudowanych i utrwalonych historycznie wydatków sztywnych i tych związanych z dodatkowymi wynagrodzeniami i przywilejami górniczymi. Nadal około połowy wydatków stanowią bowiem koszty pracownicze. Na wyniku spółki ciążą między innymi — Barbórka traktowana jako 13. pensja oraz „14”, która była kiedyś premią, a potem stała się stałym elementem wynagrodzenia. Złe w tych dodatkowych przywilejach jest to, że nie mają one powiązania z wydajnością i efektywnością pracy. Nie znam odpowiedzialnie zarządzanego rynkowego podmiotu w żadnej branży, który, gdy ma straty, musi wypłacać dodatkowe wynagrodzenia pracownikom. Obciążeniem historycznie utrwalonym w górnictwie jest też tzw. deputat węglowy wypłacany emerytom, co kosztuje nas 64 mln zł rocznie. Ale nie jest tak, że nic nie robimy z kosztami. Tak jak wspomniałem, racjonalnie kształtujemy proces nakładów inwestycyjnych. Od dawna wdrażamy system działań optymalizujących koszty działania spółki i całej grupy, np. poprzez centralizację obszaru zakupów, księgowości czy usług IT. To przynosi wymierne oszczędności.
Od 2011 roku spadają ceny węgla koksowego. Tegoroczne prognozy wskazują, że nie należy liczyć ani na wzrost popytu ani cen. Co to oznacza dla spółki i kiedy można spodziewać się poprawy koniunktury?
Zakładamy ostrożnie, bazując na informacjach pochodzących z rynków surowców i stali na świecie oraz analizach ekspertów, że w drugiej połowie tego roku sytuacja może się lekko poprawić. W II kwartale spodziewamy się niestety straty. Na rekordowo niskie ceny na rynku węgla koksowego nałożyła się bowiem mniejsza produkcja. Natomiast druga połowa roku daje nadzieję na poprawę wyniku. Chcemy to osiągnąć głównie dzięki większej produkcji. Mamy nadzieję, i tego też spodziewają się eksperci z branży, że ceny węgla koksowego ustabilizowały się i nie będą już spadać. Z nadzieją obserwujemy, że w gospodarce europejskiej pojawiają się pierwsze symptomy poprawy w sektorze stalowym. A to powinno przełożyć się na poprawę sytuacji na rynku węgla koksowego i koksu w perspektywie kilku miesięcy.
MATERIAŁ PRZYGOTOWANY WE WSPÓŁPRACY Z PARTNEREM