Katechetka da zarobić na kawalerce

opublikowano: 21-12-2016, 22:00

Katolicki uniwersytet może i zapewnia popyt na lubelskie nieruchomości, ale eksperci są zdania, że manna z nieba padać ma do maja

Czy to szkoła medyczna, uczelnia pod patronatem papieża czy dwukrotnej noblistki, na rynku mieszkań na wynajem trudno o lepsze warunki do zarabiania. Nawet jeśli liczba zameldowanych w danym mieście nie jest najwyższa, co semestr grupa potencjalnych najemców powiększa się nawet o kilkadziesiąt tysięcy studentów. Dla inwestujących w nieruchomości w Lublinie wniosek jest więc prosty: kto nie znajdzie czegoś w akademickim rejonie, ten nie zaliczy sesji.

MODELOWE: W Lublinie optymalne mieszkanie z punktu widzenia inwestycji pod wynajem to dwa pokoje o powierzchni 50 mkw., kosztujące do 200 tys. zł i znajdujące się na jednym z osiedli, z których blisko do miasteczek akademickich.
Zobacz więcej

MODELOWE: W Lublinie optymalne mieszkanie z punktu widzenia inwestycji pod wynajem to dwa pokoje o powierzchni 50 mkw., kosztujące do 200 tys. zł i znajdujące się na jednym z osiedli, z których blisko do miasteczek akademickich. Fotolia

Byle do wiosny

Dotkliwy brak zasłon, parkiet z bliznami od potłuczonego szkła i tapicerka, na której ktoś musiał zgasić papierosa, składają się na jeden z typowych widoków, jakie wyobraźnia podsuwa na myśl o standardzie studenckim. Przy takim założeniu wybór mieszkania nowego, z którego nie wywietrzał jeszcze zapach farby, wydaje się mniej racjonalny — co w statystykach właściwie się potwierdza, chociaż nie w pierwszej kolejności. W związku z działaniem programu MdM półrocze znacznego ożywienia ma za sobą jednak rynek pierwotny, chociaż zakupy z dofinansowaniem teoretycznie nie są przewidziane dla inwestorów szukających zysku z najmu.

— Pod wynajem kupuje się sporo, ale zwykle na rynku wtórnym, szczególnie że na mieszkania od deweloperów trzeba czasem czekać nawet do początku 2018 r. Z uwagi na to, że w przypadku lubelskich mieszkań z drugiej ręki program MdM nie okazał się zbyt skuteczny, większego ożywienia w tej kategorii można się spodziewać w przyszłym roku — tłumaczy Tomasz Gierczyński z oddziału Home Brokera w Lublinie. Specjalista dodaje, że porą, w której inwestorzy zaczynają interesować się mieszkaniami pod wynajem, jest zwykle koniec marca. W sam raz, żeby remont skończył się w wakacje, a studenci wprowadzili się z początkiem burej jesieni.

2 pokoje, 200 tys. zł

Gdyby inwestor chciał zagospodarować jakąś niszę, najmniej w ofercie mieszkań i na wynajem, i na sprzedaż, jest kawalerek — z danych Emmersona i Otodom wynika, że poniżej 10 proc. Wśród tych do kupienia prawie 40 proc. stanowią trzypokojowe, natomiast dwupokojowe to aż połowa lokali do wynajęcia. Jak podają te same badania, wraz z każdym dodatkowym pokojem ceny ofertowe obniżają się o około 200 zł, bo w grudniu mkw. lubelskiej kawalerki kosztuje niecałe 5,5 tys. zł, mieszkania dwupokojowego 5,2 tys. zł, a trzypokojowego trochę powyżej 5 tys. zł.

— Inwestując z myślą o najmie, przede wszystkim trzeba się kierować lokalizacją i bliskością miasteczek akademickich, dlatego poszukiwane są takie rejony, jak Czechów, Wieniawa, Śródmieście czy LSM — Lubelska Spółdzielnia Mieszkaniowa. Mieszkanie wymarzone przez inwestorów miałoby 2 pokoje, 50 mkw. i kosztowałoby do 200 tys. zł, jednak takie niełatwo jest znaleźć, bo ceny wahają się zazwyczaj w przedziale 180-250 tys. zł w zależności od standardu — wyjaśnia Tomasz Gierczyński.

Mniej, bo 150-180 tys. zł, można wydać na kawalerkę, ale według danych Emmersona, w takim przypadku da się liczyć tylko na najniższy czynsz, czyli około 1,4 tys. zł miesięcznie. Tym razem reguła działa więc odwrotnie — dwa pokoje przyniosą 1,8 tys. zł, trzy 2,2 tys. zł, a cztery nawet 2,7 tys. zł, bo studentom łatwiej wynajmować też poszczególne pomieszczenia oddzielnie. W związku z tym, że adres ma być dla rentowności istotniejszy niż zapach świeżo wybudowanego osiedla, inwestorzy najczęściej wybierają rynek wtórny — szczególnie że w najpopularniejszych dzielnicach mało się buduje, a jeśli już, to zakup wychodzi stosunkowo drogo. Pytany o popyt na kamienice, ekspert zaprzecza, żeby był to dobry pomysł, bo w wielu przypadkach problemy są albo ze statusem prawnym, albo z ogrzewaniem. Wybite szyby w klatce czy wersalki przypieczętowane niedopałkiem może i wchodzą w szeroki zakres studenckiej nonszalancji, ale zimne kaloryfery w zimowym semestrze popchnęłyby nawet tych niestrudzonych w balach do miłych rodzinnych bloków, w których wieczory spędza się głównie na przestrzeganiu ciszy nocnej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu