KAREN SZUKA PARTNERÓW DO PORTALU

Mariusz Zielke
19-04-2000, 00:00

KAREN SZUKA PARTNERÓW DO PORTALU

Firma, która podbiła rynek notebooków, zmienia branżę

INTERNET POCIĄGNIE: W tym tygodniu Karen, kierowany przez prezesa Lucjana Wencela, już po raz trzeci zacznie ubiegać się o wejście na rynek równoległy GPW. fot. MP

Karen, warszawska firma informatyczna notowana na CeTO, nie traci nadziei na szybki debiut giełdowy. Żeby to jednak było realne, przebuduje swoją grupę i prowadzoną działalność.

Jednego Karenowi na pewno nie można zarzucić: braku oryginalności. Na początku lat 90. stołeczna firma podjęła odważną decyzję o skoncentrowaniu działalności na branży komputerów przenośnych. Na niemal dziewiczym rynku Karen został natychmiast liderem, z którym chętnie współpracowali najwięksi światowi dostawcy.

Potem Karen znów błysnął indywidualizmem, decydując się — u progu wymarzonego debiutu giełdowego — na kilka kontrowersyjnych transakcji handlowych poza swoją branżą (słynne „zestawy Pielgrzyma”, które wysyłano do Afryki i na Filipiny). Te zaskakujące operacje w połączeniu z pogarszającą się kondycją finansową firmy sprawiły, że Rada Giełdy odmówiła wpuszczenia jej na parkiet. Karen wylądował na CeTO, gdzie cena jego akcji nigdy nie zbliżyła się do poziomu z oferty publicznej (16 zł).

— Nie oceniamy źle naszego pobytu na CeTO. Rynek pozagiełdowy nie dał nam co prawda dostępu do kapitału, ale pozwolił na uzyskanie pewnej jakości. Był to przejściowy etap rozwoju — twierdzi Lucjan Wencel, prezes Karenu.

Zapowiada, że jeszcze w tym tygodniu firma złoży kolejny, już trzeci wniosek o dopuszczenie akcji do notowań na rynku równoległym GPW. Debiut byłby możliwy jeszcze w tym kwartale.

— Jeśli dojdzie do złagodzenia kryteriów dopuszczeniowych do GPW, nie będzie żadnych przeszkód wejścia akcji Karenu na giełdę — dodaje Jan Rogaczewski, dyrektor finansowy spółki.

Zapomnieć o przeszłości

Dlaczego jednak Rada Giełdy miałaby zmienić opinię o firmie? Lucjan Wencel przekonuje, że obecny Karen i ten sprzed roku to dwie zupełnie różne firmy.

Po pierwsze — firma już wie, że choćby miała kuszące możliwości, nie może wykonywać transakcji budzących wątpliwości inwestorów giełdowych. Po drugie — Karen porzucił mocarstwowe plany i z dystrybutora komputerów stał się tylko ich detalicznym sprzedawcą. Prezes broni tej decyzji.

— Era dystrybucji powoli się kończy. Internet spowodował, że taka działalność zaczęła tracić sens. Wszyscy dystrybutorzy na świecie, łącznie z takimi potęgami, jak Ingram Micro czy Tech Data, przeżywają duże kłopoty. W swoim czasie wejście w dystrybucję notebooków nie było dla Karenu złe, pozwoliło rozwinąć się firmie. Nasze wycofanie z dystrybucji i przejście na sprzedaż końcową było spóźnione, ale i tak zrobiliśmy to dużo wcześniej od konkurentów — tłumaczy Lucjan Wencel.

Inną przyczyną przemiany Karenu była niezadowalająca dynamika rynku notebooków. Szacuje się, że rocznie w Polsce sprzedaje się około 50 tys. komputerów przenośnych.

— Sprzedaż notebooków rośnie zaledwie 2 proc. rocznie. Głównym problemem jest utrzymywanie się wysokich cen. Mimo że posiadamy około 30 proc. rynku w handlu detalicznym tego sprzętu, nie mamy szans na wzrost obrotu powyżej 5 proc. Oczekiwania naszych inwestorów są dużo wyższe, dlatego udział notebooków w naszej działalności docelowo spadnie z 90 do 60 proc. — zapowiada prezes Karenu.

Zgoda z Toshibą

Żeby odejść od notebooków Karen musiał szybko zakończyć spór prawny z Toshibą. Polska firma spierała się z japońskim dostawcą noteboo-ków o wysokość zobowiązań. Ostatecznie strony podpisały w marcu ugodę, na mocy której zobowiązania Karenu zredukowano z 2 mln DEM do 1,6 mln DEM (3,2 mln zł).

— Kwotę uzgodnioną z Toshibą zapłacimy w trzech ratach. Nasze stosunki z tym producentem są obecnie bardzo dobre. Jest szansa, że będziemy sprzedawać na wyłączność niektóre modele note- booków Toshiby. Mimo że straciliśmy dystrybucję, nasza sieć detaliczna jest na tyle mocna, że została doceniona przez Japończyków — twierdzi Lucjan Wencel.

Teraz software

Zamiast atrakcyjnych, ale nisko dochodowych komputerów przenośnych Karen zajął się produkcją oprogrmowania dla przedsiębiorstw. Z myślą o tym kupiono firmę softwareŐową Polsystem-2.

Ta spółka, oferująca dotąd oprogramowanie pracujące w systemie DOS, tworzy software dla firm, które chcą zaistnieć w Internecie. Lucjan Wencel zapewnia, że z czasem Polsystem stanie się firmą ASP (Aplication Service Provider), wypożyczającą i sprzedającą oprogramowanie za pośrednictwem sieci.

— Wiążemy z Polsystemem wielkie plany. Szacujemy, że jego sprzedaż będzie rosła o 100-200 proc. rocznie — mówi prezes.

Pomysł na portal

Ale software sieciowy to tylko jeden z kilku pomysłów na wykorzystanie sieci. Tajną bronią Karenu ma być tworzony właśnie portal internetowy, który zostanie oparty na Ramzesie — działającym już w sieci sklepie Karena. Inwestycje w to przedsięwzięcie szacowane są na około 5 mln USD (ponad 20 mln zł).

— Prowadzimy negocjacje z bankami inwestycyjnymi na temat finansowania tego projektu. Będzie to portal biznesowy, z rozbudowaną częścią handlową — mówi dyrektor Rogaczewski.

Spółka, która zajmie się zarządzaniem portalem, ma powstać lada dzień. Poza bankami Karen zamierza zaprosić do współpracy i udziału kapitałowego firmy handlowe z innych branż.

— Chcemy stworzyć grupę, w której nie będzie konkurencji, bo każda z firm ma specjalizować się w innej branży. Naszym zdaniem, sam projekt jest na tyle interesujący, że to nie my będziemy się starać o przyciągnięcie partnerów, ale firmy same zechcą się w nim znaleźć — uważa Lucjan Wencel.

Do końca roku sklep Karena Ramzes ma przekształcić się w wersję testową przyszłego portalu. Zarządzanie będzie prowadziła spółka zależna Tent. Serwis ma świadczyć usługi zarówno w sektorze dla biznesu (business to business), jak i użytkownika końcowego (business to consumer). Poza środkami pozyskanymi od banków, na rozwój projektu będzie przeznaczona też część sprzedaży firm stowarzyszonych w spółce internetowej.

— Chcemy zająć miejsce wśród 5-8 najczęściej odwiedzanych miejsc w polskim Internecie. Do tego potrzebne jest jednak zapewnienie dostępu dla użytkowników domowych i małych firm. Na razie głównym problemem jest ułomność sieci strukturalnej, której tworzenie jest skutecznie hamowane przez TP SA. My chcemy korzystać z usług kilku operatorów telekomunikacyjnych. Prowadzimy też rozmowy z sieciami energetycznymi na temat zapewnienia połączeń radiowych w internetowej sieci sprzedaży — dodaje Jan Rogaczewski.

A Lucjan Wencel liczy, że realizacja nowej strategii firmy sprawi, że kurs jej akcji zacznie wreszcie rosnąć.

— Obecna wycena rynkowa spółki jest na poziomie jej wartości księgowej. Powinna być kilkakrotnie wyższa — ocenia prezes.

REZERWOWE STRATY: Pierwotna prognoza na 1999 rok zakładała osiągnięcie przez Karen Notebook 5 mln zł zysku. Tymczasem firma zanotowała stratę przekraczającą 8 mln zł. Tak dużą rozbieżność zarząd firmy tłumaczył koniecznością utworzenia rezerw na pokrycie długu wobec kontrahentów (głównie Toshiby).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / KAREN SZUKA PARTNERÓW DO PORTALU