KASY BUDOWLANE PADNĄ BEZ POMOCY
Na odbieraniu oszczędzającym premii i ulg skorzystają powstające banki hipoteczne
Rezygnacja rządu ze wspierania kas oszczędnościowo- -budowlanych wprawiła w panikę banki — twórców tych instytucji. Rozpoczęcie działalności kas stanęło pod znakiem zapytania. Ręce zacierają za to bankowcy, którzy postawili na tworzenie banków hipotecznych. Ich zdaniem, boom na tego rodzaju kredyty dopiero przyjdzie.
Oficjalnym powodem rezygnacji rządu ze wspierania kas budowlanych są zbyt wysokie, zdaniem polityków, koszty dopłat z budżetu. Zdaniem przedstawicieli kas, obliczając przyszłe koszty, rząd mocno przesadził.
Ambitnie i drogo
W założeniach twórców kas rocznie przystępować miałoby do nich 455 tys. klientów. W 2000 r. — pierwszym roku funkcjonowania na rynku — podpisałyby około 364 tys. umów. W ten sposób po 5 latach liczba ta sięgnęłaby 2 mln 184 tys.
Premie dla oszczędzających w kasach byłyby wypłacane z budżetu od 2001 roku. Państwo dołożyłoby wtedy na premie mieszkaniowe 152,8 mln zł. W 2005 roku wysokość wypłaconych premii sięgnęłaby 917 mln zł. Zdaniem przedstawicieli kas oszczędnościowo-budowlanych, to suma do przyjęcia.
Cóż z tego, skoro wyliczenia Ministerstwa Finansów mówią o dotacjach na premie rzędu 6 mld zł w 2005 roku i aż 66 mld zł w roku 2011.
— Bzdura — skomentował krótko jeden z zainteresowanych.
Zdaniem Leszka Trojnara, pomysłodawcy stworzenia kasy budowlanej w PKO BP, decyzja o wycofaniu się rządu z pomocy oszczędzającym w kasach budowlanych, to koniec kariery tych instytucji. Kariery, która nawet się nie rozpoczęła. Zresztą PKO BP już zrezygnował z własnej kasy na rzecz opracowania szerszej i dostępniejszej oferty kredytów budowlanych i mieszkaniowych. Poza tym jesienią PKO BP złoży wniosek o przyznanie licencji na bank hipoteczny, który powinien ruszyć na początku 2000 roku.
Żadnych ulg
Pod znakiem zapytania może także stanąć działalność istniejących już kas mieszkaniowych. Różnica między kasami oszczędnościowo-budowlanymi a mieszkaniowymi polega na innej formie prawnej. Kasy mieszkaniowe są częściami banków, kasy oszczędnościowo-budowlane byłyby niezależnymi instytucjami. W kasach oszczędnościowo-budowlanych minimalny okres oszczędzania wynosiłby 2 lata. Potem kasa oferowałaby kredyt do 100 proc. zaoszczędzonej sumy. Kredyt musiałby być spłacony w ciągu 5-10 lat.
W kasach mieszkaniowych oszczędzanie ma trwać 4-7 lat. W tym czasie osoba korzystająca z premii powinna uzbierać na 25 mkw. mieszkania. Potem może otrzymać kredyt na kolejne 25 mkw.
Problem polega na tym, że w 2002 roku znikną zupełnie ulgi podatkowe dla oszczędzających w kasach mieszkaniowych. Bankowcy mają jednak nadzieję uniknąć krachu.
— Oprocentowanie zgromadzonych środków w kasach jest znacznie niższe od oprocentowania najtańszych lokat bankowych. Do tej pory było ono rekompensowane m.in. przez ulgi budowlane. Ich likwidacja nie wróży dobrze dalszemu rozwojowi tej formy oszczędzania na własne mieszkanie — twierdzą zgodnie Mirosław Kowalski — dyrektor ds. kas mieszkaniowych BPH i Ryszard Kowalski, zarządzający kasą mieszkaniową Banku Śląskiego.
— Wśród naszych klientów obserwujemy dwie grupy: pierwsza to ci, którzy poprzez oszczędzanie w kasach mieszkaniowych chcieli po prostu wykorzystać ulgę w podatku i — bardzo prawdopodobne — że oni zrezygnują z kasy. Druga grupa to klienci oszczędzający, by uzyskać preferencyjnie oprocentowany kredyt na cele mieszkaniowe. Oni zostaną w kasie bez względu na decyzje MF — tłumaczy Marek Błoszczyński, dyrektor kasy mieszkaniowej Banku Śląskiego.
Wygrywa hipoteczny
— Rządowa rezygnacja z pomocy oszczędzającym w kasach powinna wyjść na dobre bankom, które rozpoczęły prace nad stworzeniem banków hipotecznych. Z powodzeniem można założyć, że nastąpi przyśpieszenie — twierdzą analitycy.
Zdaniem obserwatorów, banki — czując, że coś niedobrego święci się wokół istnienia kas oszczędnościowo-budowlanych — same rozpoczęły modernizację ofert kredytów mieszkaniowych i budowlanych. Uczynił to BPH, WBK, Kredyt Bank i PKO BP. Jeszcze przed końcem roku we wszystkich tych bankach pojawią się typowe kredyty hipoteczne.
Prawdopodobnie — jak wynika z rozmów z bankowcami — nie uda się w 1999 roku uruchomić zaplanowanych jeszcze pod koniec roku ubiegłego banków hipotecznych. BHV, strategiczny inwestor BPH, swój HypoBank Polska przekształci w hipoteczny dopiero w roku 2000. BRE Bank zawiesił prace nad stworzeniem własnego banku hipotecznego do czasu formalnego zakończenia pierwszego etapu fuzji z Bankiem Handlowym.
LEPIEJ POCZEKAĆ: Kupując BPH, kierowany przez Henrykę Pieronkiewicz, niemiecki BHV zobowiązał się stworzyć bank hipoteczny. Stanie się to jesienią, po przyłączeniu do BPH HypoBanku Polska. fot. ARC
TRZECIA DROGA: Zdaniem Leszka Trojnara z PKO BP, nie było sensu czekać na ruch polityków. Bank we wrześniu złoży wniosek o licencję na bank hipoteczny. fot. Borys Skrzyński