Kasy i terminale walczą o e-paragony

opublikowano: 26-07-2016, 22:00

Ministerstwo Rozwoju chce szybko wprowadzić e-paragony. Problem w tym, jaki model powinno wybrać

„Nie bądź jeleń, weź paragon” — takim hasłem od kilku lat Ministerstwo Finansów zachęca konsumentów do domagania się w sklepach czy restauracjach papierowych dowodów zakupu, potwierdzających jednocześnie, że firmy płacą podatki zgodnie z prawem. Teraz Ministerstwo Rozwoju chce, by papier zaczął odchodzić w przeszłość, a do konsumentów trafiały elektroniczne paragony. Prace nad odpowiednimi rozporządzeniami i zmianami przepisów trwają. Resort rozwoju chce powszechnego wprowadzenia e-faktur, e-paragonów i elektronicznych kas fiskalnych. Uważa, że to technologicznie bardzo proste, potrzebna jest tylko wola, by do tego doszło i by stopniowo zrezygnować z „zupełnie anachronicznych” papierowych paragonów. Pierwszym krokiem ma być wycofanie z rynku kas dwurolkowych. Ministerstwo, w którym projekt pilotuje wiceminister Tadeusz Kościński, poprosiło już Główny Urząd Miar, by ich dłużej nie homologował. Według naszych źródeł w Ministerstwie Finansów, resort ten też chce wprowadzenia elektronicznej rejestracji sprzedaży i pracuje nad rozwiązaniami wspólnie z Ministerstwem Rozwoju, ale „szczegóły trzeba jeszcze uzgodnić”.

Polski miks

Tadeusz Kościński deklaruje, że Ministerstwo Rozwoju pracuje nad własnym rozwiązaniem w sprawie kas fiskalnych, które miałoby połączyć elementy modelu węgierskiego i chorwackiego. W uproszczeniu w tym pierwszym elektroniczne kasy fiskalne łączą się z serwerami fiskusa. W tym drugim robi się to za pomocą dowolnego sprzętu, na którym zainstalowano odpowiednie oprogramowanie sprzedażowe. Chodzi o to, by dane o wszystkich transakcjach trafiały na centralny serwer, gdzie można byłoby nimi zarządzać i na przykład łatwo wykrywać anomalie, dzięki czemu kontrole byłyby rzadsze i dochodziłoby do nich tam, gdzie rzeczywiście istniałoby ryzyko łamania przepisów. Klienci natomiast otrzymywaliby dane o transakcjach na skrzynkę mejlową albo esemesem. Tadeusz Kościński potwierdza, że ministerstwo chce wprowadzenia możliwości sprzedaży bez sprzętowej kasy fiskalnej, co wzbudza spore obawy silnej branży producentów takich kas. Uspokajają jednak, że nie zamierzają wprowadzać takiej możliwości wszędzie, tylko u zaufanych podatników, choćby takich jak PKP. Chcą też wprowadzić mechanizmy wsparcia dla małych sklepikarzy, które ułatwiłyby im wymianę kas na nowe modele — w grę wchodziłby zwrot pieniędzy albo modele leasingowe. W tym tygodniu odpowiednie przepisy mają trafić do uzgodnień międzyresortowych.

Branżowe wątpliwości

Producenci kas przestrzegają, że szybkie wprowadzanie nowego systemu może odbić się czkawką.

— W Polsce mamy obecnie bardzo szczelny i odporny na awarie system fiskalny na poziomie handlu i usług. Na model e-fiskalny oczywiście trzeba przejść, ponieważ jest to przyszłość. Pytanie tylko, jak to zrobić, by system nie stał się po drodze mniej szczelny. Takie ryzyko jest bardzo duże przy tzw. wirtualnej kasie fiskalnej i rozwiązaniu chorwackim — czyli takim, w którym transakcja procesowana jest przez dowolne urządzenie z odpowiednim oprogramowaniem. Można go tanio i szybko wprowadzić, ale oprogramowanie — w odróżnieniu od homologowanych kas — da się bez większego problemu zmodyfikować na potrzeby oszustw, a w przypadku utraty połączenia z internetem czy przeciążenia sieci, które łatwo wyobrazić sobie np. w okresie przedświątecznym, cały system pada i mamy setki wściekłych klientów w kolejkach przed kasami — mówi Krzysztof Urbanowicz, prezes Elzabu. Zaniepokojeni są też przedstawiciele małych sklepów, u których wprowadzane przez ministerstwo zmiany będą wiązały się z małą rewolucją.

— Nikt jeszcze nie konsultował z nami wprowadzenia e-paragonów, a jesteśmy organizacją zrzeszającą najwięcej niezależnych sklepów. Na razie brakuje konkretów, ale kilka problemów jest oczywistych. Małe sklepy w ostatnich latach już dwa razy musiały wymieniać kasy, a to dla nich kosztowny proces, nawet przy wsparciu finansowym państwa. Nie jest też jasne, w jaki sposób mają pozyskiwać dane osobowe klientów i nimi administrować, by nie narazić się GIODO. Wreszcie trudno wyobrazić sobie, by przy małych transakcjach klienci — zwłaszcza starsi — mieli podawać swoje mejle czy numery telefonów. Wydaje się, że na rezygnację z papierowych paragonów i przejście na e-paragony jest po prostu za wcześnie — uważa Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

Wielka wymiana

W Polsce funkcjonuje w tej chwili około 1,5 mln kas fiskalnych. Urządzeń do akceptacji transakcji bezgotówkowych jest kilka razy mniej. Największym problemem pozostają stare kasy, których nie da się łatwo wpiąć do nowego systemu.

— W Polsce jest około 0,6 mln kas dwurolkowych, ale faktycznie w sklepach działa ich znacznie mniej — często są urządzeniami zapasowymi, odstawionymi na półkę. W ciągu kilku lat (a średni czas życia kasy to 5-6 lat) wszystkie mogą być ewolucyjnie wymienione na kasy fiskalne połączone z internetem, można też — jak na Węgrzech, gdzie rząd dopłacał do wymiany — przeprowadzić to szybko i jednorazowo — mówi Krzysztof Urbanowicz.

Inną koncepcję wspierali ostatnio agenci rozliczeniowi, czyli firmy zajmujące się obsługą transakcji bezgotówkowych. Damian Zapłata, prezes spółki First Data (właściciel marki Polcard), na łamach money.pl kilka dni temu promował model chorwacki. Robert Łaniewski, prezes Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego (FROB), zapewnia jednak, że konfliktu między producentami kas a agentami rozliczeniowymi nie ma i wszyscy pracują nad wspólnym rozwiązaniem. — Jest obecnie kilka analizowanych koncepcji wprowadzenia e-fiskalizacji. We wtorek pod egidą FROB odbyło się kolejne spotkanie przedstawicieli producentów kas fiskalnych i firm zajmujących się obsługą płatności bezgotówkowych. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że najlepszym obecnie rozwiązaniem — i to takim, które będzie można szybko wprowadzić, na czym zależy rządowi — jest instalowanie modułów komunikacyjnych przy kasach fiskalnych, do których terminale czy pin-pady będą mogły być podłączane na zasadzie „plug & play”. Będą one mogły transmitować informacje do Ministerstwa Finansów w zakresie fiskalnym, zaś do agentów rozliczeniowych w sprawie danych o płatności bezgotówkowej. Będzie również możliwa komunikacja z innymi dostawcami usług, na których zależy detalistom, jak np. doładowania telefonów — mówi Robert Łaniewski. Teraz obie branże chcą wspólnie opracować jednolity protokół komunikacyjny, który będzie rekomendowany Ministerstwu Rozwoju.

 

1,5 mln Na tyle szacuje się liczbę kas fiskalnych w Polsce.

400 tys. A tyle na koniec 2014 r. było terminali, przyjmujących płatności bezgotówkowe.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane