Kiedy na rynku miedzi trwała hossa wszyscy, którzy się na nią załapali liczyli przyszłe zyski z inwestycji w spółki surowcowe, m.in. w KGHM. Zadowolenie było tym większe, gdyż lubiński kombinat zyskiwał zwykle o wiele mocniej niż miedź. We wzrostach wyprzedzał nawet swój indeks WIG20. Gdy doszło do załamania na światowych giełdach metali, karta odwróciła się do inwestorów KGHM.
Ci którzy w porę sprzedali akcje lubińskiej spółki mogą mówić, że mieli przysłowiowego nosa. Niestety wielu inwestorów wciąż jednak trzyma akcje KGHM, marząc o cofnięciu czasu. Kiedy załamał się kurs miedzi, lubiński kombinat taniał ze zdwojoną siłą. Licząc chociażby od początku roku spółka potaniał o ponad 45 proc., podczas gdy miedź spadła o ok. 30 proc.
Dzisiejszy dzień przynosi jedną z niewielu sesji w tym miesiącu, a nawet
roku, kiedy KGHM drożeje o blisko 10 proc. Póki obawy o stan gospodarek
największych krajów świat nie miną, nie ma co liczyć na trwały powrót hossy na
rynku miedzi, a wraz z nią na spółkach surowcowych. Być może pewne zmiany zajdą
po przejęciu sterów nad amerykańską gospodarką przez Baracka Obamę. Jednak na
trwałe poprawę gospodarki USA przyjdzie jeszcze poczekać.