Zdaniem premiera Luksemburga, przewodniczącego obecnie Unii Europejskiej, Jean-Claude'a Junckera, otwarcie unijnego rynku usług nie może wiązać się z "socjalnym dumpingiem".
Juncker wypowiadał się we wtorek przed południem, w drodze na konsultacje w tej sprawie z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso, na kilka godzin przed otwarciem unijnego spotkania na szczycie we wtorek wieczorem.
Zdaniem Junckera, w debacie na temat rynku usług w Europie "nie chodzi o zablokowanie otwarcia tego sektora, lecz o to, by proces ten został przeprowadzony bez ryzyka dumpingu socjalnego".
Sprawa będzie jednym z tematów, dyskutowanych na brukselskim szczycie. Dyskusja na temat dyrektywy o usługach toczy się na różnych unijnych płaszczyznach. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso zapewnił w ubiegłym tygodniu, że będzie bronił nowych krajów Unii Europejskiej przed "protekcjonistycznymi naciskami Zachodu".
Rozpoczynający się we wtorek dwudniowy szczyt Unii Europejskiej ma przesądzić o ożywieniu unijnej strategii gospodarczej, tzw. Strategii Lizbońskiej, oraz potwierdzić porozumienie w sprawie złagodzenia zasad dyscyplinujących politykę budżetową krajów UE, ujętych w tzw. Pakcie Stabilności i Wzrostu.
Jednym z priorytetów Strategii Lizbońskiej jest ustanowienie w UE jednolitego rynku wewnętrznego, a zwłaszcza liberalizacja usług, które dają około 70 proc. PKB Unii.
Jak informowała w poniedziałek dyplomacja luksemburska, debata o dyrektywie usługowej będzie jedynie częścią debaty o Strategii Lizbońskiej. "Jest ogólne przekonanie o potrzebie przeanalizowania pewnych elementów tej dyrektywy" - oświadczył unijny dyplomata proszący o zachowanie anonimowości. Dyrektywa wzbudziła wiele kontrowersji w takich krajach jak Francja, Belgia i Niemcy, gdzie niektórzy politycy uważają, że doprowadzi do "dumpingu płacowego" ze strony taniej siły roboczej i usługodawców z Europy Środkowowschodniej.