Kęty, lider polskiego ryn- ku przerobu aluminium, wbrew zapowiedziom nie pozyskają w najbliższym czasie zachodniego inwestora branżowego. To dobrze, że akcjonariusze nie oddali tanio spółki — uważają analitycy.
Grupa Kęty, polski numer jeden w przetwórstwie aluminium, nie pozyska inwestora branżowego. A przynajmniej nie w zapowiadanym przez spółkę terminie, czyli do końca pierwszego kwartału tego roku. Na finał rozmów z inwestorem — najczęściej wymienianym francuskim Pechineyem — miała zapewne wpływ cena proponowana przez koncern. Nieoficjalnie mówiło się, że odbiegała ona znacznie od realnej wartości Kęt.
Prawdopodobnie dlatego akcjonariusze — w imieniu których zarząd prowadził negocjacje — zdecydowali się na zawieszenie rozmów. Zdaniem analityków, brak porozumienia z inwestorem branżowym nie ma żadnego wpływu na dalszą działalność rodzimej grupy.
— Myślę, że wpływ na rozmowy mogła mieć ogólna recesja w gospodarce światowej. Wprawdzie akcjonariusze spółki, głównie fundusze inwestycyjne, rzeczywiście dążyły do sprzedaży akcji Kęt, ale — jak widać — nie za wszelką cenę. Dla polskiej spółki to informacja neutralna. Aluminiowa grupa ma już zrestrukturyzowany układ i wypracowuje bardzo dobre wyniki. Również 2001 rok może zaliczyć do udanych. Przy swojej pozycji rynkowej Kęty mogą jeszcze długo pozostać bez inwestora branżowego — uważa Tomasz Ćwintal, analityk BPH PBK.