Analitycy uważają, że zawalenie się konstrukcji terminalu 2E podparyskiego portu lotniczego Charles de Gaulle opóźni plany częściowej prywatyzacji zarządzającej nim spółki Aeroports de Paris (ADP). Francuskie władze zapewniają jednak, że nie rezygnują z wcześniejszych planów.
Należąca do państwa spółka Aeroports de Paris miała zostać częściowo sprywatyzowana za około rok. Po zawaleniu się w niedzielę części konstrukcji terminalu 2E plany te odeszły raczej w przeszłość. Analitycy uważają, że odbudowanie i naprawa obiektu, który powstał kosztem 750 mln EUR, może być mniejszym problemem niż uporanie się z roszczeniami rodzin co najmniej czterech śmiertelnych ofiar wypadku.
- To może być prawdziwy problem. Porty lotnicze cieszą się złą sławą ze względu na problemy konstrukcyjne, ale nie pamiętam, aby doszło kiedykolwiek do katastrofy budowlanej na taką skalę – powiedział Dan Solon, analityk firmy konsultingowej Avmark International.
Analitycy zwracają uwagę, że innym problemem, z którym musi się obecnie liczyć ADP jest to, iż cały ruch pasażerski, 20-25 tys. osób dziennie, będzie musiał obecnie obsługiwać port Charles de Gaulle. Rzecznik spółki nie umiał powiedzieć, na jak długo zostanie wyłączony z użytkowania terminal 2E.
MD, Reuters