Kazar najpierw kupi,a potem się sprzeda

  • Anna Pronińska
opublikowano: 18-06-2012, 00:00

Właściciel obuwniczej spółki namierza cele przejęć. Może to być Venezia lub Prima Moda

To przemyska firma była dotąd na celowniku dużych graczy. Kilka lat temu Kazarem interesował się Wojas, ale właściciele nie porozumieli się w sprawie ceny. Potem firma była bliska mariażu z Gino Rossi. Rozmowy też zakończyły się fiaskiem, bo poszło o wyceny. Teraz Kazar namierza branżowe firmy i nie wyklucza przejęć. W kraju ma 40 placówek, a docelowo powiększy się o 15-20.

— Oprócz rozwoju organicznego rozważamy połączenie z inną firmą z branży. Rozmawiamy z trzema podmiotami z polskim kapitałem. Akwizycje możemy sfinansować z pieniędzy własnych, ewentualnie z kredytów — ujawnia Artur Kazienko, prezes i właściciel Kazara.

Rynek typuje

Nie ujawnia ani nazw, ani przychodów firm, którymi interesuje się spółka. Przedstawiciele branży, którzy chcą pozostać anonimowi, mają swoje typy. To giełdowa Prima Moda oraz Venezia.

— Żadne oficjalne pismo lub zaproszenie do negocjacji od Kazara nie zostało wystosowane. Nie prowadzimy też rozmów kuluarowych. Jesteśmy jednocześnie świadomi, że rynek się konsoliduje i też chcemy przejmować. Dziś wycena Prima Mody jest niska i spółka może być atrakcyjnym celem. Dla Kazara zaś mariaż z giełdową spółką mógłby być sposobem na wejście na parkiet — mówi Piotr Miednik, dyrektor finansowy Prima Mody.

Wczoraj nie udało nam się uzyskać komentarza właścicieli spółki Venezia. W przyszłości Kazar też miałby zostać przejęty.

— Dziś stawiamy na dokończenie rozwoju w Polsce i wyjście za granicę. Na razie z obrotami rzędu 100 mln zł [szacunki na 2012 r. — przyp. red.] jesteśmy jeszcze za mali, by zainteresować poważnych graczy. Docelowo jednak widziałbym Kazara w dużej grupie zagranicznej — mówi Artur Kazienko. W 2011 r. EBITDA firmy wyniosła ponad 14 mln zł przy przychodach poniżej 100 mln zł. Rentowność netto sięgnęła 10 proc.

Ekspansja zagraniczna

Akwizycje to jeden z pomysłów budowy wartości spółki. Drugim jest wyjście za granicę, na co wcześniej postawiły m.in. giełdowe Gino Rossi i NG2. — Ta ostatnia opcja jest nam najbliższa — mówi Artur Kazienko.

Prezes prowadzi wstępne rozmowy z potencjalnymi zagranicznymi partnerami franczyzowymi.

— Koncentrujemy uwagę na dużych firmach. Nie chcę sam otwierać sklepów, bo jest to trudne organizacyjnie, wymaga dużych nakładów finansowych i wiedzy o rynku. Rosja i Ukraina są najbardziej naturalnym kierunkiem, ale nie wykluczamy innych krajów — mówi Artur Kazienko.

— Rozpoczynając ekspansję zagraniczną, trzeba brać pod uwagę wiele czynników niebiznesowych, takich jak np. uwarunkowania kulturowe czy klimatyczne. Kolekcja przygotowana dla klientów w Polsce może się nie sprawdzić w Rosji, gdzie klimat jest surowszy — mówi Bartosz Arenin, zarządzający Copernicus Capital TFI. Zapowiedź zagranicznej ekspansji nie dziwi NG2.

— Powoli polski rynek staje się coraz ciaśniejszy i ubywa możliwości rozwoju.NG2 jest najlepszym przykładem. Już ogłosiliśmy, że będziemy aktywnie poszukiwać możliwości rozwoju na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej. Bez zadbania o właściwą infrastrukturę, sprawną logistykę i zasoby ludzkie w organizacji nie ma mowy o jakimkolwiek sukcesie na rynkach zagranicznych — zastrzega Piotr Nowjalis, dyrektor finansowy NG2. Kazar liczy, że pierwszy zagraniczny sklep uruchomi w 2013 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu