Karta i kolor sposobem na niższe koszty

Agata Hernik
opublikowano: 16-04-2009, 00:00

Samochód biały czy czerwony, z GPS czy bez, kierowca doszkolony, czy uświadomiony? Od odpowiedzi na te pytania może zależeć, ile będzie kosztować utrzymanie floty.

posobów na ograniczenie kosztów działania firmowej floty jest wiele. Specjaliści zalecają zaopatrzenie się w kartę paliwową, wysłanie kierowców na kursy doskonalenia jazdy, żeby nie rozbijali służbowych samochodów, instalację w samochodzie skomplikowanych urządzeń, jak sondy paliwowe, czy renegocjacje stawek z ubezpieczycielem. Wiele firm wychodzi z założenia, że najlepszym sposobem ograniczenia kosztów jest pozbycie się z floty kilku samochodów, przerobienie aut na gaz, albo rezygnacja z droższych marek na rzecz tańszych. Tymczasem może się okazać, że osiągnięte w ten sposób oszczędności będą mniejsze od poniesionych nakładów. Najważniejsze to podejść do ograniczania wydatków racjonalnie.

Wyciek paliwa

Hubert Laszczyk, dyrektor zarządzający firmy Express i członek Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów, wylicza, że paliwo to prawie połowa kosztów we flocie firmowej.

— Tuż za paliwem sytuują się tzw. koszty niepoliczalne (około 20 proc.) oraz utrata wartości samochodu (12 proc.). Warto wyjaśnić, czym są koszty niepoliczalne. To suma utraconych korzyści, z tytułu przerw w pracy spowodowanych awariami i brakiem samochodów zastępczych. To także niedostateczna kontrola nad serwisowaniem pojazdów czy koszty utrzymania niesprzedanych jeszcze aut, gdy istnieje już potrzeba finansowania nowej floty. Ubezpieczenie i serwisowanie stanowią po 6-7 proc., czyli łącznie około 15 proc. wszystkich wydatków. Pozostałe nakłady to finansowanie i podatki — wymienia Hubert Laszczyk.

Biorąc się za cięcie wydatków na flotę warto więc w pierwszej kolejności przyjrzeć się właśnie kosztom paliwa.

Coraz popularniejsze wśród polskich przedsiębiorców staje się stosowanie kart paliwowych jako głównego sposobu na obniżenie ponoszonych nakładów. Jeszcze dwa lata temu zaledwie 10 proc. zakupów paliwa regulowano za ich pomocą. Wówczas korzystały z nich głównie wielkie, międzynarodowe koncerny. Ale to już przeszłość. Według badań przeprowadzonych przez firmę DKV, jednego z emitentów kart paliwowych, w zeszłym roku ponad połowę z nich kupiły małe firmy, posiadające najwyżej dwa pojazdy. Główne korzyści wynikające z używania kart to rabaty cenowe uzależnione od ilości tankowanego paliwa i ograniczenie kosztów biurowo-administracyjnych.

Kierowca w szkole

Zdania co do skuteczności kursów doskonalenia jazdy dla kierowców flotowych są podzielone. Część ekspertów twierdzi, że zwiększają one świadomość osób kierujących pojazdami i skutkują zmniejszeniem szkodowości. Inni argumentują, że kierowcy po takich kursach są zbyt pewni siebie i swoich umiejętności, że stają się wręcz aroganccy na drodze, a pracodawca lepiej zrobi, stosując metodę kija i uświadamiając im, jakie mogą być skutki wypadków drogowych. Oczywiście obie strony mają trochę racji, ale szala przechyla się raczej na stronę zwolenników doskonalenia jazdy.

— Szkolenia budują świadomość i odpowiedzialność kierowców. Dzięki nim zyskuje się dystans do własnych umiejętności oraz do umiejętności innych uczestników ruchu drogowego, a także pokorę. Szkoły bezpiecznej jazdy to także możliwość oszczędności dla firmy. Towarzystwa ubezpieczeniowe coraz częściej przygotowują oferty po gruntownej analizie szkodowości floty klienta. Informacja o udziale w kursach doskonalenia jazdy powoduje, że warunki ofert pozostają niezmienne lub lepsze niż w poprzednim okresie ubezpieczenia. Warto dodać, że jazda bezpieczna to także jazda ekologiczna, w trakcie której spala się mniej paliwa — czasem mniejsze zużycie paliwa daje oszczędności sięgające nawet 20 proc. — tłumaczy Leszek Pomorski, wiceprezes ING Car Lease Polska i prezes Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów.

Oczywiście szkodowość floty jest najczęściej konsekwencją zachowania pracowników, którzy jeżdżą służbowymi samochodami, i polityki flotowej stosowanej w przedsiębiorstwie.

— Na przykładzie naszej floty nie widać związku pomiędzy naciskiem na bezpieczną jazdę a poziomem szkodowości. Zdecydowanie większy wpływ mają tutaj stosunki panujące w firmie. Pracownicy, którzy czują się z nią silnie związani, powodują mniej szkód, niż ludzie zatrudnieni czasowo czy zaliczani do grup zawodowych łatwiej i chętniej zmieniających miejsce pracy. Oczywiście nie mówimy tu o poszczególnych osobach, ale o zależności statystycznej — mówi Hubert Laszczyk.

Moda na outsourcing

Wiele z możliwości ograniczania kosztów jest niedostępnych dla pojedynczego odbiorcy. Na przykład bardzo popularne w zachodniej Europie stało kupowanie do flot samochodów wyłącznie jednej marki i negocjowanie nawet kilkudziesięcioprocentowych rabatów u producentów. Jednak polskie firmy, których floty rzadko są większe niż kilkadziesiąt pojazdów, nie mają szans na uzyskanie takich opustów. Inaczej jest w przypadku wielkich przedsiębiorstw leasingowych i car fleet management (CFM). Tego typu przykłady można mnożyć, dlatego firmy zajmujące się outsourcingiem flot upatrują w kryzysie szansę na rozwój branży. Hubert Laszczyk szacuje oszczędności wynikające z nawiązania współpracy z firmą CFM nawet na 20 proc.

— Oszczędności wynikają z tego, że klienci otrzymują pojazd przygotowany i dostosowany do ich potrzeb. Nie muszą więc płacić za dodatkowe usługi, których nie potrzebują, a ich polityka flotowa staje się przejrzysta. Oddając park samochodowy w ręce fachowców, firmy zyskują auta w niższej cenie, zaplanowany na kolejne 3-4 lata budżet, ubezpieczenie od utraty wartości rezydualnej, starannie dopasowane do potrzeb usługi, a do tego więcej czasu, który można przeznaczyć na rozwój biznesu. Firmy zajmujące się wynajmem i leasingiem pojazdów współpracują z producentami samochodów i dzięki dużym zamówieniom otrzymują rabaty — sięgające nawet 20 proc. Klient korzystający z usług CFM w comiesięcznych ratach spłaca jedynie różnicę między ceną zakupu pojazdu (netto, już ze zniżką) a wartością auta, oszacowaną na koniec kontraktu. Ryzyko ewentualnego spadku wartości rezydualnej bierze na siebie firma CFM — wyjaśnia Leszek Pomorski.

Cenny lakier

Wciąż rzadkością w polskich flotach są nowinki technologiczne. Stosunkowo najbardziej rozpowszechniony jest GPS, głównie z powodu ubezpieczycieli, którzy domagają się instalacji czujników w samochodach. Śledzenie służbowych aut daje kierownikowi floty precyzyjną informację o przejechanej trasie, dzięki czemu wie, czy samochód jest rzeczywiście wykorzystywany do służbowych celów, czy też pracownik nadużywa go w celach prywatnych. Łatwo się więc domyślić, że montaż czujników powoduje niechęć kierowców. Inne rozwiązania, jak sondy paliwowe, są mniej popularne ze względu na duże koszty instalacji i obsługi, czasem wynoszące nawet kilka tysięcy złotych na samochód. Wprawdzie dystrybutorzy takiego sprzętu zapewniają, że wydatek zwraca się po kilku miesiącach, ale większość firm wciąż nie wydaje się przekonana. Tym bardziej że są jeszcze inne sposoby na obniżenie kosztów.

— Niektóre metody są oczywiste, np. sztandarowe rozwiązanie sprzed kilku lat, czyli zastąpienie lakieru białego czerwonym, ograniczającym utratę wartości auta. Część innych działań trzeba poddać wnikliwej analizie, np. hurtowe zakupy ogumienia lub zmiany umów ubezpieczeniowych — mówi Hubert Laszczyk.

Artur Nowicki

prezes Fraikin Polska

Mimo znacznego spowolnienia gospodarczego, polski rynek jest nadal obiecujący dla firm trudniących się wynajmem pojazdów użytkowych.

W dobie kryzysu wynajem samochodów ciężarowych i dostawczych może się okazać alternatywą dla wielu przedsiębiorstw. Wynajem długoterminowy floty jest rozwiązaniem, które łączy korzyści leasingu operacyjnego oraz outsourcingu zarządzania i administrowania parkiem pojazdów. Wynajem zapewnia dużą elastyczność działania. W przypadku wypożyczania krótkoterminowego klient nie bierze na siebie żadnego ryzyka finansowego związanego, z utrzymaniem pojazdów. Pozbywa się również kłopotów związanych z obsługą serwisową, naprawami, a także załatwianiem formalności ubezpieczeniowych.

Mimo znaczącego spowolnienia gospodarczego planujemy zwiększenie posiadanej floty o ponad 200 samochodów ciężarowych. Szacujemy, że na koniec bieżącego roku całkowita flota Fraikin przekroczy 1 tys. Takich pojazdów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Hernik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu