Karty nieloty

opublikowano: 03-06-2013, 00:00

Jeśli komuś marzą się podniebne podróże jak we „Wniebowziętych”, musi nieźle namachać się kartą kredytową.

Amatorzy latania mogą wybierać pośród dziewięciu kart kredytowych, które od każdej transakcji naliczają dla użytkownika mile albo punkty uprawniające do wymiany na bilet lotniczy lub zniżkę przy zakupie. Najwięcej w portfelu ma ich Citi Handlowy, który wydaje trzy karty cobrandowe wspólnie z LOT (platinium, gold i silver), kartę World Elite Mastercard Ultime — rarytas dla zamożnych, i kartę Wizzair dla mniej zasobnych. W ofercie mBanku są dwie: World Mastercard miles & more Premium i zwykła miles & more. Diner’s Club ma jedną również działającą w programie milowym, a BPH — kartę BPH Ryanair.

Bonusowe podróże

Którą wybrać? Jeśli chcemy jak najszybciej oderwać się od ziemi, to najprędzej umożliwi nam to karta BPH (Visa). Każdy wydany złoty to 1 pkt. Za 700 pkt uzbierane w 90 dni od wydania karty przewoźnik zafunduje powitalny bilet (w jedną lub dwie strony). Kolejne można zdobyć w następujący sposób: jeśli od początku stycznia do końca czerwca posiadacz karty zbierze 3500 pkt, należy mu się jeden bilet. Gdy wyda 6500 zł, wtedy odbierze voucher na przelot dla siebie i drugiej osoby. Takie same zasady obowiązują też w drugim półroczu. Wydając zatem kartą 13 tys. zł, możemy (doliczając powitalny bilet) wzbić się w powietrze pięć razy w roku. Tu uwaga: darmowe bilety trzeba rezerwować z miesięcznym wyprzedzeniem, a bonusowe podróże zawieszane są na lipiec, sierpień i święta.

4000 mil podniebnej podróży

W Handlowym karta World Elite zapewnia 1 milę od 3 zł i daje 10 tys. mil na wejściu. Platinium — 1 mila to 3 zł plus 3 tys. mil na powitanie. W kartach gold i silver 1 mila to 5 zł oraz dodatkowo 2 tys. i 1 tys. mil powitalnych. W Diner’s Clubie przelicznik jest taki sam, a na „dzień dobry” dostaje się 2 tys. mil. mBank jest hojniejszy: w karcie premium 1 mila to 3 zł plus 3 tys. mil na start. Zwykła karta „zarabia” 1 milę od 5 zł i uprawnia do 2 tys. mil bonusa powitalnego. Ile uzbieramy mil wydając 13 tys. zł (doliczając mile powitalne)? W Citi World Elite będzie to 14,3 tys. platiunium — 6,2 tys., gold i silver — 4,6 i 3,6 tys. mil. Diner’s Club da 4,6 tys., mBank w karcie premium — 7,33 tys., a na zwykłej kartcie — 4,6 tys. mil. Wszystko to za mało, żeby gdziekolwiek polecieć, za wyjątkiem World Elite, która jednak właściwie znajduje się poza konkursem jako produkt ekskluzywny (i drogi). „Cena” najtańszego lotu, tylko na kilku wybranych europejskich kierunkach w ramach programu miles & more to 10 tys. mil. Żeby zabrać się do Londynu, trzeba mieć 15 tys. mil, do Chicago 30 tys. Te kilka tysięcy mil uzbierane z wydatkowania 13 tys. zł wystarczy na wynajęcie na jeden dzień forda fiesty w Barcelonie w pierwszym tygodniu listopada (4 624 mil) lub peugeouta 307 w Lizbonie (4 319).

Druga strona medalu

W takim ujęciu właściwie bezapelacyjnie wygrywa Ryanair. W ramach programu miles & more na bilet przy przeciętnych wydatkach trzeba ciułać latami. Jeśli ktoś jednak np. urządza dom czy mieszkanie, to już o takiej karcie powinien pomyśleć. Rachunek kartą za 50 tys. zł (10 tys. mil) osłodzimy sobie lotem za granicę. Trzeba też dodać, że konkurenci BPH co prawda nie są tak szybcy w zbieraniu mil, ale ich karty mają różne ciekawe dodatki. Citi wyróżnia się programem rabatowym w 500 punktach handlowo-usługowych oraz ciekawą funkcjonalnością polegającą na możliwości opłacania domowych rachunków przelewem z karty. Diner’s Club oferuje solidne ubezpieczenie w podróży (suma 1 mln USD). mBank też dodaje polisę, choć znacząco uboższą, oraz rozbudowany program rabatowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu