Kartka z Teresina

Partnerem publikacji jest AP Trans
opublikowano: 19-12-2021, 20:00

Transport to dobry biznes, choć trudny i obarczony ryzykiem.

– Nie boimy się wyzwań. Mamy znakomity zespół kierowców i logistyków. Lubimy się czasem rzucić na głęboką wodę. To nas rozwija – przekonuje Agnieszka Banaszek, prezeska i współwłaścicielka firmy transportowej AP Trans z Teresina.

Agnieszka i Piotr Banaszkowie prowadzą biznes w tej dynamicznej branży już ponad 20 lat. – W Teresinie mamy siedzibę firmy, bazę, mamy nasz dom – wszystko w jednym miejscu, w zasięgu wzroku – mówią.

To firma rodzinna prowadzona przez małżeństwo Agnieszkę i Piotra Banaszków. AP Trans zajmuje się transportem drogowym, głównie na terenie Unii Europejskiej.

– Jedynie 10 proc. naszej działalności stanowią przewozy krajowe. Lwia część to transporty zagraniczne. Zdecydowanie najwięcej wozimy na teren Wielkiej Brytanii. Kolejnymi krajami na naszej transportowej mapie są Niemcy, Francja, Hiszpania, Szwecja, Włochy — informuje Agnieszka Banaszek.

Jak tłumaczy, przewozy zagraniczne są bardziej opłacalne, ale w większym stopniu obarczone ryzykiem. Tam trudniej ścigać wierzyciela i trzeba ponieść wyższe koszty.

– Żeby to ryzyko minimalizować, musimy być uważni. Tym bardziej że nadal opłacają się przewozy kabotażowe, które również generują takie ryzyko – podkreśla.

Od pierwszej naczepy

AP Trans działa od 1998 r.

– Firmę założył mój mąż, który sam świadczył usługi transportowe. Rok później pobraliśmy się i za weselne prezenty zakupiliśmy naczepę-chłodnię. Od tego czasu sukcesywnie powiększaliśmy flotę pojazdów. Firma rozwijała się tak prężnie, że w roku 2013 musieliśmy przejść na pełną księgowość, co spowodowało przekształcenie w spółkę – opowiada pani prezes.

W skład taboru wchodzą naczepy-chłodnie, silosy do przewozów materiałów sypkich oraz tzw. zestawy przestrzenne. W sumie AP Trans rozporządza 25 zestawami pojazdów. Firma dysponuje też własną bazą transportową z warsztatem i zapleczem biurowo-socjalnym.

– Jesteśmy w stanie przewieźć praktycznie każdy towar oprócz substancji płynnych i towarów ponadgabarytowych. W zależności od tego, czy jest większe zapotrzebowanie na przewozy spożywcze, czy na towar sypki, potrafimy się szybko przestawić – informuje Agnieszka Banaszek.

Firma współpracuje na stałe z kilkunastoma kontrahentami. Duża część z nich to podmioty brytyjskie. Na liście kooperantów są także Niemcy, jednak zasadnicza część działalności spółki opiera się na współpracy z polskimi przedsiębiorstwami.

– Mamy też rodzimego kontrahenta, tu w Teresinie. Bakoma jest naszym sąsiadem i współpracujemy z nią od początku działalności – mówi Agnieszka Banaszek.

Przekonuje, że dobrym i sprawdzonym sposobem pozyskiwania klienta są poczta pantoflowa i polecenia. To kluczowe metody.

– Korzystamy ponadto z platform wymiany informacji pomiędzy przewoźnikami a przedsiębiorstwami spedycyjnymi oraz klientami indywidualnymi. Posiłkujemy się w tym aspekcie przede wszystkim europejską Giełdą Transportową TIMOCOM i rodzimą giełdą transportową Trans. To nasze główne wsparcie, jeśli chodzi o ładunki powrotne. Jednak nie są to nasze zasadnicze źródła przewozów – wyjaśnia.

Jazda na Wyspy

– Przed brexitem wjazd do Wielkiej Brytanii odbywał się na takich samych zasadach, jak do pozostałych krajów Unii. Teraz obowiązuje odprawa celna towarów, dodatkowe papiery – opowiada Agnieszka Banaszek.

Jak mówi, dokumentów jest kilka albo nawet kilkanaście. To dodatkowo obciąża kierowców, którzy muszą zadbać, by mieć przy sobie ich komplet.

– Anglicy wprowadzili scentralizowany, cyfrowy obieg dokumentów transportowych. To bardzo ułatwi nam wykonywanie przewozu. Rejestrujemy się w portalach angielskich urzędów celnych, żeby dostosować się do obowiązujących tam procedur. Dysponujemy już własnym numerem celnym w Anglii, wejściem do bramek ich urzędu podatkowego i od pierwszego stycznia nasze dokumenty w kopercie elektronicznej będą trafiać bezpośrednio na Wyspy Brytyjskie – wyjaśnia Agnieszka Banaszek. Podkreśla przy okazji, że w Polsce podobne rozwiązanie (pełen zakres elektronicznego obiegu dokumentów) zdecydowanie ułatwiłby życie transportowcom.

Zespół i plany

– Nasz rozwój i utrzymanie rentowności firmy są możliwe nie tylko dzięki zrównoważonej polityce, ale przede wszystkim dzięki zaangażowaniu pracowników. To osoby bardzo kompetentne i profesjonalne, które nie cofają się przed najtrudniejszymi wyzwaniami – tłumaczy pani prezes.

AP Trans zatrudnia około 30 osób. Personel biurowy stanowią cztery osoby, w tym dwa etaty administracyjne i dwóch logistyków.

– Tworzą oni najlepszy zespół. Jesteśmy zgrani i nawzajem się uzupełniamy. Główny ciężar prowadzenia firmy spoczywa na moich i męża barkach. To my pozyskujemy klientów strategicznych – opowiada. – Jednak cały nasz biznes ciągną kierowcy. 70 proc. z nich to Polacy z ogromnym doświadczeniem, wspierają ich kierowcy z Ukrainy i Białorusi. Zatrudniamy wszystkich na umowę o pracę. Nie ma zleceń ani umów o dzieło. Nasi pracownicy zasługują na to, ich praca jest ciężka, odpowiedzialna, zmusza do życia w samochodzie i rozłąki z bliskimi – przyznaje pani prezes.

– Stale wzrasta zapotrzebowanie na przewóz towarów, a zasilenie kadry cudzoziemcami nie zawsze jest możliwe. Większość naszych tras dotyczy Wielkiej Brytanii, a tam nie mogą wjechać cudzoziemcy ze Wschodu, chyba że posiadają wizę – dodaje Agnieszka Banaszek.

W Teresinie jest szkoła, która kształci kierowców i logistyków.

– Chcemy w przyszłym roku wejść w jakąś formę jej wsparcia finansowego, sponsoringu. Może stanie się dla nas źródłem wykwalifikowanej kadry – zastanawia się.

Myśląc o przyszłości, podejmuje wątek sukcesji.

– Wielkim wsparciem w działalności są nasze dorastające dzieci, które stale poszerzają swoją wiedzę i umiejętności w dziedzinie transportu. Nierzadko są pomysłodawcami nowatorskich rozwiązań. Potrafią przejąć część naszych obowiązków i robią to bardzo profesjonalnie – przyznaje.

Firma planuje wymianę części taboru, stawiając na auta nowe. To myślenie proekologiczne, zmierzające do obniżenia emisji spalin i stworzenia lepszych warunków do pracy.

– Planowaliśmy, że jeszcze w tym roku z naszej bazy wyjedzie sześć nowych ciągników siodłowych. Jednak przerwanie łańcucha dostaw, dotknęło również nas, są problemy z ich dostarczeniem w odpowiednim czasie – komentuje Agnieszka Banaszek.

Innym, nie mniej ważnym zamierzeniem na najbliższą przyszłość, jest poszerzenie działalności spółki o magazynowanie i przechowywanie towarów.

– To z pewnością poprawi atrakcyjność naszej firmy i da nowe możliwości rozwoju usług.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane