Karp nie odpłynął z pozycji lidera

Albert Stawiszyński
opublikowano: 2004-12-22 00:00

Mimo różnych pomysłów na Wigilię, ta ryba wybierana jest najczęściej. Sprzedawcy i hodowcy zacierają ręce. Protestują obrońcy zwierząt.

Karp od zawsze był obecny na wigilijnym stole. Również i w tym roku niewiele się zmieni. Karpia nie wyprzedził ani pstrąg, ani łosoś.

— To przecież wielowiekowa tradycja, że karp trafia na polskie stoły w okresie świątecznym. U nas w tym czasie także ten rodzaj ryby króluje — mówi Piotr Wychowałek, zastępca szefa kuchni Hotelu Gromada w Warszawie.

Po polsku i po grecku

Zdaniem Agnieszki Suszko z Tesco Polska, karp w okresie przedświątecznym zajmuje pierwsze miejsce w sprzedaży ryb.

— W 2003 roku w tym okresie sprzedaliśmy 990 ton tych ryb. Zakładamy, że w tym roku liczba ta wzrośnie do 1500 ton. Jest to podyktowane nie tylko rosnącym popytem, ale także tym, że liczba naszych placówek zwiększyła się z 38 do 47. Zaraz za karpiem dobrze sprzedają się mintaj i dorsz. Tłumaczyć należy to tym, że z nich często przyrządza się rybę po grecku. Dopiero kolejne miejsca zajmują łosoś i pstrąg — mówi Agnieszka Suszko.

Podobna tendencja występuje także w innych sieciach.

— U nas w okresie przedświątecznym karp zajmuje pierwsze miejsce, gdy chodzi o ilość sprzedawanych ryb. Później jest łosoś. Oczywiście popularne są także różne rodzaje filetów — mówi Błażej Patryn z sieci sklepów Piotr i Paweł.

Według Doroty Patejko z Auchan, poza żywymi rybami dobrze sprzedają się m.in. płaty z karpia.

Żniwa dla hodowców

Okres przedświątecznych zakupów to żniwa dla hodowców.

— W tym okresie w zdecydowanej większości zamówienia dotyczą karpia. Sprzedajemy go m.in. do sklepów, restauracji. Przychodzą także handlarze uliczni oraz emeryci — mówi Michał Nowakowski z Gospodarstwa Rybackiego Kock (woj. mazowieckie).

Podobnie jest u wielu innych hodowców i hurtowników. Ale można znaleźć także takich, u których karp jest w defensywie.

— Przez ostatnie trzy lata dużo lepiej idzie nam sprzedaż pstrąga niż karpia. Zresztą w okresie świątecznym regularnie brakuje tej pierwszej ryby. Od jakiegoś czasu zauważalna jest także tendencja, że chętniej kupowane są ryby przetworzone niż żywe — mówi Ziemowit Pirtań z Gospodarstwa Rybackiego Pstrąg z Tarnowa.

Cóż — nie wszyscy są zwolennikami tradycyjnego karpia na święta. W obronie tej ryby wystąpiło dwa dni temu Stowarzyszenie Empatia.

— Zorganizowaliśmy 20 grudnia, w Dniu Ryby, w 30 miastach marsze przeciwko niehumanitarnemu traktowaniu ryb, przede wszystkim karpia w okresie przedświątecznym. Nikt nie upomina się o ich prawa. Tymczasem rybom należy się ochrona i poszanowanie zagwarantowane w ustawie o ochronie zwierząt. Nie należy na oślep przestrzegać wszelkich tradycji — mówi Dariusz Gzyra, szef Stowarzyszenia Empatia.

Okiem eksperta

Inne ryby zyskują głos

Jeszcze długo na świątecznym polskim stole będzie obecny karp. Wynika to z tradycji, ale także z tego, że przyzwyczajenia Polaków nie zmieniają tak szybko. Widoczna jest jednak tendencja, że na stołach, także świątecznych, obok karpia zaczynają pojawiać się inne ryby. Ostatnio dosyć popularny stał się łosoś. Niektórzy także lubią owoce morza. Oczywiście, jest to bardzo dobre zjawisko. Jedną bowiem z głównych zasad żywienia jest to, że bezpieczeństwo dla zdrowia leży w rozmaitości spożywanych produktów.

dr Lucyna Pachocka Instytut Żywności i Żywienia w Warszawie