Kasa to nie wszystko

Mirosław Konkel
29-06-2007, 00:00

Najatrakcyjniejszy pracodawca to niekoniecznie ten, który najlepiej płaci. Najważniejsza — oprócz pensji — jest atmosfera i możliwość rozwoju.

Wielkim zaskoczeniem dla Amerykanów był zwycięzca rankingu na najlepszą firmę sprzed kilku lat. Pierwsze miejsce w zestawieniu zajęło przedsiębiorstwo Container Store, które oferuje sklepom spożywczym pojemniki na żywność i kubły na śmieci. W tej niewielkiej spółce z Dallas nowi pracownicy zarabiają od 20 do 26 tys. dolarów, a więc grubo poniżej tamtejszej średniej krajowej, która przekracza 30 tys. dolarów. Mimo to skala rotacji jest w tej firmie trzy razy mniejsza niż w całym sektorze handlu. Powód: pracownicy są traktowani jak członkowie rodziny.

Chcą się dobrze uczyć

— Cudze chwalicie, swego nie znacie — tak przypadek Container Store komentuje Emilia Drozd z Agencji Rozwoju Pomorza.

Przypomina, że także w Polsce są firmy, które rozumieją, że podwyżką wszystkiego załatwić się nie da.

— Niektórzy pracownicy wolą dostawać skromniejsze wynagrodzenie, byleby wiedzieli, że mają szansę rozwoju — zauważa Emilia Drozd.

Potwierdza to Jacek Kopeć, niegdyś menedżer w firmach farmaceutycznych, a od siedmiu lat trener, konsultant i coach. Gdy prowadzi szkolenia, lubi pytać uczestników, co ich skłoniło do złożenia podania u tego, a nie innego pracodawcy.

— Zwykle nie słyszę, że czynnikiem decydującym były pieniądze. Ludzie zwracają za to uwagę na atmosferę i na to, czy firma organizuje szkolenia i inwestuje w swoje kadry — podkreśla Jacek Kopeć.

Interesujące — zdaniem doradcy — są również badania powodów rozstawania się pracowników z pracodawcą. Wynika z nich, że główną przyczyną odejść wcale nie są pieniądze, lecz niemożność porozumienia lub konflikt z szefem.

Mniejsze jest piękniejsze

Marcin Wyczyński, menedżer produktu w gdańskiej firmie DGT, produkującej systemy telekomunikacyjne, dostał już od konkurencji niejedną propozycję. Chociaż kuszono go wyższym uposażeniem, zawsze odmawiał. Nawet cztery lata temu, gdy jego firma przechodziła kryzys. Jak uzasadnia decyzję o pozostaniu u dotychczasowego pracodawcy? Po pierwsze, przeczuwał, że jej trudności są przejściowe. Po drugie, woli pracować tam, gdzie jest od początku do końca odpowiedzialny za projekt.

— A to jest możliwe tylko w takich firmach jak nasza, która — dodając struktury przyboczne — zatrudnia 250 osób. W dużej korporacji czułbym się jak trybik w maszynie — wyjaśnia Marcin Wyczyński.

Trójmiejski menedżer małe i średnie przedsiębiorstwa poleca zwłaszcza tym, którzy dopiero zaczynają karierę zawodową. Kiedy skoczymy od razu do głębokiej wody — tłumaczy — ryzyko utonięcia jest dużo większe.

Jednak to nie wielkość firmy ma znaczenie, lecz to, w jaki sposób tworzy się w nich ścieżki kariery — uważa Krzysztof Obłój, profesor Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego i Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. L. Koźmińskiego. Komuś, kto chce zostać menedżerem, radzi przez pierwsze dwa, trzy lata pozostać specjalistą lub asystentem.

— Awans można rozważać dopiero, gdy zdobyliśmy już pewne doświadczenie i poznaliśmy procedury firmy. Wcześniej byłby to krok lekkomyślny — ostrzega prof. Krzysztof Obłój.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Kasa to nie wszystko