KGHM przyspieszył w Chile

opublikowano: 17-11-2013, 08:40

Najważniejsze to uruchomić o czasie kopalnię Sierra Gorda. Potem miedziowy koncern pomyśli o nowych przejęciach

Nawet menedżerowie KGHM mieli wątpliwości, czy uda się to zrobić w takim tempie. Ale owszem — projekt budowy od zera kopalni Sierra Gorda w Chile został już zrealizowany w 70 proc. Termin realizacji, czyli czerwiec 2014 r., jest bezpieczny.

Idzie szybciej

KGHM, dziewiąty największy producent miedzi na świecie, jest współwłaścicielem chilijskiego złoża Sierra Gorda od pierwszego kwartału 2012 r. (ma 55 proc., a 45 proc. ma japońskie Sumitomo).

Wtedy za prawie 10 mld zł przejął Quadrę, posiadającą poza tym w portfelu złoża metaliczne w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i na Grenlandii. To, co KGHM przejął, to był praktycznie kawałek pustyni. Dziś pracuje tam ponad 9 tys. osób, zdjęto już dwie trzecie planowanego nadkładu (czyli skały), stoi zakład energetyczny, linie energetyczne są na ukończeniu.

— Mieliśmy opóźnienie, ale teraz prace idą nawet szybciej, niż planowano — mówi Herbert Wirth, prezes KGHM.

Oficjalny termin uruchomienia produkcji to czerwiec 2014 r. Prezes przyznaje jednak, że w wewnętrznych planach założono datę o kilka tygodni ambitniejszą. Żeby mieć margines bezpieczeństwa.

— Nie ma ryzyka, jeśli chodzi o nasze wewnętrzne daty — twierdzi Herbert Wirth. Plan zakłada, że w pierwszej fazie kopalnia Sierra Gorda będzie produkować 110 tys. ton miedzi w koncentracie rocznie. To aż jedna piąta dzisiejszej produkcji KGHM, bo przypomnijmy, że tegoroczny cel produkcyjny koncernu to 548 tys. ton miedzi. Po pięciu latach produkcja miedzi w Sierra Gorda wzrośnie niemal dwukrotnie, do 220 tys. ton. Miedź z chilijskiej kopalni ma docelowo stanowić 40 proc. całkowitej produkcji KGHM.

Trzymać koszty

Chilijska produkcja ma być nie tylko obfita, ale również relatywnie tania. KGHM, który w Polsce produkuje miedź przy jednostkowym koszcie wydobycia 1,76 USD za funt miedzi i należy do najdroższych jej producentów na świecie, ma nadzieję, że w Chile będzie to mniej — 1,15 USD/funt (zapowiedzi z końca 2011 r.), co uplasuje tę kopalnię wśród najtańszych na świecie.

Czy tak dokładnie będzie, okaże się w przyszłym roku, po uruchomieniu kopalni. Na koszt wydobycia wpływa przecież również koszt budowy, a ten został już raz skorygowany w górę, i to aż o jedną trzecią. W pierwszym kwartale 2013 r. KGHM ogłosił, że budżet na Sierra Gorda wzrośnie z 2,9 mld USD do 3,9 mld USD.

— To oznacza, że jednostkowy koszt wydobycia też będzie wyższy od początkowo szacowanego poziomu 1,15 USD za funt. Sądzę, że będzie to o 15-20 centów więcej. Pamiętajmy jednak, że eskalacja kosztów produkcji miedzi to tendencja ogólnoświatowa — podkreśla Herbert Wirth. I dodaje, że Sierra Gorda i tak jest poniżej branżowej mediany jeśli chodzi o skalę wzrostu budżetu inwestycyjnego. — W tej chwili nie ma przesłanek, które nakazywałyby spodziewać się kolejnego przekroczenia założeń. Zmieścimy się w ok. 4 mld USD — twierdzi Herbert Wirth.

Przejęcia będą później

Sierra Gorda to obecnie piąty największy na świecie projekt zakładający budowę kopalni miedzi. O wiele więcej się dzieje, jeśli chodzi o przejęcia. — W tej chwili otoczenie sprzyja przejęciom aktywów miedziowych, co wynika z relatywnie niskich cen tego surowca. Na rynku jest wiele interesujących projektów z okresu boomu cenowego, które produkują lub mogą produkować miedź przy koszcie niższym niż 2 USD za funt, a to atrakcyjne — zauważa Herbert Wirth.

Zarząd KGHM wskazywał wcześniej, że na celowniku jest m.in. Meksyk, Peru, Botswana, Australia, Bałkany, Ekwador, Brazylia, a nawet Filipiny. Na razie jednak menedżerowie takim kąskom się najwyżej przyglądają. Zanim na poważnie zainteresują się kolejnymi aktywami, chcą zrealizować plan związany z Sierra Gorda.

— Nie rzucimy się na nowe przedsięwzięcie, zanim nie skończymy poprzedniego. To kwestia budowy zaufania. Miarą naszego sukcesu w Sierra Gorda będzie po pierwsze — termin uruchomienia i skala produkcji, a po drugie — niski poziom kosztów wydobycia — przyznaje Herbert Wirth.

Więcej surowców

Sukces Sierra Gorda będzie natomiast miarą do oceny strategii KGHM, która ma zostać zaprezentowana na przełomie roku.

— Celem strategii będzie znaczące zwiększenie wartości firmy, a filarem — nowe spojrzenie na wydobycie. Oprzemy je po pierwsze — na miedzi i srebrze, po drugie — na platynowcach, po trzecie — na surowcach energetycznych, a po czwarte — na surowcach żywnościowych — wylicza Herbert Wirth.

Parcie KGHM na nowe surowce jest już zresztą widoczne. Spółka interesuje się choćby polskimi koncesjami na węgiel brunatny czy sól potasową. Jeśli KGHM faktycznie uda się stanąć na czterech nogach, to jest szansa, że kurs giełdowy stanie się mniej zależny od notowań miedzi. Na razie te dwie wartości są silnie skorelowane i ostatnio obie zniżkują.

OKIEM EKSPERTA

Kiedy cena spada, opóźnień jest więcej

STANLEY C. BARTLETT

dyrektor zarządzający firmy doradczej Micon International

W świecie górniczym nie ma czegoś takiego jak średnie opóźnienie projektu, nie ma też czegoś takiego, jak średnie przekroczenie budżetu inwestycyjnego. Generalnie w okresie spadków cen na rynku miedzi, tak jak teraz [w ciągu roku notowania tego surowca spadły o 7 proc. — red.], firmy częściej mają wątpliwości, częściej zwlekają z pracami górniczymi. Skala tego zjawiska zależy oczywiście od wrażliwości danego projektu na ceny miedzi. Jeśli chodzi o budżety, to zwykle firmy i tak mają rezerwy na nieprzewidziane wydarzenia. Jeśli i tak przekraczają budżet, to znaczy, że eskalacja kosztów była potężna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Siemieniec, Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / KGHM przyspieszył w Chile