Najbliższe NWZA znajdującej się w trudnej sytuacji finansowej Kamy Foods podejmie uchwałę o podwyższeniu kapitału firmy. Akcjami spółki z Brzegu zainteresowani są trzej inwestorzy. Jednocześnie producent margaryny i oleju ma zamiar wystąpić o 56 mln zł odszkodowanie od grupy Kredyt Banku.
W porządku obrad nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy Kamy Foods, które odbędzie się 12 listopada, znalazł się punkt, dotyczący podwyższenia kapitału spółki o 4-12 mln zł. Prawa poboru nowych akcji pozbawieni zostali dotychczasowi akcjonariusze.
— Nowa emisja skierowana jest do podmiotu, który pomoże nam w restrukturyzacji firmy. Zainteresowany wejściem do spółki jest jeden inwestor branżowy oraz dwóch finansowych — mówi Robert Mucha, przewodniczący rady nadzorczej spółki.
Nie chce na razie ujawniać nazw zainteresowanych inwestorów, ani innych szczegółów dotyczących tego projektu.
— Więcej powinno być jasne po posiedzeniu rady nadzorczej, które odbędzie się 6 listopada — ocenia Robert Mucha.
Jeszcze przed kilku laty Kama Foods należała do trójki największych producentów margaryn i olejów w kraju. Tymczasem 2000 r. spółka zamknęła stratą netto wynoszącą 53 mln zł, a sytuacja firmy była tak ciężka, że rozważano nawet całkowitą rezygnację z detalicznej sprzedaży margaryn. Jedna z głównych marek firmy — Znakomita, która była wyceniana na około 60 mln zł — została zastawiona w Prosper Banku. Bank ten (obecnie funkcjonujący jako Polski Kredyt Bank w grupie Kredyt Banku) sprzedał ją — zgodnie z nieoficjalnymi informacjami — za blisko 4 mln zł. Nabywcą był Dom Inwestycyjny Kuchnia Polska.
Nasz informator twierdzi, że spółka z Brzegu zatrudniła znaną warszawską kancelarię prawniczą Łukowicz i partnerzy, która przygotowuje wniosek do sądu w tej sprawie. Chodzi o odszkodowanie od grupy Kredyt Banku wysokości około 56 mln zł.
— Wniosek bazuje nie tylko na różnicy między wyceną a ceną sprzedaży. Innym argumentem będzie to, że bank, zdaniem wnioskodawcy, złamał przepisy. Sprzedał bowiem Znakomitą firmie konkurencyjnej, wprowadzając konsumenta w błąd — twierdzi nasz informator.
— Nie mogę komentować szczegółów tej sprawy — mówi Robert Mucha.
Kłopoty Kamy Foods zaczęły się w 1997 r., kiedy Urząd Kontroli Skarbowej zakwestionował zaliczenie niektórych kosztów zarządzania do kosztów uzyskania przychodu za lata 1994-1996 i nałożył na spółkę karę przekraczającą 10 mln zł. To spowodowało, że firma straciła ulgi inwestycyjne i miała zablokowane linie kredytowe na skup rzepaku, co w konsekwencji doprowadziło do utraty płynności finansowej.
— We wrześniu 2001 r. NSA przyznał nam rację w sporze z fiskusem. Jest to jednak zwycięstwo pyrrusowe, bo odniesione dopiero po czterech latach, gdy spółka ma ogromne problemy — mówi Robert Mucha.
Kluczowe znaczenie dla Kamy Foods ma restrukturyzacja zadłużenia, które obecnie przekracza 200 mln zł. Sąd podjął już decyzję o otwarciu postępowania układowego z wierzycielami (głównie banki). Powstał zespół, który pod kontrolą nadzorcy sądowego przygotowuje spis wierzytelności i ma ustalić poziom redukcji długów oraz terminarz spłat.
— Do 15 stycznia musi odbyć się zgromadzenie wierzycieli, które powinno zatwierdzić te propozycje. Banki są zainteresowane dalszym istnieniem spółki — zapewnia Robert Mucha.
Plan naprawczy, przygotowany przez obecne władze firmy, główny nacisk kładzie na restrukturyzację kosztów. Od lutego doszło m.in. do zwolnień 50 pracowników z ponad 500-osobowej załogi.
— Stale obniżamy też koszty administracyjne, transportu, produkcji i obsługi finansowej. To konieczne dla wyprowadzenia firmy na prostą — mówi Robert Mucha.
Przyznaje, że w tym roku Kama Foods odnotuje jeszcze stratę.
— Jednak już w 2002 r. nasz zysk netto powinien osiągnąć 30 mln zł, a za dwa lata Kama Foods ponownie znajdzie się w dwójce największych producentów w Polsce — zapewnia Robert Mucha.