Już tylko politycy mogą pomóc inwestorom

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 2011-09-06 00:00

W tym tygodniu uwaga rynków koncentrować będzie się na bankach centralnych. Inwestorzy spekulują o interwencji Banku Szwajcarii, szef Fedu Ben Bernanke odniesie się do słabego rynku pracy, a na Europejski Bank Centralny (ECB) rośnie presja, aby obniżyć stopy procentowe.

Problem w tym, że banki centralne nie są w stanie wyciągnąć globalnej gospodarki z dołka, w którym się znajduje. Mogą dostarczyć wsparcia, ale ruch muszą wykonać politycy. Taka retoryka królowała zresztą w Jackson Hole — bankierzy zwracali uwagę, że potrzebne jest wprowadzenie reform strukturalnych (zwiększyłyby zaufanie inwestorów) i jednoczesne wsparcie krótkoterminowego wzrostu, tak by nie pogłębiać spowolnienia (co ma miejsce w niektórych krajach europejskich). Odpowiedź polityków? Brak, nie licząc manewrów wykonywanych przez Włochów i Finów, które idą w dokładnie odwrotnym kierunku. Ci pierwsi już ograniczają pakiet oszczędnościowy. Sprawia to (fatalne) wrażenie, iż Włosi zmieniają priorytety, jak tylko udało im się odsunąć widmo załamania na rynku obligacji a z pomocą przyszedł ECB. Żądanie dodatkowych zabezpieczeń przez Finów pokazuje z kolei brak potrzebnego do rozwiązania kryzysu wspólnotowego myślenia. Na ten tydzień zaplanowane jest wystąpienie prezydenta Obamy, ale inwestorzy nie wiążą z nim przesadnych nadziei.

Potencjalnie w tej materii najłatwiej byłoby o przełom. Poprawa koniunktury nie nastąpi za tydzień czy dwa, a wychodzenie z nadmiernych deficytów zajmie prawdopodobnie lata. W tym kontekście poważne i konsekwentne podejście polityków mogłoby najszybciej pomóc rynkom, ale również ograniczyć skalę wpływu rynkowych zawirowań na gospodarkę. Na razie jednak nic nie wskazuje, aby tak miało się stać.

Przemysław Kwiecień