To przemyska firma była dotąd na celowniku dużych graczy. Kilka lat temu Kazarem interesował się Wojas, ale właściciele nie porozumieli się w sprawie ceny. Potem firma była bliska mariażu z Gino Rossi. Rozmowy też zakończyły się fiaskiem, bo poszło o wyceny. Teraz Kazar namierza branżowe firmy i nie wyklucza przejęć. W kraju ma 40 placówek, a docelowo powiększy się o 15-20.
— Oprócz rozwoju organicznego rozważamy połączenie z inną firmą z branży. Rozmawiamy z trzema podmiotami z polskim kapitałem. Akwizycje możemy sfinansować z pieniędzy własnych, ewentualnie z kredytów — ujawnia Artur Kazienko, prezes i właściciel Kazara.
Rynek typuje
Nie ujawnia ani nazw, ani przychodów firm, którymi interesuje się spółka. Przedstawiciele branży, którzy chcą pozostać anonimowi, mają swoje typy. To giełdowa Prima Moda oraz Venezia.
— Żadne oficjalne pismo lub zaproszenie do negocjacji od Kazara nie zostało wystosowane. Nie prowadzimy też rozmów kuluarowych. Jesteśmy jednocześnie świadomi, że rynek się konsoliduje i też chcemy przejmować. Dziś wycena Prima Mody jest niska i spółka może być atrakcyjnym celem. Dla Kazara zaś mariaż z giełdową spółką mógłby być sposobem na wejście na parkiet — mówi Piotr Miednik, dyrektor finansowy Prima Mody.
Wczoraj nie udało nam się uzyskać komentarza właścicieli spółki Venezia. W przyszłości Kazar też miałby zostać przejęty.
— Dziś stawiamy na dokończenie rozwoju w Polsce i wyjście za granicę. Na razie z obrotami rzędu 100 mln zł [szacunki na 2012 r. — przyp. red.] jesteśmy jeszcze za mali, by zainteresować poważnych graczy. Docelowo jednak widziałbym Kazara w dużej grupie zagranicznej — mówi Artur Kazienko. W 2011 r. EBITDA firmy wyniosła ponad 14 mln zł przy przychodach poniżej 100 mln zł. Rentowność netto sięgnęła 10 proc.
Ekspansja zagraniczna
Akwizycje to jeden z pomysłów budowy wartości spółki. Drugim jest wyjście za granicę, na co wcześniej postawiły m.in. giełdowe Gino Rossi i NG2. — Ta ostatnia opcja jest nam najbliższa — mówi Artur Kazienko.
Prezes prowadzi wstępne rozmowy z potencjalnymi zagranicznymi partnerami franczyzowymi.
— Koncentrujemy uwagę na dużych firmach. Nie chcę sam otwierać sklepów, bo jest to trudne organizacyjnie, wymaga dużych nakładów finansowych i wiedzy o rynku. Rosja i Ukraina są najbardziej naturalnym kierunkiem, ale nie wykluczamy innych krajów — mówi Artur Kazienko.
— Rozpoczynając ekspansję zagraniczną, trzeba brać pod uwagę wiele czynników niebiznesowych, takich jak np. uwarunkowania kulturowe czy klimatyczne. Kolekcja przygotowana dla klientów w Polsce może się nie sprawdzić w Rosji, gdzie klimat jest surowszy — mówi Bartosz Arenin, zarządzający Copernicus Capital TFI. Zapowiedź zagranicznej ekspansji nie dziwi NG2.
— Powoli polski rynek staje się coraz ciaśniejszy i ubywa możliwości rozwoju.NG2 jest najlepszym przykładem. Już ogłosiliśmy, że będziemy aktywnie poszukiwać możliwości rozwoju na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej. Bez zadbania o właściwą infrastrukturę, sprawną logistykę i zasoby ludzkie w organizacji nie ma mowy o jakimkolwiek sukcesie na rynkach zagranicznych — zastrzega Piotr Nowjalis, dyrektor finansowy NG2. Kazar liczy, że pierwszy zagraniczny sklep uruchomi w 2013 r.