Wtorkowa sesja popsuła nieco nastroje inwestorom, szczególnie nerwowo było na jej początku. KGHM niemile zaskoczył rynek dosłownie w ostatniej chwili przed otwarciem sesji, publikując komunikat o spadku prognozowanego, jednostkowego zysku netto w 2005 r. Ma on wynieść 943 mln zł wobec 1,34 mld zł w tym roku.
Dla inwestorów był to szok. Nic więc dziwnego, że kompletnie zaskakująca prognoza zarządu KGHM doprowadziła na początku wtorkowej sesji do paniki wśród akcjonariuszy spółki. Walory kombinatu parzyły ich posiadaczy w ręce, więc kurs zanotował błyskawiczny spadek prawie o 8 proc., ciągnąc w dół indeksy giełdowe. Co prawda popłoch szybko udało się opanować, ale nerwowa atmosfera utrzymała się już do końca handlu na rynku akcji. Podjęta na początku drugiej godziny sesji próba wyprowadzenia indeksów nad kreskę nie powiodła się i w dalszej części notowań rynek pogrążył się w kilkupunktowej, nudnej konsolidacji.
Generalnie jednak nie ma powodów do zmartwień. Zamknięcie zastało WIG20 na poziomie 1944,02 pkt, czyli bardzo blisko szczytu tegorocznej hossy. Wydaje się, że do świąt wskaźnik największych spółek utrzyma się w okolicach 1950 pkt. Próby podciągnięcia o kolejne 50 pkt w tym tygodniu raczej nie należy się już spodziewać. Z dnia na dzień aktywność handlujących będzie raczej spadać, w miarę jak inwestorów opanowywać będzie duch świątecznego rozleniwienia.
Kontynuacji zwyżki i próby dobicia do 2000 pkt można się spodziewać na przełomie grudnia i stycznia już w ramach tzw. efektu stycznia. Najjaśniej we wtorek błyszczała gwiazda Netii, której kurs rósł nie bacząc na pogorszenie klimatu inwestycyjnego. Wycena telekomu po poniedziałkowym wybiciu z konsolidacji śmiało pnie się w kierunku 5 zł.
Na początku wtorkowej sesji dość słabo zachowywał się kurs PKO BP, który dzień wcześniej ustanowił szczyt notowań w swej krótkiej giełdowej karierze. Wyraźnie bankowi szkodziły spadające notowania KGHM, ale sytuację uratowała rekomendacja CSFB „neutralnie”, wystawiona przy kursie 25,4 zł. Inwestorów ucieszyła jednak 12-miesięczna cena docelowa na poziomie 28 zł. Na zamknięciu za akcję PKO BP płacono 27,4 zł, czyli 1,9 proc. więcej niż poprzedniego dnia.
Nie popisała się tym razem Telekomunikacja Polska. Lokomotywie hossy wyraźnie zabrakło paliwa, a inwestorzy, pozbywając się papierów spółki, doprowadzili do spadku kursu o 1 proc. Realizacji zysków towarzyszyły niepokojąco wysokie obroty — 78 mln zł.