KGHM to największy odbiorca prądu w Polsce, a polska energetyka stoi wciąż przede wszystkim na węglu. Jednocześnie miedź produkowana przez polski koncern sprzedawana jest na rynkach międzynarodowych, coraz bardziej wymagających w kwestiach związanych z klimatem.
Kwestią czasu było opracowanie przez KGHM Polityki Klimatycznej, którą przyjęła już rada nadzorcza firmy. Miedziowy gigant zadeklarował w niej osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r.
O tym, co z tego dokumentu wynika, rozmawiamy z Radosławem Żydokiem, dyrektorem departamentu analiz regulacyjnych i strategicznych w KGHM.

Kto pracował nad Polityką Klimatyczną KGHM?
W prace zaangażowane było ponad 100 osób, wewnętrznych ekspertów z KGHM i spółek zależnych oraz zewnętrznych doradców EY.
Przygotowaliśmy wiele analiz na temat wpływu KGHM na klimat i klimatu na KGHM – zbadaliśmy obszar regulacji krajowych i unijnych, ekonomiki produkcji, weryfikowaliśmy też ambicje konkurentów i oczekiwania klientów.
Dokument obejmuje na razie tylko spółkę-matkę, czyli KGHM Polska Miedź. Dlaczego?
Ten obszar mamy najlepiej przeanalizowany. KGHM Polska Miedź jest uczestnikiem handlu emisjami (EU ETS), więc naturalnie to tutaj mamy największą precyzję w danych o emisjach. Musimy się z nich rozliczać i umarzać liczbę uprawnień odpowiadającą wielkości tych emisji.
Cała grupa KGHM jest jednak bardziej rozbudowana, zróżnicowana. I co ważne – nasze spółki zagraniczne funkcjonują w zupełnie innych systemach prawnych, a więc i regulacjach środowiskowych czy klimatycznych. Dlatego pełne wyliczenia śladu węglowego całej grupy kapitałowej przedstawimy w pierwszej połowie 2023 r. Już dziś jasno jednak wskazujemy, że cele klimatyczne obejmą całą grupę.
Za jaką część emisji grupy odpowiada spółka-matka?
Za około 80 proc. produkcji metali całej grupy i podobną wielkość emisji. Obrazuje to skalę zaplanowanego przez nas wysiłku.
Deklaracje KGHM dotyczą tzw. zakresów 1 i 2, trzeciego na razie nie. Z czego to wynika?
Polityka klimatyczna obejmuje pierwszy i drugi zakres emisji, bo na te obszary mamy największy, bezpośredni wpływ. Zakres trzeci dla naszej branży oznacza m.in. emisje wynikające z transportowania koncentratu miedzi statkiem czy pociągiem. Dziś nie ma dla takiego transportu gotowych, zeroemisyjnych rozwiązań, co nie oznacza, że w przyszłości się nie znajdą.
Co najłatwiej zdekarbonizować w KGHM?
Relatywnie mały wysiłek techniczny będzie wymagany do redukcji emisji bezpośrednich związanych z górnictwem, ponieważ sam proces wydobycia takich emisji generuje niewiele. Większość emisji naszych kopalń związana jest ze zużywaną energią, a tę można zdekarbonizować. Reszta to spaliny z silników Diesla, które stanowią zaledwie 2 proc. emisji KGHM.
A najtrudniej?
O wiele większym wyzwaniem jest hutnictwo, które w procesie produkcyjnym potrzebuje bardzo wysokich temperatur. Dziś wykorzystujemy w nim paliwa kopalne, czyli gaz ziemny, węgiel koksujący, które w przyszłości mogą zostać zastąpione wodorem.
Jednak nawet wodór nie umożliwia na razie zmniejszenia emisji hutniczych do zera.
Wynika to z faktu, że nasze koncentraty miedzi zawierają węgiel organiczny, który zawsze będzie przechodził w procesie w dwutlenek węgla. Wyzerowanie emisji wymagałoby pozbycia się z tego procesu węgla, a tego zrobić się na razie nie da. Rozwiązaniem tego problemu będzie, według naszych założeń, wychwytywanie dwutlenku węgla i składowanie go np. w pobliskich kawernach, z których wydobywano wcześniej gaz. Rozmawiamy już z dostawcami takich rozwiązań.
Kiedy poznamy konkretne plany inwestycyjne?
Wskażemy je w Programie Dekarbonizacji Grupy, ale dziś znamy już kierunki działań. Do 2030 r. będziemy inwestować w energetykę bezemisyjną, czyli własne źródła, przejęcia oraz kontrakty PPA. Zakładamy też, że do 2030 r. uda się uruchomić pierwszy mały reaktor atomowy (SMR). Równolegle uruchamiać będziemy pilotażowe projekty wodorowe w hutnictwie. Chcemy w 2030 r. dysponować już wnioskami, aby móc zdecydować o wyborze konkretnej technologii i wdrożeniu jej w hutach. Pierwszy pilotaż wodorowy uruchomimy już w przyszłym roku.
Na czym może polegać wskazany w prezentacji offset emisji?
Zakładamy, że znaczną większość emisji albo zredukujemy, albo wychwycimy. Zostaną takie emisje, których uniknąć się już nie da, związane np. z reakcjami chemicznymi związanymi z odczynnikami flotującymi lub redukującymi (maksymalnie kilka procent obecnych emisji). Wtedy sięgniemy po rozwiązania offsetowe, czyli np. zakup certyfikatów od firm zajmujących się zalesianiem.