Przy okazji publikacji wyników za pierwsze półrocze zaprezentował się wczoraj Włodzimierz Kiciński, wiceprezes KGHM ds. finansowych, powołany na to stanowisko zaledwie półtora miesiąca temu. Przyszedł do miedziowego koncernu z branży bankowej (był prezesem polskiej Nordei), co wywołało spekulacje o możliwości sięgnięcia przez KGHM po finansowanie zewnętrzne. Pomysły na dług są, ale decyzji nie ma.
— Decyzja mogłaby zapaść w październiku. W grę wchodzą wszystkie scenariusze — i kredyt, i emisja obligacji. Nie ma też decyzji co do momentu wyjścia na rynek długu — mówi Herbert Wirth, prezes KGHM. Zdaniem analityków, gigant nie musi się krygować.
— KGHM powinien wyjść na rynek po znaczną kwotę, po kilka miliardów złotych. Powinien dysponować buforem finansowym, który da mu elastyczność, zwłaszcza przy dzisiejszych niestabilnych warunkach gospodarczych — uważa Leszek Iwaszko, analityk Societe Generale.
W swoim modelu założył, że na koniec 2012 r. KGHM będzie miał 2,5 mld zł długu.
— Sądzę, że KGHM powinien sięgnąć w istocie po więcej. Zwłaszcza że w relacji do prognozowanego zysku EBITDA na 2013 r., czyli 5,5-6 mld zł, ten poziom zadłużenia byłby bezpieczny — szacuje Leszek Iwaszko.
Prezes KGHM zapowiedział, że nie planuje angażować się w nowe przedsięwzięcia zagraniczne. W pierwszym kwartale przejął kanadyjską Quadrę, a ta właśnie rozczarowała wynikami.
— Wyniki Quadry zaskoczyły negatywnie. Mimo dobrych przychodów, powyżej moich oczekiwań, wynik EBIT i EBITDA są niższe od spodziewanych. Spółka wyjaśnia, że zaważyły na tym odpisy zapasów w kopalni Franke i wyższe koszty działalności w kopalniach Robinson oraz Morrison. Wygląda na to, że wyniki Quadry są mniej przewidywalne niż polskiego biznesu — zauważa Leszek Iwaszko.
W ujęciu skonsolidowanym KGHM ma po półroczu 13,1 mld zł przychodów, wobec 11,2 mld zł rok temu. Zysk operacyjny spadł z 5 mld zł do 3,6 mld zł, a zysk netto — z 4,3 mld zł do 2,7 mld zł.