Kama Foods jest w tarapatach
Kama Foods z Brzegu, producent margaryn i olei, nie reguluje zobowiązań wobec kooperantów.
Kilka firm świadczących usługi na rzecz Kama Foods twierdzi, że od kilku miesięcy brzeska firma nie zapłaciła im za usługi.
— Nie dostaliśmy pieniędzy za kilka projektów opakowań — twierdzi jeden z pracowników firmy Siebert Head.
Podobne problemy ma IQS and Quant Group.
— Kama Foods jest nam winna sporo pieniędzy — tłuma- czy Paweł Wójcik, prezes firmy badawczej IQS and Quant Group.
Zaufanie do Kama Foods stracili również rolnicy. Dopiero kilka tygodni temu brzeskie zakłady zaczęły płacić za ubiegłoroczne dostawy rzepaku.
— Spółka była nam winna około 250 tys. zł. Teraz do uregulowania zostały już niewielkie kwoty. Jednak w tym roku nie podpiszemy z nią umów na dostawy rzepaku, dopóki nie odzyska wiarygodności — wyjaśnia Tadeusz Czyżowicz ze Zrzeszenia Producentów Rolnych w Głubczycach.
Emma Budzisz z działu marketingu Kama Foods przyznaje, że firma przeżywa trudności. Ich powodem są m.in. inwestycje w modernizację zakładu, które sięgnęły 60 mln USD (240,3 mln zł). Jej zdaniem ubiegłoroczne umowy z rolnikami też nie były dla firmy korzystne. Za tonę surowca płacono 600 zł, a Kama Foods miała zakontraktowaną cenę na poziomie 850 zł za tonę. Na pogorszenie się sytuacji firmy wpłynęła też wojna cenowa wywołana przez zakład z Kruszwicy.
Jednym ze sposobów wybrnięcia z kłopotów jest zmiana strategii firmy. Mówi się o sprzedaży produkowanych przez Kamę marek margaryn. Trwają pertraktacje w tej sprawie z Unilever Polska.
Kama Foods ma 13 proc. rynku margaryn do pieczenia i smarowania. Większościowy pakiet udziałów firmy — 75 proc. posiada White Eagle Industrie, a 9 proc. należy do Skarbu Państwa.