Polska lista płac. Średnia pensja nie mówi prawdy o tym, ile zarabia się w kraju

Marek ChądzyńskiMarek Chądzyński
opublikowano: 2026-01-07 17:38

Średnia krajowa płaca to nienajlepsze źródło informacji, ile rzeczywiście zarabia się w Polsce. Różnice w płacach bywają duże, a największe są wśród mieszkańców powiatów przylegających do dużych miast i w samych metropoliach. Najmniejsze nierówności są na terenach słabiej zurbanizowanych, bez dużych zakładów pracy.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- jak bardzo mediana wynagrodzeń różni się od średniej krajowej i co to oznacza dla większości Polaków

- które powiaty w Polsce mają największe nierówności płacowe i dlaczego to właśnie one

- gdzie w kraju pensje rozkładają się najbardziej równomiernie i co wyróżnia te miejsca

- czy dojazdy do pracy w metropoliach i obecność dużych firm zwiększają różnice w zarobkach

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ponad 7246 zł brutto – tyle wynosi mediana miesięcznych wynagrodzeń według ostatnich informacji Głównego Urzędu Statystycznego (GUS). To oznacza, że połowa pracujących w gospodarce narodowej zarabia więcej niż podana kwota, a połowa mniej. A właściwie zarabiała, bo to dane z lipca 2025 r. – choć są najnowsze, jakimi podzielił się GUS.

Informacje mimo kilkumiesięcznego opóźnienia są istotne dla oceny faktycznego kształtowania się wynagrodzeń w kraju. Dzięki nim wiemy, że dane o średniej płacy w sektorze przedsiębiorstw, które GUS publikuje tylko z miesięcznym poślizgiem (pod koniec stycznia poznamy dane za grudzień), nie stanowią źródła precyzyjnej wiedzy o zarobkach. Bo, dla porównania, w lipcu 2025 r. przeciętna płaca wynosiła 8866,43 zł brutto miesięcznie, a więc była o ponad 22 proc. większa od mediany.

„Wskazuje to na prawostronną asymetrię rozkładu wynagrodzeń w gospodarce narodowej, co oznacza, że większość zatrudnionych otrzymała wynagrodzenie poniżej przeciętnego” – zwracają uwagę autorzy opracowania GUS.

Gdzie nierówności w płacach są największe

Korzystając z najnowszych danych, sprawdziliśmy, gdzie owa asymetria wynagrodzeń jest największa, czy też – mówiąc inaczej – gdzie mamy największe nierówności płacowe, a gdzie najmniejsze. Można to zrobić, bo publikacje o rozkładzie płac są dość szczegółowe i pokazują ich zróżnicowanie nie tylko pod względem branżowym (czy zawodowym), ale również regionalnym. My skorzystaliśmy z danych dla poszczególnych powiatów. I to dla każdego z nich policzyliśmy, jaki procent średniej płacy stanowi mediana płac.

Dlaczego w ten sposób? Im bliżej średniej jest mediana, tym bardziej płaska jest struktura płac, co oznacza, że nierówności są mniejsze. I odwrotnie, większa różnica między medianą a średnią oznacza, że jest stosunkowo mała grupa pracowników zarabiających dużo. To zawyża średnią, ale mediana za tym nie nadąża, gdyż większość zarabia mniej, co prowadzi do wniosku o dużych nierównościach.

W takim ujęciu największe różnice w płacach występują wśród mieszkańców powiatów podwarszawskich. W powiecie piaseczyńskim mediana to 74,2 proc. średniej, a w warszawskim zachodnim 74,6 proc. Wysoko jest też Sopot (74,7 proc.), sama Warszawa (76 proc.) i podwarszawski powiat pruszkowski (76,6 proc.). W pierwszej dziesiątce jest jeszcze Kraków, powiat krakowski i sąsiedni wielicki oraz Wrocław i powiat wrocławski. W żadnym z tych miejsc mediana nie przekracza 80 proc. średniej płacy.

Na drugim biegunie, czyli tam, gdzie pensje rozkładają się mniej więcej równo, są powiaty bez dużych zakładów przemysłowych i mniej zurbanizowane. W powiecie głubczyckim mediana to ponad 92 proc. średniej, dalej są powiaty województwa lubelskiego (rycki, włodawski, krasnostawski), warmińsko-mazurskiego (węgorzewski, gołdapski, bartoszycki, braniewski i piski) i powiat tarnobrzeski na Podkarpaciu. Mediana płac stanowi w nich ponad 89 proc. średniego wynagrodzenia.

Większa mobilność, większe różnice

Nierówności generuje też obecność dużych zakładów pracy, które są bardziej hojne niż większość lokalnego rynku. Przykłady to KGHM Polska Miedź czy Orlen. W powiecie polkowickim czy lubińskim, w których operuje KGHM, różnica między medianą a średnią jest większa niż w innych powiatach regionu. Choć trzeba podkreślić, że nie jest ona duża (mediana to 80-82 proc. przeciętnej płacy). Podobnie jest z Płockiem i powiatem płockim, gdzie swoją rafinerię ma Orlen.

Nasza analiza dotyczy płac rozkładu wynagrodzeń ze względu na miejsce zamieszkania pracujących, a nie umiejscowienia siedzib pracodawców. To trochę tłumaczy duże nierówności wokół metropolii. Część mieszkańców powiatów podmiejskich może dojeżdżać do pracy w miastach, gdzie wynagrodzenia są większe niż lokalnie. I to jest źródłem widocznej asymetrii. Tak jest na przykład z aglomeracją wrocławską: różnice w płacach oferowanych przez pracodawców zarejestrowanych w powiecie wrocławskim są mniejsze niż w przypadku wynagrodzeń mieszkańców. Podobnie jest z powiatem krakowskim czy poznańskim. Choć, co też trzeba podkreślić, w aglomeracji warszawskiej dużej zmiany nie widać.

Możesz zainteresować się również: