KGHM jest dobrze zabezpieczony

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2009-08-17 00:00

Analitycy obstawiają, że Polska Miedż może zarobić w tym roku nawet 3 mld zł.

Analitycy obstawiają, że Polska Miedż może zarobić w tym roku nawet 3 mld zł.

Przez większość piątkowej sesji świetnie zachowywały się notowania KGHM. Sesję zakończyły na 0,2-procentowym plusie. Motorem wzrostu — oprócz rosnących cen miedzi — były dobre wyniki kwartalne.

— Rezultaty są bardzo dobre, choć spodziewane. KGHM cechuje znacząca przewidywalność wyników, więc dobrze, że z tej strony nie było zaskoczenia — komentuje Robert Maj, analityk KBC Securities.

Kwartalny jednostkowy zysk netto Polskiej Miedzi sięgnął 845 mln zł, czyli wypadł nieco poniżej średniej oczekiwań analityków (859 mln zł). Lepsze okazały się za to przychody — wyniosły 2,72 mld zł, wobec spodziewanych 2,67 mld zł. Jeśli chodzi o średni koszt produkcji miedzi elektrolitycznej, to sięgnął 11,38 tys. zł/t, czyli był o blisko 8 proc. niższy niż przed rokiem.

Nie dziwnego, że zarząd zapowiedział, że rozważy korektę tegorocznego budżetu. Na razie przewiduje zysk netto na poziomie 1,9 mld zł.

— Szacuję, że tegoroczny czysty zarobek KGHM sięgnie w tym roku 2,1 mld zł. Ewentualny dalszy wzrost cen miedzi może jednak wpłynąć na podwyższenie tych oczekiwań — przewiduje Robert Maj.

Większym optymistą jest Paweł Puchalski z DM BZ WBK. Spodziewa się zysku netto na poziomie 2,4 mld zł. Jeszcze wyżej celuje Marcin Palenik z Millennium DM — jego szacunki wskazują na 2,5 mld zł.

— A jeśli zarząd zdecyduje się na optymistyczną prognozę zysku, to możemy usłyszeć nawet o nawet o 3 mld zł — spekuluje Marcin Palenik.

Analitycy są optymistami, ponieważ KGHM ma szansę dobrze wyjść w tym roku na hedgingu. W minionym kwartale spółka stopniowo zajmowała pozycje broniące ją przed spadkiem ceny miedzi, zabezpieczając w ten sposób blisko połowę produkcji na resztę roku.

Optymistycznie oceniają też perspektywy dla kursu akcji lubińskiej spółki. Ich zdaniem, notowania miedzi powinny jeszcze kontynuować zwyżkę.

— Można się jednak zacząć zastanawiać, czy nie powstaje już spekulacyjny bąbel i czy, w konsekwencji, nie dojdzie do przeceny — zastanawia się Robert Maj.

Magdalena Graniszewska