Wczoraj posłowie obradowali nad 18 poprawkami do projektu ustawy o biopaliwach. Większość z nich przepadła. Kolejne czytanie projektu odbędzie się 10 lipca. Zapowiada się gorąca debata, ponieważ wciąż dają o sobie znać animozje między lobby rolniczym i paliwowym.
Wczoraj sejmowa komisja nadzwyczajna do spraw programu Przedsiębiorczość-Rozwój-Praca omawiała 18 poprawek do projektu ustawy o biopaliwach. Większość z nich została odrzucona.
Proponowano m.in., aby do wytwarzania biokomponentów wykorzystywać wyłącznie krajowe surowce rolnicze. Przedstawiciele rządu ocenili poprawkę jako sprzeczną z prawem unijnym. Posłowie odrzucili także propozycję popieraną przez PSL dotyczącą zwiększenia udziału producentów rolnych w 15-osobowej komisji porozumiewawczej do spraw produkcji biokomponentów z 5 do 7 osób.
Andrzej Grad, poseł Platformy Obywatelskiej, zgłosił natomiast poprawkę, która uzależniała ilość biokomponentów stosowanych w biopaliwach od stopnia przygotowania wytwórców oraz branży paliwowej do ich stosowania. Wywołało to jednak ostrą reakcję PSL.
— Martwimy się o to, kiedy sektor paliwowy będzie przygotowany do funkcjonowania na rynku biopaliw, a zapomnieliśmy już, jaki cel przyświeca tworzeniu ustawy — oponował Marek Sawicki, poseł PSL.
Chodziło o aktywizację polskiej wsi i tworzenie nowych miejsc pracy.
— Ta sprawa dotyczy interesów całego kraju, nie tylko jednej grupy. Co stanie się wówczas, kiedy do użytku wejdą estry metylowe, a w Polsce nie będziemy dysponowali odpowiednimi zdolnościami produkcyjnymi — pytał Andrzej Grad.
PSL próbował jeszcze desperacko walczyć o odrzucenie tej poprawki.
— Takie poprawki opóźniają wejście w życie ustawy. Na tym skorzystają tylko nasi sąsiedzi — podkreślał Marek Sawicki.
To starcie wygrał jednak poseł Grad. PO nie udało się natomiast przesunąć terminu wejścia w życie ustawy z 1 października 2003 r. na 1 stycznia 2004 r. ani przeforsować rozpoczęcia stosowania ekokomponentów w paliwach od poziomu 3 proc. Wszystko zależy teraz od decyzji Sejmu.