Każdy serwer serwisem stoi

Kamil Kosiński
opublikowano: 2004-02-25 00:00

Rasowy serwer wyróżnia... poziom serwisu. Jednak jego zasady powodują, że utrzymuje się mit o wysokiej cenie takiego urządzenia.

10 lutego Hewlett-Packard Polska zaoferował swoim partnerom handlowym 300 prostych serwerów intelowskich w cenie 1299 zł netto. Normalna cena takiej maszyny dla dystrybutora to 2315 zł netto. Dla użytkownika końcowego — 2498 zł netto. Promocja została przeprowadzona pod hasłem „Serwer HP taniej niż składak” i miała zachęcić drobnych integratorów do sprzedaży użytkownikom końcowym maszyn montowanych na skalę przemysłową, zamiast tzw. składaków. Na rynku serwerów ich pozycja nie jest tak mocna jak w segmencie desktopów, ale to właśnie takie komputery są podstawą sieci LAN małych firm. Panuje bowiem przeświadczenie, że na inne urządzenia firm mających jeden serwer, jeden switch i kilkanaście desktopów — po prostu nie stać.

To nas wyróżnia

Zdaniem największych producentów sprzętu komputerowego, to nieprawda. Problem jednak w tym, że takie opinie podtrzymują twórcy małych sieci LAN. Serwis takich maszyn jest od nich zupełnie niezależny, czyli — nie mogą na nim zarobić.

— Ci z naszych partnerów, którzy obsługują przedsiębiorstwa mające około 10 komputerów, mówią wprost, że po sprzedaży tzw. składaka mogą jeszcze zarabiać na serwisie, a przy sprzedaży naszej maszyny pozostaje im sama marża ze sprzedaży. Odpowiadam im wtedy, sprzedajcie jeszcze kilka naszych maszyn, a zaczniecie dostawać dodatkowe bonusy w postaci upustów lub szkoleń. Prawda jest jednak taka, że na rynku naprawdę małych przedsiębiorstw serwery takich producentów jak HP sprzedawane są głównie wtedy, gdy klient sam zarząda właśnie takiej maszyny — twierdzi Paweł Smyka, kierownik produktów odpowiedzialny za rynek serwerów dla MŚP w Hewlett-Packard Polska.

Jednym z największych producentów pecetów na świecie jest jednak amerykański Dell Computer. Sprzedaje on swoje maszyny w modelu wysyłkowym. Tak czyni i w Polsce. Nie może więc narzekać na politykę drobnych dystrybutorów. Nie „czaruje” też, że jego maszyny są szczególnie tanie.

— Jesteśmy firmą nakierowaną na oferowanie produktów, które zapewniają maksimum satysfakcji za rozsądną cenę, nie zawsze najniższą. Ceny naszych maszyn są wyższe od tzw. składaków, ale różnica w cenie jest adekwatna do różnicy w jakości — podkreśla Artur Duszczyk, dyrektor działu zaawansowanych rozwiązań w polskim oddziale firmy Dell.

W cenie zawarta jest m.in. płyta z pakietem Dell Server Assistance, która pozwala na instalację serwerowego systemu operacyjnego nawet osobom słabo znającym się na komputerach. Wystarczy odpowiedzieć na kilka pytań, a optymalna konfiguracja zostanie automatycznie dobrana. Jak przyznaje Artur Duszczyk, 80 proc. klientów nie korzysta z tej możliwości i prosi o konfigurację środowiska pracy maszyny już w fabryce. Tam też każdemu serwerowi nadawany jest unikatowy numer seryjny usprawniający obsługę posprzedażną.

— Takie awarie, że serwer po prostu nie działa, zdarzają się rzadko nawet wśród tzw. składaków. Często dzieje się jednak tak, że komputer zachowuje się w sposób budzący wątpliwości użytkownika. Dzwoniąc do naszego serwisu, trzeba jedynie podać ten numer, a nasz pracownik uzyska z systemu wszelkie informacje o konfiguracji konkretnej maszyny. U dostawcy składaka trzeba podać rodzaj procesora, twardego dysku, karty sieciowej itp. Jeśli się tych parametrów nie zna, to serwisant może wygrzebać je z faktur, ale nie zrobi tego od razu. Wyjaśnienie problemu lub usunięcie awarii trwa zatem dłużej — zapewnia Artur Duszczyk.

Pod maską

Zdaniem potentatów rynku IT oraz ich dystrybutorów, użytkownicy końcowi powinni więc brać pod uwagę niezawodność sprzętu, wynikającą z samego doboru elementów wykorzystanych do ich montażu. We wszystkich serwerach montowane są właściwie takie same procesory czy dyski twarde. Jeśli chodzi o inne podzespoły, to panuje już duża dowolność. Duzi producenci zanim zaczną sprzedawać określoną linię produktową, testują jej konfigurację, zarówno pod kątem wzajemnej zgodności podzespołów, jak i współpracy całości z sieciowymi systemami operacyjnymi. Gwarantują też dostępność części kilka lat po wycofaniu określonej linii ze sprzedaży.

— W małych firmach panuje najczęściej przeświadczenie, że na tzw. markowe serwery ich nie stać. Dosyć trudno jest przekonać klienta z tej grupy, że tak nie jest. Staramy się jednak uświadomić klientom, że taka maszyna została gruntownie przetestowana pod kątem współpracy z sieciowymi systemami operacyjnymi i nie będzie stała w serwisie zamiast pracować u klienta. Utrzymanie ciągłości pracy jest ważne nawet dla małych firm — dodaje Piotr Jasiński, dyrektor ds. sprzedaży Orion Instruments Polska, integratora oferującego serwery HP i IBM.

Pytanie do...

Jak wybrać przełącznik dla małej firmy?

Paweł Latała, inżynier wsparcia sprzedaży w polskim biurze firmy D-Link: Jeśli mówimy o firmie mającej jeden serwer, jeden przełącznik i kilkanaście komputerów, to podstawowym kryterium wyboru przełącznika pozostaje jego cena. Oprócz niej warto jednak zwrócić uwagę na zakres świadczonych usług gwarancyjnych i wsparcie techniczne. Wydaje się także, że i w małej firmie warto zainwestować w urządzenie obsługujące standard 1 GB Ethernetu. Większość sprzedawanych obecnie komputerów ma już zainstalowane karty sieciowe 10/100/1000 Mbps i switche takie pozwolą w pełni wykorzystać możliwości tych kart sieciowych. W małych przedsiębiorstwach, w których sieć jest mocno wykorzystywana (np. biura projektowe) lub otwarta na użytkowników z zewnątrz, warto też zainwestować w urządzenia z funkcjami zarządzania ruchem i zaawansowanymi mechanizmami zabezpieczeń.

Czy Celeron ma jakikolwiek sens?

Jednoprocesorowa płyta główna. Na niej procesor Intel Celeron. Brak karty dźwiękowej i skromna karta graficzna. Niekiedy tylko 128 MB pamięci operacyjnej. Takie maszyny można znaleźć w ofercie potentatów rynku PC. Nazywają je serwerami, a wystarczy pójść do pierwszego z brzegu supermarketu, aby zdjąć z półki desktop o lepszych parametrach. Na dodatek wyraźnie tańszy. Czy zatem zakup wspomnianego serwera ma sens?

Piotr Jasiński dyrektor ds. sprzedaży Orion Instruments Polska

128 MB pamięci operacyjnej to za mało. Za minimum przyjąłbym 256 MB. Jeśli zaś chodzi o inne elementy konfiguracji, to do wielu zastosowań naprawdę nie trzeba nic więcej. Nikt nie zagwarantuje poprawnej współpracy desktopu z supermarketu z sieciowym systemem operacyjnym, a takie serwery są pod tym kątem przetestowane. Małe firmy kupują często serwery jednoprocesorowe, ale z płytami głównymi umożliwiającymi zainstalowanie drugiego procesora. To chybiony wybór. Z opcji rozbudowy rzadko się korzysta. Taki serwer z reguły do końca pozostaje maszyną jednoprocesorową.

Artur Duszczyk dyrektor działu zaawansowanych rozwiązań w polskim Dellu

Serwer jest urządzeniem, które ma szybko przetwarzać przesłane do niego dane i udostępniać je w sieci. Wspomniane urządzenia są do tego przygotowane. Karta dźwiękowa czy grafika w standardzie AGP w żaden sposób nie przyspieszą przecież np. obróbki danych finansowych. Z płyt głównych tego typu serwerów usuwane jest więc wszystko, co nie służy bezpośrednio przetwarzaniu danych, a zwolniona w ten sposób moc procesora jest przekierowywana właśnie na proces przetwarzania danych. W małej firmie taki serwer może z powodzeniem służyć jako główny i jedyny.

Możesz zainteresować się również: