Fundatorzy PFN wolą milczeć

opublikowano: 16-12-2018, 22:00

Choć sąd orzekł, że kampania „Sprawiedliwe sądy” była sprzeczna ze statutem, finansujące ją koncerny to bagatelizują

27 listopada Sąd Rejonowy w Warszawie orzekł, że Polska Fundacja Narodowa (PFN) działa zgodnie z prawem, ale finansowanie przez nią kampanii „Sprawiedliwe sądy” było niezgodnie z jej statutem. Wniosek dotyczący analizy funkcjonowania fundacji złożyła Hanna Gronkiewicz-Waltz, ówczesna prezydent Warszawy. To ona — zgodnie z ustawą o fundacjach z 1984 r. — sprawuje nadzór nad działalnością PFN (siedziba fundacji mieści się na terenie powiatu warszawskiego). Drugim organem nadzorującym jest Ministerstwo Kultury.

Powołana w lipcu 2016 r. Polska Fundacja Narodowa
ma zajmować się promocją Polski za granicą i pokazywać — jak to ujęła ówczesna
premier Beata Szydło — „Polskę piękną, Polskę przyjazną, Polskę, do której
warto przyjechać, Polskę ambitną; Polskę, w której są ogromne możliwości,
wspaniali ludzie, wspaniałe pomysły”. W kraju zagraniczne projekty PFN
przesłoniła kampania „Sprawiedliwe sądy”
Zobacz więcej

„WSPANIALI LUDZIE, WSPANIAŁE POMYSŁY”:

Powołana w lipcu 2016 r. Polska Fundacja Narodowa ma zajmować się promocją Polski za granicą i pokazywać — jak to ujęła ówczesna premier Beata Szydło — „Polskę piękną, Polskę przyjazną, Polskę, do której warto przyjechać, Polskę ambitną; Polskę, w której są ogromne możliwości, wspaniali ludzie, wspaniałe pomysły”. W kraju zagraniczne projekty PFN przesłoniła kampania „Sprawiedliwe sądy” Fot. Tomasz Adamowicz

Negatywny obraz

Zdaniem sądu, „podejmowane w trakcie tej kampanii działania nie tylko nie promują i nie chronią wizerunku Rzeczypospolitej Polskiej, ale wręcz przeciwnie — wizerunek ten znacznie osłabiają”. Akcja PFN kreowała „wyłącznie negatywny, oparty na jednostkowych przypadkach, obraz władzy sądowniczej”. Wyrok nie jest prawomocny, a przedstawiciele fundacji zapowiedzieli odwołanie. Przeprowadzona w 2017 r. billboardowa kampania kosztowała PFN około 10 mln zł. Fundacja jest finansowana przez 17 spółek kontrolowanych przez rząd. W ciągu 10 lat mają one przekazać łącznie 650 mln zł. Tylko w 2016 r. wpłaciły prawie 100 mln zł.

Bez komentarza

Zapytaliśmy wszystkich fundatorów o ewentualną reakcję na decyzję sądu oraz to, czy nadal zamierzają finansować działalność PFN.

— W czasie trwania umowy spółka nie komentuje swoich relacji z fundacją — stwierdził Adam Kasprzyk, rzecznik prasowy Grupy Lotos.

Identycznie brzmiała odpowiedź Aidy Belli, rzeczniczki Totalizatora Sportowego. Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych brak komentarza uzasadniła brakiem prawomocności orzeczenia, PGNiG zasłoniło się tym, że „nie jest stroną postępowania”, a Polska Grupa Zbrojeniowa odpisała po prostu, że nie ocenia projektów prowadzonych przez PFN.

„Spółka nie udostępnia informacji we wnioskowanym zakresie” — odpisała „PB” Magdalena Kacprzak, dyrektor PR w Polskim Holdingu Nieruchomości.

Odpowiedź uzasadniła tym, że PHN jest... notowany na giełdzie. Część fundatorów argumentowała, że pełną odpowiedzialność za wydatki fundacjiponosi jej zarząd, a jego działalność kontroluje rada fundacji.

— PKP nie jest członkiem rady — tak brak merytorycznego komentarza uzasadnił Michał Stilger, rzecznik prasowy firmy.

Od odpowiedzi uchyliła się również Magdalena Kopcińska z PKO BP, argumentując, że kontrola jest rolą rady fundacji. Obie firmy podkreśliły, że każdy z fundatorów „zobowiązany jest do dokonywania przez 10 lat, począwszy od 2017 r., corocznych wpłat na działalność statutową w wysokości określonej dla każdego fundatora”. Joanna Puškar z Grupy Azoty zapewniła, że wsparcie firmy dla PFN „obejmuje działalność statutową organizacji”. Nie wyjaśniła jednak, w jaki sposób chemiczna spółka to weryfikuje. Paweł Lasiuk natomiast, rzecznik prasowy GPW, chwali PFN. Wyjaśnił, że giełda jest „szczególnie usatysfakcjonowana wsparciem, jakie otrzymała we wrześniu tego roku od PFN w związku z awansem Polski do grona rynków rozwiniętych w prestiżowym rankingu FTSE Russell”.

Jesienią zeszłego roku Rafał Pasieka, ówczesny przedstawiciel Orlenu w radzie PFN, deklarował w rozmowie z RMF FM, że rada chce szczegółowych informacji i wyjaśnień od zarządu fundacji w sprawie kampanii „Sprawiedliwe sądy”. Chodziło m.in. o jej cel, o to, kto zlecił akcję oraz w jaki sposób wspiera interes państwowych spółek, które dają fundacji pieniądze. Teraz biuro prasowe Orlenu w ogóle nie odpowiedziało na nasze pytania. Zignorowały je również: KGHM, PZU oraz wszystkie koncerny energetyczne, czyli PGE, Tauron, Energa i Enea.

Kwestia odpowiedzialności

Od początku akcja PFN przypadła do gustu ówczesnej premier Beacie Szydło oraz Jarosławowi Kaczyńskiemu. Prezes PiS mówił, że to „doskonała, bardzo skuteczna kampania”. O ile prezes PiS i była premier wyrażali się o kampanii pochlebnie, to obecny szef rządu nie wypowiadał się publicznie na jej temat. Zapytaliśmy, jaka jest opinia Mateusza Morawieckiego o akcji „Sprawiedliwe Sądy” i czy w związku z orzeczeniem sądu ma zamiar podjąć jakieś kroki wobec PFN.

Centrum Informacyjne Rządu odpowiada, że władze PFN zapowiedziały odwołanie się od wyroku do sądu wyższej instancji i w tej sytuacji „właściwe jest oczekiwanie na ostateczne orzeczenie w tej sprawie”. Profesor Andrzej Kidyba z Wydziału Prawa i Administracji UMCS oraz Szymon Osowski, ekspert prawny Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, już we wrześniu na łamach „PB” przestrzegali, że kampania jest niezgodna ze statutem PFN. Ten ostatni podkreślał, że nie wpisuje się w żaden z 16 jej celów. Szymon Osowski uważa, że należałoby zweryfikować odpowiedzialność za zaistniałą sytuację zarządu fundacji. Jeśli faktycznie przekroczył swoje uprawnienia, groziłyby mu za to sankcje. Na tym kwestia odpowiedzialności jednak się nie kończy.

— Uważam, że przynajmniej do czasu ewentualnego zbadania odpowiedzialności zarządu PFN i wyjaśnienia całej sprawy fundatorzy powinni powstrzymać się od przekazywania jej kolejnych transz — mówi ekspert Watchdog Polska.

Przypomina też, że każdą umowę każda ze stron może wypowiedzieć. W swojej opinii idzie jeszcze dalej. Ponieważ chodzi o spółki skarbu państwa, które podlegają poszczególnym ministerstwom, w grę wchodzi również odpowiedzialność urzędnicza za nadzór nad majątkiem publicznym.

— Jeśli takie orzeczenie sądu się uprawomocni, a politycy nadal nic nie zrobią w tej sprawie, to — moim zdaniem — narażają się na odpowiedzialność z art. 231 Kodeksu karnego, który dotyczy niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego — mówi ekspert prawny Watchdog Polska.

Paragraf 3. tego artykułu kodeksu stanowi, że za nieumyślne wyrządzenie istotnej szkody można być ukaranym grzywną, karą ograniczenia lub pozbawienia wolności do dwóch lat. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu