Katolik, klimat i sprawa polska

W prestiżowej debacie o energetyce, z udziałem ministra i komisarza, rozmowa zeszła na kwestię wiary w zmiany klimatu lub jej brak

Na wielkich szczytach, konferencjach czy kongresach takie słowa słyszy się rzadko. Padły jednak na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, cieszącym się renomą, w trakcie prestiżowego panelu poświęconego energetyce.

Jestem katolikiem. Mam swoja wiarei nie potrzebuje nowej reliii w postaci zmian klimatu.Nie wierze, ze człowiek ma wpływ na zmiane globalnej temperatury.Wierze natomiast, ze temperatura po prostu zmienia sie w czasie.były premier Czech, dzis menedzer z sektora gazowego
Wyświetl galerię [1/2]

Mirek Topolanek:

Jestem katolikiem. Mam swoja wiarei nie potrzebuje nowej reliii w postaci zmian klimatu.Nie wierze, ze człowiek ma wpływ na zmiane globalnej temperatury.Wierze natomiast, ze temperatura po prostu zmienia sie w czasie.były premier Czech, dzis menedzer z sektora gazowego RAFAŁ KLIMKIEWICZ-EDYTOR

— Wystąpię w roli adwokata diabła. Jestem katolikiem. Mam swoją wiarę i nie potrzebuję nowej religii w postaci zmian klimatu. Nie wierzę, że człowiek ma wpływ na zmianę globalnej temperatury. Wierzę natomiast, że temperatura po prostu się zmienia w czasie — ogłosił Mirek Topolanek, były premier Czech, dziś menedżer z sektora gazowego (członek zarządu Eustream). To najmocniejsza z deklaracji, które padły podczas tej dyskusji, ale kontrowersyjnych bon motów było więcej. Takiej dyskusji kongresowa publika nie widziała od dawna, a może nie widziała nigdy.

Topola i CO 2

Na deklarację braku wiary w zmiany klimatu zareagował Maros Sefcovic, Słowak, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej i komisarz ds. Unii Energetycznej. — Też jestem katolikiem, ale wierzę w naukę. 99 proc. naukowców dowodzi, że działania człowieka mają wpływ na zmiany klimatu. Dowodzą też, że ludzie umierają przedwcześnie z powodu zanieczyszczeń powietrza — argumentował komisarz. Argumenty, które wymienili Sefcovic z Topolankiem, nie należą do świeżych. To klasyka argumentacji pro- i antyklimatycznej.

Mimo to nadały ton debacie, w której wyrazistą rolę odegrał również Krzysztof Tchórzewski, polski minister energii. Poirytowało go otwarciowe wystąpienie Sefcovica, w którym komisarz zaapelował do Polski o zaplanowanie transformacji energetycznej tak, by do 2050 r. gospodarka była neutralna z punktu widzenia emisji dwutlenku węgla (czyli żeby wielkość emisji była równoważona liczbą uprawnień do emisji CO 2). Komisarz przypomniał też, że do Polski płyną dziesiątki miliardów EUR z funduszy unijnych, które mogą pomóc sfinansować tę transformację.

— Nie zgadzam się, że tylko człowiek decyduje o zanieczyszczeniu powietrza. Topola i sosna też potrzebują dwutlenku węgla, aby żyć. Pamiętajmy też, że kilka lat temu wulkan wyrzucił do atmosfery tyle zanieczyszczeń, ile ludzie wytworzyli przez 10 lat — wyliczał Krzysztof Tchórzewski. Nie krył też, że nie podoba mu się cel komisarza na 2050 r.

— Plan doprowadzenia do sytuacji, w której w 2050 r. energetyka jest wolna od węgla, nie uda się z Polską. Przy dużym wysiłku i wydaniu 200 mld zł możemy dojść do udziału węgla na poziomie 50 proc. w naszej energetyce — mówił Krzysztof Tchórzewski (choć później Sefcovic przypomniał, że chodziło mu o neutralność emisyjną, a nie wyeliminowanie węgla). Polski minister niechętnie przyjął też uwagi komisarza dotyczące zanieczyszczenia powietrza.

— Minister Radziwiłł [polski minister zdrowia — red.] powiedział przecież, żebyśmy nie przesadzali. W tym roku ze smogiem mieliśmy do czynienia przez siedem dni. Z tego punktu widzenia nie powinien chcieć być strażakiem — mówił Krzysztof Tchórzewski.

Pochwalcie nas

W szermierce słownej nie wybiła się przesadnie dyskusja na temat tzw. pakietu zimowego, czyli proponowanego przez Komisję pakietu zmian w unijnej polityce energetycznej. Zarysowały się jednak wyraźnie stanowiska Komisji i Polski. Oba stanowcze, oba rozbieżne. — Nikt nas nic chwali za to, co zrobiliśmy do tej pory. A Polska robi 3-4 razy więcej, jeśli chodzi o transformację, niż inne kraje. Po prostu nam jest trudniej. Poza tym to Sowieci zdecydowali, że Polska będzie wykorzystywała węgiel — przypomniał Krzysztof Tchórzewski.

— Opinie, które słyszę od innych państw członkowskich, są zupełnie inne od tego, co usłyszałem tutaj. Europejskiej energetyce brakuje dziś równowagi, rynek jest zbyt rozdrobniony i niewystarczająco połączony transgranicznymi konektorami — przekonywał Maros Sefcovic.

Zapewnił też, że Unia jest gotowa zaoferować nowe programy wsparcia dla regionów z dużą ekspozycją na sektor węglowy. O takich propozycjach komisarz rozmawiał z polskimi ministrami w Katowicach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu