Kabina strachu

Co trzeci polski kierowca zawodowy czuje się zagrożony podczas wykonywania pracy

Największym problemem polskich firm transportu drogowego jest brak kierowców. Według różnych szacunków niedobór sięga 100-150 tys. Na domiar złego ci, którzy już w tym zawodzie pracują, zaczynają się w pracy bać. Powodem są zamachy terrorystyczne z użyciem ciężarówek i bandy imigrantów, próbujące się dostać się ciężarówek, szczególnie w okolicach francuskiego portu w Calais nad Kanałem La Manche.

Samoobrona szofera

W badaniu przeprowadzonym na zlecenie firmy Inelo (oferuje rozwiązania do zarządzania flotą) na pytanie, czym skutkują medialne doniesienia o zamachach w Europie, aż 29 proc. polskich kierowców ciężarówek przyznaje, że wyposażyło bądź planuje wyposażyć pojazd w dodatkowe środki ochrony. Najczęściej wożą ze sobą gaz pieprzowy i paralizator.

— Z rozmów, które przeprowadzam z kierowcami, wynika, że wielu decyduje się na zakup środków do samoobrony, by zwiększyć poczucie bezpieczeństwa. Często pracodawcy nie wiedzą o tych przedmiotach. Nasze badanie potwierdza jednak, że takie akcesoria są nawet w co trzecim samochodzie ciężarowym. Największe kontrowersje wśród właścicieli firm transportowych wywołuje legalność posiadania takiego sprzętu — mówi Mateusz Włoch z Inelo. Paralizator i gaz pieprzowy zgodnie z Ustawą o broni i amunicji są w Polsce legalne. Mogą je kupić osoby pełnoletnie, a użycie dopuszcza się w razie tzw. obrony koniecznej. Co ważne: zastosowanie paralizatora lub gazu pieprzowego nie zagraża życiu napastnika.

— O tym, czy przedmiot należy traktować jako broń, decyduje artykuł 4 Ustawy o broni i amunicji. Dokument ten określa również, w jakich przypadkach wymaga się pozwolenia na posiadanie broni. Jednym z popularnych środków samoobrony, na który nie trzeba mieć pozwolenia, jest paralizator, jeśli średnia wartość prądu w jego obwodzie nie przekracza 10 mA. Osoby, które decydują się na jego posiadanie, powinny być świadome skutków jego zastosowania. Akcesoria obronne są zupełnie nieprzydatne dla tych, którzy nie potrafią z nich prawidłowo skorzystać — tłumaczy Andrzej Kruczyński, były oficer GROM, ekspert Centrali Szkoleń AT. Badanie pokazuje jednak, że wyposażenie kabiny w paralizator, gaz pieprzowy czy pałkę teleskopową nie jest przez kierowców uważane za najlepsze rozwiązanie. Aż 33 proc. respondentów wskazało, że skuteczniejszą metodą zminimalizowania zagrożeń jest po prostu możliwość wybrania trasy, która omija niebezpieczne miejsca.

— Są rozwiązania, które pozwalają wyznaczyć bezpieczną dla kierowcy trasę i informować spedytora o zbliżaniu się pojazdu do miejsc szczególnie niebezpiecznych albo wyjechaniu poza określony teren. Wystarczy w samochodach ciężarowych zamontować specjalne urządzenia nawigacji satelitarnej GPS. Największym atutem takich systemów jest ciągłość komunikacji między kierowcą a zarządzającym transportem. W przeciwieństwie do rozmów telefonicznych wszystkie komunikaty są rejestrowane i zapisane na określony czas. W razie zatrzymania pojazdu i braku informacji o wykonywanej czynności spedytor otrzymuje od razu alert, który upoważnia go do zawiadomienia służb o podejrzewanym niebezpieczeństwie, np. porwaniu auta — opowiada Kamil Korbuszewski z firmy GBox.

Jak wynika z przywoływanego badania, aż 65 proc. polskich przedsiębiorstw transportowych korzysta z takich systemów telematycznych. Kierowcy, którzy mają je w pojazdach służbowych, doceniają możliwość natychmiastowego powiadomienia służb o sytuacjach niebezpiecznych i otrzymywania potwierdzenia, że zarządzający transportem odczytał ich wiadomość o zagrożeniu (odpowiednio: 30 proc. i 19 proc.).

Potrzebny system

Oczywiście poczucie zagrożenia nie wynika tylko z aktywności terrorystów i problemów z emigrantami. Takie same obawy dotyczą możliwości kradzieży. Stowarzyszenie Ochrony Przewozów Transportowych z siedzibą w Holandii (Transported Asset Protection Association — TAPA) w najnowszym raporcie wskazuje na znaczący wzrost przestępczości na drogach i podaje, że 72 proc. kradzieży miało miejsce w czasie postoju pojazdu w niestrzeżonym miejscu, gdy kierowca robił obowiązkową przerwę w jeździe.

— Problem jest poważny, bo przy autostradach w całej Europie praktycznie nie ma profesjonalnych parkingów dozorowanych. Płatne parkingi autostradowe oferują wprawdzie trochę lepsze warunki dostępu do części socjalnej dla kierowców i monitoring kamerami przemysłowymi, ale jest on na ogół nieskuteczny, ponieważ przestępcy znają układ kamer, a na przepełnionych parkingach pojazdy stoją jeden obok drugiego, zasłaniając się nawzajem — opowiada Paweł Trębicki, szef firmy Raben Transport.

W efekcie typowa kradzież polega na przecięciu plandeki lub zdjęciu zabezpieczenia z naczepy i szybkim przeładunku części towaru. Przy większych kradzieżach najczęściej przestępcy wpuszczają do kabiny gaz usypiający kierowcę, by mogli działać bez przeszkód.

— Z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że większość takich kradzieży pozostaje niewyjaśniona, a śledztwa są umarzane. Odnoszę wrażenie, że w szczególnie częstych kradzieżach na terenie Niemiec nie zawsze biorą udział lokalne grupy. W branży mówi się, że ciężarówki są namierzane już przy wyjeździe z Polski, potem śledzone, a kradzież następuje już za naszą zachodnią granicą, aby wobec kompetencji lokalnych organów ścigania i słabej współpracy międzynarodowej uniknąć odpowiedzialności prawnej — opowiada Paweł Trębicki.

Taka bezkarność oczywiście zachęca do zwiększania skali przestępczego działania.

— Nie przeceniałbym roli monitoringu GPS w wykrywaniu takich przestępstw. To rodzaj zabezpieczenia doskonale znany grupom przestępczym i bez problemu potrafią z nim sobie poradzić, demontując urządzenie lub zagłuszając jego sygnał. W mojej spółce staramy się podchodzić do bezpieczeństwa pragmatycznie. Przy przewozie szczególnie cennych towarów unikamy postojów, zapewniając podwójną obsadę. Jeśli nie da się ich uniknąć, to staramy się, aby auta parkowały w obiektach sieci naszych i partnerskich oddziałów w Europie — informuje Paweł Trębicki.

W razie napadu stanowczo odradza zaś swoim pracownikom jakąkolwiek brawurę.

— Powinni zachować spokój, nie prowokować i natychmiast, kiedy tylko poczują się bezpiecznie, wezwać policję. Towar jest chroniony polisą, a życie jest jedno i bezcenne — podsumowuje szef Raben Transport.

72 proc. Tyle kradzieży z ciężarówek miało miejsce podczas postoju na niestrzeżonym parkingu.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Kabina strachu