KĘDZIERZYN: BANKI CHCĄ KONKRETÓW
Zakłady azotowe mają sześć miesięcy na uratowanie się przed upadłością
RATUNEK W KONSOLIDACJI: Adam Konopka, prezes zagrożonych upadłością kędzierzyńskich Azotów, mimo wszystko chce podjąć inicjatywę konsolidacji branży. fot. Borys Skrzyński
Banki przestaną pomagać finansowo Zakładom Azotowym w Kędzierzynie-Koźlu, jeżeli zadłużona firma nie osiągnie — najpóźniej w drugim półroczu — zerowego wyniku na działalności operacyjnej.
Spółka z Kędzierzyna finalizuje prace nad programem redukcji kosztów i intensyfikacji sprzedaży. Jeśli nie przyniesie on zamierzonych efektów, ZA Kędzierzyn może czekać upadłość.
Milionowe straty
W ciągu sześciu miesięcy tego roku zakłady w Kędzierzynie odnotowały stratę na działalności operacyjnej rzędu 29,5 mln zł, a ich strata ogółem wyniosła około 50 mln zł.
— Mam nadzieję, że dzięki programowi redukcji kosztów o 10 proc. i intensyfikacji sprzedaży wynik operacyjny za drugie półrocze 1999 wyniesie zero — zapowiada Adam Konopka, prezes ZA Kędzierzyn.
Strategia spółki zakłada również restrukturyzację majątku nieprodukcyjnego i zatrudnienia. Działania te mają służyć odzyskaniu płynności finansowej. Jest to konieczne — zadłużenie firmy sięga 570 mln zł. Wiodącymi wierzycielami kędzierzyńskich Azotów są banki, m.in. Bank Śląski i Bank Przemysłowo-Handlowy w Krakowie.
Podbramkowa sytuacja
— Dano nam ostatnią szansę. Jeżeli nie uda się nam odzyskać rentowności, firmę czeka upadłość. Nikt nie będzie chciał dłużej finansować naszej działalności, a wierzyciele, nie mając gwarancji wypłacalności przedsiębiorstwa, nie zgodzą się na układ. W lipcu i w sierpniu będziemy generować straty, ale we wrześniu powinno nastąpić odbicie — podkreśla Adam Konopka.
Spłaty wierzytelności i kredytów bankowych pochłoną 100 proc. zysku i może też około dwóch trzecich kosztów amortyzacji.
— Spłatę długów chcemy rozłożyć na sześć lat. Wspomniane działania restrukturyzacyjne zakończymy jeszcze w tym roku. Z restrukturyzacją majątku produkcyjnego poczekamy do czasu zakończenia przez doradcę prywatyzacyjnego analizy sytuacji naszego przedsiębiorstwa. W grudniu resort skarbu chce zatwierdzić koncepcję prywatyzacji Zakładów Azotowych w Kędzierzynie-Koźlu — mówi Adam Konopka.
Prezes Azotów nie ukrywa, że przed rozpoczęciem prywatyzacji zakładom potrzebne jest dokapitalizowanie wysokości 200 mln zł.
— Najlepszym rozwiązaniem dla naszej firmy byłoby zdobycie inwestora pasywnego, który pomógłby spółce podźwignąć się z fatalnej sytuacji finansowej. Część obecnych wierzycieli-banków jest nawet takim projektem zainteresowana. Natomiast z perspektywy całej branży bardzo pożądana byłaby konsolidacja przedsiębiorstw nawozowych, ponieważ każde z nich z osobna nie poradzi sobie z narastającą konkurencją. Trudno będzie jednak przełamać wzajemne animozje wśród polskich zakładów — twierdzi Adam Konopka.
Płace w dół
W ramach restrukturyzacji dojdzie do sprzedaży zbędnego majątku nieprodukcyjnego, firma zamknie też nieduże przestarzałe czy nierentowne instalacje, np. tlenownię.
— W drugim półroczu tego roku chcemy ograniczyć zatrudnienie o 500 osób. Z firmy zostaną też wyodrębnione służby utrzymania ruchu, liczące 600 osób. Obecnie zatrudniamy 3360 osób. Zamierzamy też na pół roku ograniczyć płace o 20 proc. Inaczej nie uda się nam poprawić wyniku operacyjnego — dodaje Adam Konopka.