Kammelgate u nas? To niemożliwe!

Dawid Tokarz
opublikowano: 26-06-2009, 00:00

Prywatno-biznesowe związki Katarzyny Niezgody i Tomasza Kammela to ewenement — twierdzą bankowcy.

Szefowie banków zapewniają, że są zabezpieczeni przed konfliktami interesów

Prywatno-biznesowe związki Katarzyny Niezgody i Tomasza Kammela to ewenement — twierdzą bankowcy.

Kiedy dwa miesiące temu ujawniliśmy, że Katarzyna Niezgoda przez ponad trzy lata jako wiceprezes kolejno banków BPH i Pekao zlecała warte miliony złotych usługi szkoleniowe spółce Sparrow, której udziałowcem był jej życiowy partner Tomasz Kammel, w środowisku bankowym zawrzało. Z wielu stron — od byłych wysoko postawionych pracowników banków, ich audytorów i firm konsultingowych — dotarły do nas sygnały, że tego typu konflikty interesów zdarzają się częściej w polskich bankach, także tych giełdowych.

W środowisku zawrzało. Jan Krzysztof Bielecki, szef Pekao, i Józef Wancer, prezes Banku BPH, odebrali dziesiątki telefonów od kolegów po fachu. Wszyscy zastawiali się, czy i kiedy światło dzienne ujrzą kolejne afery. Bankowcy mówili nieoficjalnie, że wykrycie takich konfliktów interesów graniczy z cudem. Zapytaliśmy u źródła. Oficjalnie.

U nas? Wykluczone

Ankietę dotyczącą procedur zapobiegania oraz wykrywania konfliktów interesów, oceny jednej z najgłośniejszych afer w polskiej bankowości i jej wpływu na obowiązujące regulacje, wysłaliśmy do 14 banków: PKO BP, BRE Banku, ING Banku Śląskiego, BZ WBK, Millennium, Citi Handlowego, Kredyt Banku, BGŻ, GE Money, Fortis Banku, Banku Pocztowego, BOŚ, Getin Banku i Noble Banku.

Trzy ostatnie w ogóle nie odpowiedziały. Trzy kolejne: PKO BP, BGŻ i Bank Pocztowy ograniczyły się do zapewnień, że u nich obowiązują rygorystyczne procedury, wykluczające jakiekolwiek nieprawidłowości w procesie wyboru dostawców produktów czy usług. Podobnie odpowiedzieli pozostali: konflikty interesów są eliminowane dzięki stosowaniu polityki compliance (zgodności działania z przepisami prawa i zasadami etycznymi) oraz kodeksów etycznych, których zobowiązują się przestrzegać pracownicy.

Procedury działają…

Banki różnią się natomiast w ocenie sytuacji, w której jakieś usługi zlecane są podmiotom związanym z władzami i pracownikami banku lub osobami z nimi powiązanymi. Za jednoznacznie niedopuszczalne uznały je tylko Citi Handlowy i Kredyt Bank. Za "dopuszczalne, ale niewskazane" BRE Bank. W ING Banku Śląskim regułą jest ich unikanie, choć bank nie wyklucza "incydentalnych" odstępstw, np. z uwagi na warunki finansowe. Podobnie odpowiedziały GE Money, Fortis Bank i Millennium. Wszędzie tam procedury nakazują jednak pracownikom ujawnianie powiązań i z automatu wykluczają ich z udziału w podejmowaniu decyzji.

Z "wolnej ręki" banki dokonują tylko epizodycznych zakupów usług i produktów o niskiej wartości. Powyżej pewnej kwoty obowiązują ścisłe procedury e-aukcji (np. w GE Money i Millennium) lub częściej: tradycyjnego przetargu, oparte na regulacjach ze sfery budżetowej, choć zwykle trochę łagodniejsze. Dodatkowo rozdziela się podejmowanie decyzji merytorycznych od negocjacji prowadzonych przez wyspecjalizowany departament. Gdzieniegdzie (jak w Kredyt Banku) kontrakty z dostawcami zawierają klauzule o braku powiązań z osobami z władz banku, a wszędzie bez zarzutu działają departamenty audytu wewnętrznego.

…ale mało wykrywają

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Skoro jest tak dobrze, to czy bankowe procedury przyczyniły się do zapobieżenia lub wykrycia jakichś konfliktów interesów w ostatnich pięciu latach? I tu niespodzianka. Tylko GE Money wykrył dwa nadużycia, w rezultacie których zwolniono kilku pracowników, z czego część dyscyplinarnie, a w BRE Banku regulacje "w kilku przypadkach pozwoliły zapobiec sytuacji konfliktowej". A reszta? Większość banków zasugerowała, że u nich do takich sytuacji nie doszło, a przedstawiciele Citi Handlowego i Millennium powiedzieli to otwarcie. W Związku Banków Polskich ustaliliśmy z kolei, że funkcjonująca przy nim komisja etyki bankowej ani razu w historii nie zajmowała się przypadkami konfliktu interesów pracowników banków.

A czy po ujawnieniu tzw. Kammelgate banki, zgodnie z docierającymi do nas sygnałami, jeszcze raz przejrzały i zmieniły swoje wewnętrzne regulacje? Oficjalna wersja prawie wszystkich jest taka sama: nie było takiej potrzeby. Tylko BZ WBK przyznał, że weryfikuje procedury, ale w ramach "standardowego przeglądu okresowego", a GE Money zapowiedział wykorzystanie opisanego przez "PB" przykładu na szkoleniach pracowników.

Nie znam wszystkich szczegółów tzw. afery Kammelgate i dlatego nie chcę odnosić się do kwestii winy czy niewinności jej bohaterów. Przyznam jedynie, że po artykułach "Pulsu Biznesu" byłem zdumiony. Wiem bowiem, że wszystkie duże polskie banki, z których większość notowana jest na GPW, kładą ogromny nacisk na budowanie i egzekucję procedur zapobiegania zjawiskom takim jak konflikt interesów. A stosunki z dostawcami produktów czy usług podlegają ostrej ocenie ze strony zarządów, rad nadzorczych oraz działów audytu wewnętrznego, które w bankowości funkcjonują bardzo dobrze.

Zapewne, tak jak w zawsze w tego typu przypadkach, banki zareagują na doniesienia mediów i zweryfikują swoje procedury jeszcze raz, by upewnić się, że podobne przypadki mogące naruszać ich dobre imię nie będą mogły zdarzyć się w przyszłości.

Krzysztof Pietraszkiewicz,

prezes Związku Banków Polskich

Banki nie są wyjątkiem

Sytuacja, gdy firma zaprzyjaźnionej osoby świadczy usługi i zawyża ich ceny, nie dotyczy tylko banków. W branży finansowej może występować jednak rzadziej, bo szkolenia nie są dla tego sektora działalnością podstawową, lecz poboczną. W bankach, funduszach inwestycyjnych czy firmach ubezpieczeniowych nieprawidłowości mogą występować na szerszą skalę w zupełnie innych obszarach (np. wyłudzenie kredytu). W wielu przypadkach polskie firmy nie są w stanie wyłapać podobnych przypadków, gdyż nie mają odpowiednich mechanizmów kontrolnych. Jednak ich świadomość poprawia się z roku na rok.

W ostatnim raporcie PwC na temat przestępczości gospodarczej z 2007 r., prawie co druga polska firma przyznała się, że padła ofiarą takiej czy innej nieprawidłowości. W czasach kryzysu obserwujemy wzrost przestępczości gospodarczej, więc w kolejnym badaniu poszkodowanych firm będzie jeszcze więcej. Najczęściej występującym przestępstwem gospodarczym, które zgłosiła aż jedna trzecia poszkodowanych firm, jest sprzeniewierzenie aktywów.

Marcin Kossowski

wicedyrektor w dziale doradztwa biznesowego PricewaterhouseCoopers

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane