Sektor energetyczny w Unii Europejskiej cierpi na brak konkurencji - zaalarmowała we wtorek Komisja Europejska. Do krajów członkowskich apeluje o większe otwarcie rynku i naprawienie uchybień, które są ze szkodą dla konsumentów.
Dowodem, że problem istnieje, są duże różnice cen nośników energii w poszczególnych krajach i niski poziom wymiany pomiędzy krajami UE.
"Ponadgraniczna konkurencja nie jest na tyle rozwinięta, by konsumenci mieli rzeczywistą alternatywę, jeśli chodzi o dostawców w poszczególnych krajach" - ubolewała na konferencji prasowej w Strasburgu komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes.
Jej zdaniem 25 rynków funkcjonuje generalnie źle - między innymi dlatego, że kraje nie wcielają w życie obowiązujących unijnych dyrektyw dotyczących gazu i energii elektrycznej. Przewidują one, że do 2007 roku poszczególne rynki zostaną w pełni otwarte na konkurencję z innych krajów UE. Ma to gwarantować odbiorcomswobodę wyboru dostawcy energii elektrycznej i gazu.
Ale już teraz wiadomo, że na przeszkodzie stoi na przykład źle rozwinięta infrastruktura w zakresie sieci gazociągów i linii energetycznych, czego nie da się naprawić w krótkim terminie. Problemem jest także dostęp do tej infrastruktury dla nowych podmiotów na rynku czy prowadzenie przez firmy podwójnej działalności - produkcji i dystrybucji, co prowadzi do zwyżki cen.
Kroes zauważyła, że przeszkodą dla konkurencji jest koncentracja udziałów w rynku w rękach największych koncernów; za niepokojące uznała zjawisko, że zwiększają one swoje udziały w firmach z branży w innych krajach UE. Zapowiedziała surową politykę wobec tych przedsiębiorstw, które będą chciały wykorzystać swoją dominującą pozycję na przykład do narzucania cen.
"Jestem zdecydowana stanąć w obronie europejskiego przemysłu i konsumentów" - powiedziała Kroes.
Towarzyszący jej na konferencji komisarz ds. energii Andris Piebalgs nie krył jednak, że jakiekolwiek działania podejmowane wobec sektora energetycznego są trudne, zważywszy na jego specyfikę: wysokość nakładów, długoterminowość inwestycji i wreszcie - polityczny wymiar jakiejkolwiek interwencji. Dla władz narodowych energetyka to kwestia nie tylko państwowej suwerenności, ale także społeczna, koncerny zatrudniają bowiemtysiące pracowników i są ważnym zapleczem dla związków zawodowych.
"Ale jeśli kraje nie wprowadzą rozwiązań przewidzianych w dyrektywach w sprawie gazu i elektryczności, potrzebne będzie bardziej zdecydowane działanie" - powiedział komisarz.
Na razie Komisja zdecydowała się ogłosić wstępny raport, z którego jasno wynika, co w obecnym stanie rzeczy trzeba poprawić w sektorze energetycznym. Komisja zapowiada, że przyjrzy się bacznie, jak w każdym kraju funkcjonuje zasada otwartości rynku i co władze robią, by wprowadzić unijne rozwiązania w życie. Przeciwko sześciu krajom już w czerwcu wniosła sprawę do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, uznając poczynione przez nie kroki za niewystarczające. W tej grupie nie ma Polski.