Kazar z przytupem rusza za granicę

  • Alina Treptow
opublikowano: 06-03-2015, 00:00

Obuwnicza spółka zmienia strategię. Zamiast przejmować w kraju, szuka zysków na obczyźnie

Po tym, jak Kazarowi nie powiodły się plany akwizycyjne, postanowił spróbować sił poza Polską.

Właściciel Kazara szacuje, że rynki Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru i Kuwejtu mają potencjał równy połowie polskiego rynku.
Zobacz więcej

JAK PÓŁ POLSKI:

Właściciel Kazara szacuje, że rynki Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru i Kuwejtu mają potencjał równy połowie polskiego rynku. ARC

— W styczniu otworzyliśmy pierwszy salon na Bliskim Wschodzie — w Yas Mall, największej galerii w Abu Dhabi — mówi Artur Kazienko, prezes i właściciel Kazara. Sprzedaż przekroczyła oczekiwania przemyskiej spółki — już po dwóch tygodniach szła tak dobrze, że trzeba było zwiększyć budżet na pierwsze półrocze o 60 proc.

— Pod koniec kwietnia otworzymy salon w Dubaju. Na koniec roku chcemy mieć w tamtym regionie 3-4 salony — zapowiada Artur Kazienko. Tyle na początek. Docelowo w ciągu najbliższych lat spółka chce otworzyć w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze i Kuwejcie 15-20 salonów (wszystkie w ramach franczyzy).

— Jeśli sprzedaż w regionie będzie szła po naszej myśli, rozważymy wejście na bardzo wymagający rynek Arabii Saudyjskiej. Docelowo będziemy chcieli otworzyć tam 15-20 salonów — szacuje Artur Kazienko.

Bliski Wschód wzięli na celownik również dużo więksi gracze z sektora modowego. Pierwszy sklep — z szyldem Reserved — otworzył w Egipcie LPP. W tym roku chce uruchomić łącznie osiem salonów — oprócz Egiptu w Katarze, Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Oprócz marki Reserved w tamtejszym regionie zadebiutuje marka Mohito. Robert Rostek, doradca ds. państw arabskich w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, uważa, że Bliski Wschód jest jednym z ciekawszych kierunków rozwoju dla polskich przedsiębiorców — nie tylko ze względu na zamożność, ale też otwartość wobec biznesu.

— Dużo łatwiej na nim zaistnieć niż w krajach Europy Zachodniej. I choć metka „made in Poland” nie pomaga, w krajach Bliskiego Wschodu aż tak nie przeszkadza — dodaje Henryk Orfinger, współwłaściciel kosmetycznej firmy Dr Ireny Eris. Artur Kazienko zaznacza, że debiut poprzedziły miesiące przygotowań — m.in. ze względów kulturowych spółka musiała zrezygnować ze skór wieprzowych. Jeśli zagraniczne plany obuwniczej spółki zostaną zrealizowane, liczba salonów niemalże osiągnie krajowy poziom. Obecnie jest ich 52. Prezes wyjaśnia, że w Polsce Kazar będzie się rozwijał powoli (1-2 salony rocznie). Przemyska spółka poszuka zysków także w naszym regionie, choć z racji napiętej sytuacji politycznej z listy potencjalnych lokalizacji zostały wykreślone Rosja i Ukraina. W 2013 r. spółka zadebiutowała w Rumunii.

— W połowie kwietna 2015 r. otworzymy salon w Budapeszcie. Do końca maja dołączy do niego salon w Wilnie. W tym roku planujemy otworzyć w naszym regionie 3-4 placówki — prognozuje Artur Kazienko.

Wszystkie salony będą otwierane w ramach franczyzy. Obuwnicza spółka nie wyklucza jednak zbudowania za granicą własnej sieci, m.in. na zachodzie Europy. Prezes zastrzega, że Kazar analizuje różne scenariusze, a do debiutu za naszą zachodnią granicą mogłoby dojść najwcześniej za 2-3 lata. Wtedy spółka poszuka finansowania.

— Jeśli zapadnie decyzja o wyjściu na Zachód, rozważymy zarówno finansowanie dłużne, inwestora, jak i giełdę — mówi Artur Kazienko. Spółka nie planuje akwizycji. Po nieudanym mariażu z Gino Rossi i braku sukcesów w przejmowaniu mniejszych polskich konkurentów spółka wycofała się z tych planów.

— Nic z tego nie wyszło, a chcąc się dalej rozwijać, musieliśmy zmienić strategię. Zamiast akwizycji jest więc ekspansja zagraniczna — wyjaśnia Artur Kazienko. Pojawią się też inwestycje infrastrukturalne — już za kilka tygodni w Przemyślu ruszy budowa centrum logistycznego. Będzie kosztowało około 15 mln zł, a prace zostaną zakończone do końca tego roku. Prezes Kazara zapowiada, że w ciągu 4-5 lat przychody spółki mają się podwoić. Jak wynika ze wstępnych analiz, w 2014 r. firma zanotowała 143 mln zł przychodów przy blisko 10-procentowej rentowności. W tym roku zakłada „kilkunastoprocentowy wzrost”.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu