KGHM chce innej dywidendy

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2012-09-25 00:00

Zarząd KGHM proponuje skarbowi uzależnienie wypłat z zysków od przepływów pieniężnych. Pomysł dobry, ale szanse małe

Od ostatniej decyzji o dywidendzie minął kwartał. Do kolejnej — jeszcze trzy kwartały. W przerwie między tradycyjnymi burzliwym dyskusjami zarząd KGHM nie zarzuca tematu.

— Po przejęciu kanadyjskich aktywów jesteśmy podmiotem globalnym, porównywanym do innych globalnych graczy. Dlatego nasza polityka dywidendowa powinna ulec zmianie — uważa Herbert Wirth, prezes KGHM.

Zamierza zaproponować ministerstwu skarbu dyskusję na ten temat. O swoich propozycjach wprawdzie nie chce mówić, ale już wcześniej deklarował, że chętnie uzależniłby poziom wypłat nie od poziomu zysku netto (jak to jest w tej chwili), ale od przepływów pieniężnych. I zbliżył się do średniej branżowej.

— Średnia stopa dywidendy dla naszych światowych konkurentów to 3 proc., a maksymalnie — 6 proc. A w KGHM jest to ponad 20 proc. — podkreśla Herbert Wirth.

Zarząd chce dobrze…

Resort skarbu milczy w tej sprawie, ale rynek przyjmuje te zapowiedzi z zadowoleniem. — Propozycje zarządu KGHM, żeby odnosić potencjał dywidendy do przepływów pieniężnych, a nie do zysku netto, uważam za słuszne — mówi Leszek Iwaszko, analityk Societe Generale. Wtóruje mu Paweł Puchalski, szef działu analiz BZ WBK.

— To oczywiste, że długookresowa polityka dywidendowa każdej spółki powinna się opierać na przepływach pieniężnych — uważa specjalista BZ WBK.

— Z rynkowego punktu widzenia polityka dywidendowa jest tym lepsza, im bardziej szczegółowo opisana. To ważne, żeby rynek nie czekał w niepewności do walnego zgromadzenia, kiedy to skarb decyduje swobodnie o poziomie wypłaty — twierdzi Michał Marczak, szef działu analiz Domu Inwestycyjnego BRE Banku. A parametry warunkujące dywidendę można opisać rozmaicie.

— Przykładowo, można ustalić, że cała nadwyżka pieniężna będzie trafiać do inwestorów. Można też określić maksymalny poziom zadłużenia, np. równy EBITDA, oraz kwotę potrzebną na inwestycje, a całą nadwyżkę wypłacić w formie dywidendy — wylicza Michał Marczak.

…ale wyjdzie jak zwykle

Zdrowy rozsądek karze jednak rynkowi sceptycznie oceniać szanse powodzenia misji Herberta Wirtha. — Nie wierzę, że skarb państwa istotnie zmieni dotychczasową politykę dywidendową wobec KGHM. Propozycje prezesa są znane nie od dziś i uważam, że są zdroworozsądkowe, jednak nie wierzę, żeby zostały przyjęte — podkreśla Paweł Puchalski. Leszek Iwaszko przewiduje podobnie.

— KGHM ma przecież określoną politykę dywidendową, opisaną szczegółowo chociażby na stronie internetowej. I niewiele z tego wynika, bo w praktyce nie ma do niej odwołań — mówi Leszek Iwaszko, analityk Societe Generale. Dlatego sceptycznie ocenia możliwość zmiany tej praktyki dzięki nowej polityce dywidendowej.

— Przypuszczam, że nadal kluczową rolę będą odgrywać potrzeby budżetowe — przewiduje Leszek Iwaszko.

Przypomina jednocześnie, że inwestorzy ostatnio bardzo doceniają spółki dywidendowe. — Dlatego KGHM, dzięki wysokim wypłatom, notowany jest dziś przy wysokich wskaźnikach — tłumaczy Leszek Iwaszko.

Priorytety KGHM

Zarząd KGHM ma nadzieję, że nowa polityka dywidendowa uwzględni też program inwestycyjny. Zwłaszcza że niektóre jego elementy ministerstwo skarbu uważa za priorytetowe dla państwa, m.in. projekt budowy bloku gazowego Blachownia.

— Przygotowujemy program racjonalizacji planów inwestycyjnych w polskiej energetyce, w którym określimy priorytetowe inwestycje oparte w większości na węglu, a także w kilku przypadkach na gazie. Priorytety obejmą na pewno elektrociepłownię Stalowa Wola, Włocławek, bloki energetyczne w Opolu, Turowie, Jaworznie i Kozienicach, Puławy, Blachownię — powiedział wczoraj PAP Mikołaj Budzanowski, minister skarbu. Wartość projektu Blachownia szacuje się około 3,5 mld zł. Poprowadzi go KGHM z Tauronem. Postawią tam blok gazowo-parowy o mocy 850 MW.

OKIEM EKSPERTA

Wątpliwości rozwiane

ROBERT MAJ

analityk KBC Securities

Wypowiedź ministra na pewno rozwiewa wątpliwości związane z projektem Blachownia. Wątpliwości były, choćby z powodu opóźniających się decyzji Komisji Europejskiej oraz generalnej niemocy decyzyjnej w polskiej branży energetycznej. Nie ma przecież projektu energetycznego, który nie byłby opóźniony. Dlatego Blachownia rysowała się dosyć mgliście, zwłaszcza w połączeniu z wysokimi obecnie cenami gazu.

Możesz zainteresować się również: