Kampania zagraża fundatorom

opublikowano: 14-09-2017, 22:00

„Sprawiedliwe sądy”, akcja fundacji finansowanej przez państwowe spółki, jest niezgodna ze statutem — uważają eksperci. Wyjaśnień zażądała prezydent Warszawy, która ma prawo wnioskować o zawieszenie zarządu

W telewizji, prasie i na billboardach ruszyła kampania „Sprawiedliwe sądy” prowadzona przez Polską Fundację Narodową (PFN). Fundację utworzono w ubiegłym roku głównie po to, aby promowała nasz kraj za granicą. Pieniądze na ten cel uzyskała od 17 spółek skarbu państwa, które wpłaciły od 1,5 mln zł do 7 mln zł. W sumie zyskała w 2016 r. prawie 100 mln zł. Według mediów, na „Sprawiedliwe sądy” ma pójść 19 mln zł. — W Polsce kampania będzie kosztować niecałe 10 mln zł — powiedział wczoraj w RMF FM Maciej Świrski z zarządu PFN.

Hanna Gronkiewicz- -Waltz, prezydent Warszawy, czeka na wyjaśnienia Polskiej Fundacji Narodowej w sprawie kampanii „Sprawiedliwe sądy”. Jeśli uzna, że kierowany przez Cezarego Jurkiewicza zarząd przekroczył przepisy, może wystąpić do sądu o jego zawieszenie.
Zobacz więcej

GWOLI SPRAWIEDLIWOŚCI:

Hanna Gronkiewicz- -Waltz, prezydent Warszawy, czeka na wyjaśnienia Polskiej Fundacji Narodowej w sprawie kampanii „Sprawiedliwe sądy”. Jeśli uzna, że kierowany przez Cezarego Jurkiewicza zarząd przekroczył przepisy, może wystąpić do sądu o jego zawieszenie. [FOT. KRYSTIAN DOBUSZYŃSKI — REPORTER, ANDRZEJ HULIMKA — REPORTER]

Kampania jest krytykowana przez opozycję, która uważa ją za akcję propagandową partii rządzącej, prowadzoną za publiczne pieniądze i w dodatku niezgodnie ze statutem PFN (zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie złożyła przedwczoraj Nowoczesna).

Warszawa sprawdza

Cezary Jurkiewicz, prezes fundacji, zapewnił niedawno w TVP Info, że „Sprawiedliwe sądy” mieszczą się w kompetencjach PFN. — Mamy zapisane w statucie, że naszym celem jest praca nad wizerunkiem Polski w kraju i poza granicami. Nikt się nie spodziewał, że PFN dotknie tego, co najbardziej dzisiaj zrujnowało wizerunek Polski — polskie sądownictwo rujnuje ten wizerunek — powiedział Cezary Jurkiewicz.

Jego zdaniem, to kampania stricte informacyjna. Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, są jednak zdania, że nie spełnia statutowych wymogów fundacji. Profesor Andrzej Kidyba z Wydziału Prawa i Administracji UMCS jest przekonany, że w przypadku obecnej kampanii żaden z celów wskazanych w statucie PFN nie jest realizowany. Realizacja przez fundację celów innych niż statutowe może tymczasem mieć poważne konsekwencje.

— Ustawa o fundacjach z 1984 r. stanowi, że można wystąpić do sądu o stwierdzenie w postępowaniu nieprocesowym niezgodności z prawem albo ze statutem działań fundacji. Legitymację do tego ma minister właściwy do spraw fundacji, ale także starosta powiatu, na terenie którego mieści się fundacja. Zarówno minister, jak starosta mają też prawo do żądania wstrzymania określonych działań fundacji, a w końcu również prawo do wystąpienia do sądu o zawieszenie w czynnościach zarządu i ustanowienie zarządu przymusowego — mówi Andrzej Kidyba.

Zastrzega, że powyższe uprawnienia dotyczą fundacji powstałych w „zwykłym” trybie rejestrowym. PFN utworzono właśnie w takim trybie. Wicepremier Piotr Gliński, któremu podlega fundacja, wczoraj w Sejmie bronił jej i kampanii. Inicjatywę w tej sprawie ma jednak również starosta warszawski, czyli Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy. Jak ustalił „PB”, zaczęła działać — 12 września wysłała do zarządu PFN pismo z żądaniem przedstawienia w terminie 14 dni wszystkich uchwał dotyczących kampanii „Sprawiedliwe sądy”. Ratusz chce sprawdzić, czy podjęto je zgodnie z prawem i statutem fundacji.

— W tym i w każdym innym przypadku postępowania wyjaśniającego, a jest ich w stolicy rocznie ponad 120, jeśli uznamy to za niezbędne, możemy wystąpić do sądu o zawieszenie zarządu — mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik urzędu miasta Warszawy.

Spółki wspierają

Kampanię krytykują nie tylko politycy opozycji, ale też niektórzy prawicowi publicyści, a ostatnio także posłowie. — Nie ma co udawać, że wszystko jest super i cacy. Wątpliwości dotyczą celu tej kampanii oraz tego, czy osiągnie efekt — stwierdził Tadeusz Cymański, cytowany przez portal 300polityka.pl. Wicepremier Mateusz Morawiecki zapowiedział że „przyjrzy się sprawie”.

Przeanalizować kampanię powinny także spółki będące fundatorami PFN. Eksperci prawni, z którymi rozmawialiśmy, mówią, że jeśli pieniądze zostały wydane niezgodnie ze statutem, w grę mogą wchodzić roszczenia odszkodowawcze, z którymi wobec osób zasiadających w zarządzie fundacji mogliby wystąpić fundatorzy. To, że obecne zarządy z takimi wnioskami nie wystąpią, nie oznacza, że nie wpłyną one później. Okres przedawnienia wynosi 10 lat. Zapytaliśmy spółki, czy fundatorzy byli informowani, na jakie cele PFN chce przeznaczyć pieniądze, czy uważają, że kampania promuje Polskę za granicą i czy fundusze są wykorzystywane zgodnie z celami statutowymi fundacji.

Pytania trafiły do 17 podmiotów, które na starcie wsparły fundację. Odpisało 11 — w większości jednym lub dwoma zdaniami. Adam Kasprzyk, rzecznik Grupy Energa, odpowiedział, że spółka nie komentuje działań fundacji. KGHM, Orlen, Grupa Lotos, Grupa Azoty, PGE, PKP i Totalizator Sportowy stwierdziły, że zgodnie ze statutem PFN to jej organy wyznaczają kierunki działań i odpowiadają za ich przygotowanie oraz realizację. Po odpowiedzi odsyłały nas do PFN. Płocki koncern dodał, że „z zasady nie ocenia publicznie działalności swoich partnerów”. PKO BP poinformował, że „angażuje się w projekty i prowadzi aktywne działania na rzecz społeczeństwa.

Wspiera wydarzenia oraz projekty edukacyjne, obywatelskie, kulturalne, charytatywne i popularyzujące zdobywanie wiedzy” oraz podał kwoty, jakimi będzie dofinansowywał PFN przez najbliższe 10 lat. Tauron „angażuje się w realizację działań statutowych PFN, które wpisują się w cele biznesowe grupy, szczególnie w zakresie pozyskiwania zagranicznych inwestorów oraz wsparcia dla zrozumienia polityki finansowej i energetycznej spółki”. GPW jako jedyna zapewniła, że będzie śledzić działalność fundacji „w zakresie wspierania rozwoju i promocji polskiego rynku finansowego, w szczególności przez promocję inwestowania na rynku kapitałowym”.

OKIEM EKSPERTÓW

Ani wartość, ani promocja

SZYMON OSOWSKI

prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, ekspert prawny

W mojej opinii można postawić zarzut niezgodności prowadzonej obecnie kampanii „Sprawiedliwe sądy” z celami statutowymi PFN. Nie ma ona związku ani z budową pozytywnego wizerunku Polski, ani tworzeniem wartości i rozwojem spółek czy ich promocją. Akcja nie wpisuje się w żaden z 16 celów fundacji. O ile wiem, kampania prowadzona jest — przynajmniej obecnie — tylko w kraju. Informuje m.in. o sędzim, który ukradł spodnie, lub sądzie, który skazał za kradzież jednego batonika. Nie wiem, w jaki sposób miałoby to chronić wizerunek Polski. Na razie go osłabia. Nie dostrzegam w kampanii jakiekolwiek pozytywnego przesłania. Akcja jest finansowana z pieniędzy publicznych, bo kwoty przekazane przez spółki skarbu państwa są funduszami publicznymi. Dlatego kilka dni temu wystąpiliśmy do PFN z wnioskiem o udostępnienie informacji o celach kampanii „Sprawiedliwe sądy”, kto podjął decyzje o jej przeprowadzeniu, z kim zawarto umowy, jakie są faktyczne koszty itp. Czekamy na odpowiedzi.

Wizja zarzutów karnoskarbowych

KRZYSZTOF KOMORNICZAK

prawnik i doradca podatkowy w Kancelarii Bernatowicz, Komorniczak, Mazur Radcy Prawni i Doradcy Podatkowi, ekspert BCC

Co do zasady, przedsiębiorstwa przekazujące fundusze fundacjom mogą te kwoty odliczyć od dochodu — zmniejszając de facto podatek. Jednym z warunków jest jednak to, że pieniądze zostaną spożytkowane na statutowe cele fundacji. W interesie fundatora jest więc uzyskanie potwierdzenia, że wydatki zostały poczynione zgodnie ze statutem. W przeciwnym razie — nawet jeśli nie było to zrobione w złej wierze — powstaną wątpliwości, czy spółka finansująca daną fundację prawidłowo obniżyła dochód i w konsekwencji podatek. W skrajnych przypadkach można sobie nawet wyobrazić postawienie osobom, które w spółce podjęły decyzję o przekazaniu pieniędzy na rzecz danej fundacji, zarzutów karnoskarbowych i pociągnięcia ich do odpowiedzialności z tego tytułu.

Kodeks dobrych praktyk i... akcjonariusze

RAIMONDO EGGINK

zawodowy członek rad nadzorczych, były członek nadzoru m.in. Orlenu i GPW

Spółki notowane na warszawskiej giełdzie stosują się do Kodeksu dobrych praktyk. Jedna z zasad głosi, że poza czynnościami wynikającymi z przepisów prawa raz w roku rada nadzorcza sporządza i przedstawia zwyczajnemu walnemu zgromadzeniu ocenę racjonalności prowadzonej przez spółkę polityki dotyczącej działalności sponsoringowej, charytatywnej lub innej o zbliżonym charakterze. Członkowie rady powinni więc przyjrzeć się tej polityce i ocenić, na ile jest ona racjonalna z punktu widzenia spółki. Aby to zrobić, potrzebują szczegółowych informacji, np. dotyczących udzielonego wsparcia finansowego, a te dane przedstawia radzie zarząd. W spółkach, w których jestem w radzie, regularnie dokonujemy takiej oceny. Na walnym zgromadzeniu giełdowej spółki, która udziela wsparcia finansowego i stosuje tę zasadę z Kodeksu dobrych praktyk, dowolny akcjonariusz może zadać pytanie o racjonalność takiej decyzji. To może wywołać ciekawą dyskusję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kampania zagraża fundatorom