Kurs akcji Sanoka Rubber Company (Sanok) zwyżkował podczas czwartkowej sesji o kilka procent, chwilowo nawet ok. 6,5, zbliżając się do poziomu 23 zł. W ten sposób rynek zareagował na informację, że Michał Kiciński, współtwórca i znaczący akcjonariusz CD Projektu, stał się posiadaczem pakietu ponad 16 proc. akcji. Tym samym został największym akcjonariuszem producenta wyrobów technicznych, takich jak uszczelnienia, pasy klinowe, elementy zawieszenia i wiele innych produktów na bazie gumy, metalu czy polimerów.
Ciąży kryzys motoryzacji
Specjaliści z biur maklerskich z zasady nie komentują decyzji inwestycyjnych innych osób, w kwestii samego Sanoka i jego perspektyw mają jednak opinie dalekie od entuzjazmu. Przed firmą widzą podobną liczbę czynników ryzyka jak szans na rozwój. Sanok nadal jest powiązany głównie z branżą motoryzacyjną, a ta nie jest obecnie w najlepszej kondycji. I na horyzoncie nie widać przesłanek, by coś miało się zmienić. Po trzech kwartałach 2025 r. spółka miała 1,1 mld zł przychodów, czyli tyle co przed rokiem. Tymczasem zysk obniżył się z 48,4 mln zł do niespełna 30 mln zł.
- W mojej opinii perspektywy dla spółki pozostają mieszane. Spółka jest dziś pod presją w dwóch kluczowych obszarach. Z jednej strony europejski przemysł motoryzacyjny przeżywa kryzys spowodowany spowolnieniem gospodarczym w Niemczech, cłami, regulacjami dotyczącymi emisji spalin w UE, a przede wszystkim ofensywą rynkową chińskich producentów aut. Niektórzy klienci Sanoka walczą o przetrwanie na tym trudnym rynku, a sama spółka ogranicza nierentowne kontrakty - mówi Tomasz Rodak, analityk Biura Maklerskiego BOŚ.
Niewiele lepiej jest w segmencie budowlanym.
- W budownictwie obserwujemy słabsze wolumeny i ryzyko dalszego spadku popytu na uszczelki samoprzylepne na rynkach wschodnich - dodaje analityk BM BOŚ.
Jego zdaniem ogranicza to potencjał wzrostu wyników Sanoka w 2026 r.
- O ile problemy segmentu budowlanego są typowo cykliczne i mogą się wkrótce odwrócić, o tyle wydaje się, że europejska branża motoryzacyjna znajduje się w poważniejszym strukturalnym dołku - uzupełnia Tomasz Rodak.
Jednocześnie Sanokowi trudno konkurować z chińskimi producentami, którzy mają lepszą optymalizację kosztową i niższe koszty pracy.
Szansa w dywersyfikacji
Sanok od kilku lat próbuje zreorganizować działalność.
- Pozytywnie oceniamy strategiczną dywersyfikację biznesu poza sektor automotive, którego udział w przychodach i marży istotnie spadł w porównaniu z rokiem 2020. Niemniej nadal spadki biznesu w tym segmencie są poważniejsze niż wzrosty w innych obszarach działalności - uważa analityk BM BOŚ.
Szans dla spółki upatruje również w spodziewanym na 2027 r. cyklicznym wzroście popytu w skandynawskiej branży górniczej, którego beneficjentem powinna zostać przejęta niedawno przez Sanok fińska grupa Teknikum.
- Spółka prawdopodobnie utrzyma też charakter dywidendowy - uzupełnia Tomasz Rodak.
Z historycznego punktu widzenia wycena akcji spółki jest obecnie relatywnie niska. W latach 2016-17 kurs ocierał się nawet o poziom 70 zł, a kapitalizacja zbliżała się do 1,9 mld zł. Ale kiedyś wartość firmy była budowana na perspektywach dobrej sprzedaży do Chin, a tymczasem stało się odwrotnie - to Chińczycy zalewają europejski rynek.
Obecny kurs Sanoka przekracza prognozowane wartości większości analityków. BM Pekao wycenia papiery spółki na 18,9 zł, a DM BOŚ na 19,10 zł. Najwyżej, na poziomie 25,2 zł, kurs docelowy ustaliło Biuro Maklerskie Santandera.
- W kolejnych latach oczekujemy ewolucji struktury przychodów spółki w stronę mniejszego udziału segmentu motoryzacyjnego, co przy odpowiednim dostosowaniu potencjału organizacyjnego może mieć pozytywny wpływ na realizowane marże operacyjne - uważa Michał Sopiel, analityk Santandera.
Jego zdaniem w latach 2024-30 średni wzrost przychodów Sanoka powinien wynieść ok. 5 proc., z czego ok. 2,6 proc. to efekt wolumenowy. W krótkim horyzoncie (do 12 miesięcy) analityk utożsamia potencjał do odbudowy marży z relatywnie korzystniejszymi trendami cen materiałów oraz energii, a także nieco niższą dynamiką funduszu płac.
