Kapitał płynął tymczasem do Stanów Zjednoczonych (a także na rynki wschodzące i do Japonii), bo wzrost napięć w relacjach handlowych i spadek optymizmu względem równego tempa wzrostu gospodarczego w największych krajach spowodował, że pieniądze inwestorów zaczęły płynąć do bezpiecznej przystani. Dodatkową zachętą były szybko rosnące zyski amerykańskich spółek. Stratedzy Barclaysa uważają jednak, że nic nie trwa wiecznie, a inwestorzy mogą szybko zmienić preferencje, do czego preludium może stanowić obserwowane w ostatnich dniach umocnienie euro względem dolara.

„Napływy kapitału do akcji amerykańskich na tle napływów do europejskich są skrajnie wysokie, biorąc pod uwagę historyczne zależności” — podkreślają stratedzy Barclaysa.